Menu Region

Potrzebujemy malezyjskich taxi!

Potrzebujemy malezyjskich taxi!

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Igor Zalewski

Prześlij Drukuj
Po 40 latach komunizmu i dwóch dekadach kapitalizmu Polska jest bezpłciowa i brzydka. Trzeba to zmienić
Całkiem niedawno wicepremier Malezji Datuk Seri Najib Tun Razak brał udział w uroczystości wręczenia licencji 1379 świeżo upieczonym taksówkarzom. Uroczystość była podniosła, przywiodła wielu przedstawicieli mediów i wicepremier wykorzystał ją do wystosowania ważnego oświadczenia.

Otóż zaapelował do krajowego producenta samochodów, firmy Proton, o zaprojektowanie narodowego modelu taksówki. Miałaby ona łączyć swojski, malezyjski design z najnowocześniejszą technologią.
Wicepremierowi marzy się samochód, w którym kierowca byłby całkowicie odgrodzony od pasażera specjalną przegrodą, a płatność odbywałaby się elektronicznie za pomocą czytnika kart płatniczych sprzężonego z licznikiem - tak by wszelkie machloje były niemożliwe.

Unikalny wygląd, którego domaga się polityk, miałby spełniać tę samą rolę, jak w przypadku taksówek londyńskich. Miałyby one być charakterystycznym elementem miejskiego krajobrazu, niespotykanym nigdzie indziej.

Na pierwszy rzut oka apel wicepremiera Malezji wygląda na fanaberie polityka, który nie może sobie poradzić ze światowym kryzysem, więc zajmuje się głupotami, odwracając uwagę od rzeczywistych problemów. Ale tak nie jest. Pan Najib (a może Razak - niestety nie wiem, co tu jest najgłówniejszym nazwiskiem) przenikliwie diagnozuje problem krajów rozwijających się, a co więcej - próbuje go rozwiązać i czyni to w niegłupi, moim skromnym zdaniem, sposób.

Problem ten polega na tym, że postęp rozmywa tożsamość. Zobaczmy, jak to się dzieje, na przykładzie architektury mieszkaniowej. W Malezji widzi się dwa typy domostw. Pierwszy to tradycyjne chaty na palach, na widok których jęczy się: "O matko, ale slumsy". Drugi, to nowoczesne osiedla mieszkaniowe złożone z gigantycznych apartamentowców lub niekończących się rzędów jednorodzinnych domków, bliźniaków albo segmentów.

Dokładnie takie same możemy spotkać na warszawskim Ursynowie, na wszystkich przedmieściach polskich miast i w amerykańskich serialach - tyle że tam są trochę większe. Malezja - jak Polska - to kraj błyskawicznie rozwijający się, w którym ludzie nie chcą mieszkać w slumsach, choćby tradycyjnych, i wolą wysoki standard bezpłciowych apartamentowców oraz zamkniętych osiedli. Trudno im się dziwić.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się