Menu Region

Proste podejście

Proste podejście

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Tomasz Lis

1Komentarz Prześlij Drukuj
No to na wejściu w wakacje jeden balonik z nadziejami już pękł. Drugi pęknie pod koniec wakacji, gdy nasi sportowcy dostaną lanie w Pekinie. A skąd wiem, że dostaną? Bo nauczony doświadczeniem występów na-szych piłkarzy na Euro postanowiłem nie ulegać kuriozalnym iluzjom.
Proszę łaskawie zwrócić uwagę, że nie mędrkuję pod hasłem "a nie mówiłem?". Owszem mówiłem, że wygramy z Niemcami, gardło zdzierałem w Klagenfurcie i Wiedniu, flagi na samochodzie wywiesiłem. I co? To co zawsze. Ale potężny ryk, który zamienił się w dość żałosne pojękiwanie "Polska biało-czerwoni", nie skłania mnie do widzenia wszystkiego w kolorach białym i czarnym. Wystarczy czarny.

Znowu stoję więc na nogach, a nie na głowie, głowa przez to nie jest zajęta staniem i może spokojniej myśleć. I myśli sobie, że na boiskach i na parkietach wychodzi to, co w tylu innych miejscach Polski. Kiepsko gramy w drużynie. Szarpnąć raz czy dwa, owszem, ale grać, walczyć konsekwentnie - to nie my. A jak już nam się w końcu uda, tak jak na mistrzostwach świata w siatkówce, to za chwilę pół drużyny się żre i przychodzi blamaż na mistrzostwach Europy.

Mnie nawet w tej Austrii porażki nie zdenerwowały, i niecelne podania też nie, i potykanie się zawodników o własne nogi również. Mnie zdenerwowało to, jak wyglądali nasi piłkarze. Oni mieli porażkę wymalowaną na twarzy. Nic z fighterów z "walczaków", zabijaków, wyglądali jak chłopcy do bicia, a nie jak sportowcy. Jeden Boruc normalnie wyglądał, plus Brazylijczyk Roger. W mistrzostwach "dwóch na dwóch" mielibyśmy nawet szanse.

Spójrzmy, kto z naszych sportowców osiąga sukcesy. Robert Kubica, bo wyjechał z Polski, zanim nasiąkł duchem klęski. Agnieszka Radwańska, bo ojciec wsadził ją pod klosz i uchronił od polskiej myśli szkoleniowej. Wcześniej Wojciech Fibak, bo ruszył w świat, zanim go zepsuli. I Robert Korzeniowski, który trenował prawie wyłącznie we Francji.

No jeszcze Otylia Jędrzejczak, bo jak pływając ma się głowę w basenie, to nie słychać stękania, że się nie uda, że jesteśmy gorsi, czego my w ogóle szukamy.

Sukces, trwały sukces odnoszą u nas jednostki, nie drużyny. Nie tylko w sporcie. Dlatego miliony Polaków świetnie radzą sobie w biznesie, ale autostrad jak nie mieliśmy, tak nie mamy i długo ich mieć nie będziemy. Fotoradary dało się tylko zainstalować. Drużynowo, jak mniemam. No dobra, oglądajmy na spokojnie prawdziwą, nie naszą piłkę i jedźmy na wakacje, tylko nie myślmy, że coś nam się uda zwojować w Pekinie. Zalecam proste podejście - minimum oczekiwań, minimum frustracji.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Jaki neutralny temat

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Dari0 (gość)  •

Tyle się dzieje złego w kraju, a pan o sporcie, nieładnie :)

odpowiedzi (0)

skomentuj