Menu Region

Mira Suchodolska: Bez matematyki jesteśmy głupcami

Mira Suchodolska: Bez matematyki jesteśmy głupcami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

szefowa Magazynu

2Komentarze Prześlij Drukuj
Na początek kilka cyfr. Jak dla mnie - poruszających. Po pierwsze: połowa każdego rocznika maturzystów idzie dziś na studia, gdy jeszcze w 1989 r. było to tylko 10 proc. Po drugie: na "twarde" kieruniki techniczne i ścisłe decyduje się ledwie 20 proc. Znakomita większość - 60 proc. abiturientów - wybiera studia o profilu społecznym i humanistycznym.
To właśnie absolwenci tego typu uczelni zmywali talerze w angielskich czy irlandzkich pubach podczas ostatniej fali emigracyjnej. I, należy przypuszczać, w najbliższej przyszłości rynek pracy będzie miał im do zaoferowania wyłącznie tego typu zajęcia. Bo ile sensownych posad może się znaleźć dla znawców prozy Tołstoja, psychologów społecznych czy nawet specjalistów od tzw. pijaru.

Z raportu przygotowanego przez Ministerstwo Nauki wynika jasno: na rynku jest i będzie w nadchodzących latach ssanie nie na humanistów, lecz specjalistów w dziedzinach odpowiedzialnych za postęp cywilizacyjny: informatyków, biotechnologów, elektrotechników, inżynierów środowiska, matematyków...

Dlatego państwo chce obdarowywać hojnymi stypendiami tych młodych ludzi, którzy zdecydują się studiować na jednnym ze strategicznych kierunków. Niegłupi pomysł, choć należało dużo wcześniej zacząć od czegoś innego: przywrócenia obowiązkowej matury z matematyki. Zniesiono ją ćwierć wieku temu z okładem zapewne z pobudek politycznych: matematyka otwiera umysły, uczy logicznego, niezależnego myślenia, a na takiej edukacji nieposłusznego społeczeństwa komunistom wszak nie zależało.

Co jednak sprawiło, że przez 20 lat wolnej Polski nie udało się wrócić do obowiązkowej matury z królowej nauk? Polityka, oczywiście. Nie zmuszając dzieciaków do liczenia słupków, pani Łybacka czy pan Giertych zdobywali wdzięczność ich rodziców (też antytalentów matematycznych), a słupki popularności szły w górę.

Matematyka na maturze "z automatu" ma wrócić w 2010 roku i mam szczerą nadzieję, że tym razem nic nie stanie temu na przeszkodzie. I marzy mi się, że przedmiot ten zyska w polskiej szkole taką rangę, jaką przywiązywano do niego np. przed wojną, gdy dobre placówki szczyciły się tym, że w klasach maturalnych uczą u nich uniwersyteccy profesorowie. Albo w carskiej Rosji, gdzie nauczyciel matematyki był trzecią osobą w szkole, po dyrektorze i inspektorze politycznym. Oni wiedzieli, że matematyka to przyszłość. Że bez niej będziemy pariasami Europy nadającymi się co najwyżej do kopania rowów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Prymitywne diagnozy-prymitywne recepty!

+19 / -18

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Umysl ścisly (gość)  •

1.Obowiązkowa banalna matura z matematyki na poziomie podstawowym(cztery dzialania, procenty, odczytywanie danych i niewiele więcej) jest dla tych wszystkich przyszlych pracowników TESCO i McDonaldsa po zarządzaniu i marketingu, pedagogice, socjologii,naukach politycznych, stosunkach międzynarodowych, szczególnie po malych prywatnych szkólkach.Ten rodzaj znajomości matematyki nie oznacza przygotowania do studiów technicznych czy przyrodniczych, i można go latwo zastąpić odpowiednią elektroniką.
2.Ci którzy wybierali się na politechniki [oczywiście są tam różne wydzialy na zróżnicowanym poziomie;-)]zdawali maturę na poziomie rozszerzonym, do której się przygotowywali w liceum od początku.Są dwa problemy:
a)W porównaniu z latami70-80 w klasach mat-fiz liceów jest w cyklu nauczania polowa(tak!) godzin fizyki i 2/3 matematyki.Za to jest masa wf, religii, "wiedzy o kulturze","przedsiębiorczości", "wos" etc.Cudów nie ma - poziom przygotowania z tych podstawowych dla techniki przedmiotów musial drastycznie spaść.
b)Matematyka z fizyką nie staly się prostsze.Dlatego uczniowie nie rozumieją tych przedmiotów uczonych obecnie na chybcika, algorytmicznie, bez odpowiedniej ilości ćwiczeń. Dlatego też nie wybierają politechnik.Obowiązkowa matura z matematyki dla przyszlego personelu TESCO nic tu nie zmieni!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Nie matura lecz chęć szczera ...

+18 / -12

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

trzykroki (gość)  •

Pozostaje pytanie jakiej jakości będą tacy sponsorowani studenci. Nie przypuszczam, żeby osoba o realnych zdolnościach i zainteresowaniach technicznych wybrała "miękki" kierunek studiów. Nie przypuszczam w takim razie również, żeby to kierunki "miękkie" stanowiły konkurencję dla kierunków "twardych" poszukujących studentów o ponadprzeciętnej inteligencji i logicznym myśleniu. Byłyby to raczej kierunki biznesowe, prawne czy np. architektura. Następuje natomiast kanibalizacja wewnątrz kierunków twardych, tzn. przyciąganie studentów do kierunków informatycznych.

Zastanowiłbym się, czy w takim razie takie stypendia nie będą pieniędzmi wyrzuconymi w błoto przyciągając jedynie studentów, którzy pod żadnym pozorem nie powinni studiować na kierunkach twardych. Czy chcemy, by tacy sponsorowani studenci budowali nam mosty, wieżowce, rafinerie? Raczej nie.

odpowiedzi (0)

skomentuj