Menu Region

Unijne pieniądze wzmocnią złotego, giełda się pozbierała

Unijne pieniądze wzmocnią złotego, giełda się pozbierała

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Joanna Pieńczykowska, Łukasz Pałka

Prześlij Drukuj
Drugi dzień zarówno złoty, jak i giełda odzyskiwały siłę. Tylko wczoraj indeks giełdowy wzrósł o prawie 3 proc.
Kurs euro, który jeszcze na początku tygodnia wynosił 4,69 zł, w piątek spadł do 4,51 zł, a dolara z 3,65 zł do 3,48 zł. Posiadaczy kredytów cieszy, że frank znów kosztuje mniej niż 3 zł, o 16 groszy mniej niż w środę.

Optymizm inwestorów wywołała wypowiedź premiera Donalda Tuska po wczorajszym spotkaniu z ekonomistami. - W najbliższych latach do Polski napłynie ponad 60 mld euro z budżetu Unii Europejskiej. Część z tych pieniędzy trafi na rynek walutowy. Złoty nie jest więc narażony na długotrwały spadek wartości - uspokajał premier.

Wczoraj Donald Tusk zapowiedział także, że rząd chce jeszcze pod koniec lutego rozpocząć negocjacje z Europejskim Bankiem Centralnym o włączeniu naszej waluty do systemu ERM2. Oznaczałoby to sztywne powiązanie złotego z kursem euro: notowania nie mogłby odchylać się o więcej niż 15 proc. Nie wiadomo jednak, po jakim kursie złoty będzie przeliczany na euro. A to bardzo istotna decyzja. Bo od parytetu wymiany zależy konkurencyjnosć naszej gospodarki wobec unijnej.

Trudno przewidzieć na ile wczorajsze umocnienie złotego jest trwałe. - Nad rynkiem cały czas krąży widmo opcji walutowych, a to oznacza, że spekulanci znów mogą próbować osłabić złotego - mówi Grzegorz Mielcarek, doradca z Investors TFI.

Jednak decydujące znaczenie dla notowań polskiej waluty będą miały decyzje rządu w sprawie deficytu budżetowego. Jak wyliczają ekonomiści, że jeśli sprawdzą się pesymistyczne scenariusze dla gospodarki świata, i tempo wzrostu PKB w Polsce spadnie do poziomu bliskiego 0 proc., to w budżecie może zabraknąć nawet 20-30 mld zł. To oznacza, że rząd już wkrótce po raz kolejny stanie przed dylematem: "ciąć wydatki czy zdecydować się na wzrost deficytu?".

Zwiększanie deficytu będzie oznaczało, że złoty pozostanie słaby. Wzrośnie bowiem nieufność zagranicznych inwestorów wobec Polski. -Wtedy grozi nam znaczne osłabienie waluty nawet do poziomu ok 5-6 zł za euro - przestrzega Rafał Antczak, ekspert firmy Deloitte.

Złoty będzie się natomiast umacniał jeśli rząd zdecyduje się na dalsze cięcia wydatków i utrzymywanie niskiego deficytu budżetowego - twierdzą ekonomiści. Wówczas inwestorzy przestaną nieufnie oceniać naszą gospodarkę. I nie będą jej wrzucać do jednego worka z innymi słabszymi gospodarkami środkowoeuropejskimi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się