Menu Region

Morderca ucieka policji

Morderca ucieka policji

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Daniel Andruszkiewicz

Prześlij Drukuj
Mieszkańcy Machcina (Wielkopolska) żyją w strachu. Zwalniają się z pracy, by odebrać młodzież z gimnazjum, bez ważnej potrzeby nie wychodzą z domów.
Trwająca od pięciu dni obława na Jana Szymaniaka podejrzanego o podwójne zabójstwo nie odniosła skutku. Gdy w piątek wieczorem zamykaliśmy wydanie "Polski", uzbrojony bandyta był wciąż na wolności.

- Boimy się wychodzić na ulicę, a nasze dzieci źle sypiają. Zwalniamy się nawet z pracy, by odebrać je z przystanków, gdy po południu wracają ze szkoły - mówi Katarzyna Dorsz z Machcina. Podkreśla, że dzieciom, ale nie tylko, potrzebna jest pomoc psychologów. - Tymczasem nikt się nami nie przejmuje - mówi zdenerwowana Dorsz.

32-letni Jan Szymaniak oskarżony jest o zabicie siostry swojej byłej żony i jej męża. Prawdopodobnie była to zemsta za to, że oboje zeznawali przeciw niemu, gdy w ub.r. został skazany na 3 lata więzienia za zgwałcenie swojej byłej żony. Sąd jednak wypuścił go z aresztu.

- Szymaniak jest obecnie najbardziej poszukiwaną osobą w kraju i sprawdzamy wszystkie potencjalne kryjówki - zapewnia Andrzej Borowiak.Ostatnio taka wielka obława była ponad dwa lata temu, gdy poszukiwano Michała Gruszczyńskiego "Gruchy", który zabił dwóch braci z podwarszawskiego Wołomina.

W piątek około 10 rano policjanci przeprowadzili obławę w okolicach Kościana i Śmigla. Brało w niej udział około 200 funkcjonariuszy, w tym także antyterroryści wyposażeni w tarcze, tarany do wyważania drzwi i broń maszynową. Hipotez było kilka. Jedna z nich zakładała, że Jan Szymaniak mógł targnąć się na własne życie. Przeszukiwano więc lasy pod Śmiglem, Nową Wsią i Skarżyniem.

Antyterroryści przeczesywali również gospodarstwa, altanki działkowe, budynki mieszkalne i opuszczone obiekty. Mundurowi zabraniali mieszkańcom opuszczać swoje domy, a dzieci w szkołach były zbierane w salach gimnastycznych. Były przestraszone.

Gdy policja dostała informację, że Szymaniak może przebywać na terenie Leszna, około 100 funkcjonariuszy przeszukiwało altany w ogródkach działkowych na Zatorzu. Przy każdej posesji graniczącej z działkami stali antyterroryści i nie pozwalali nikomu wejść ani wyjść. Poszukiwania nie przyniosły jednak rezultatu.

Zbrodnią, do której doszło w pałacyku popegeerowskiej wsi, wstrząśnięci są też ludzie z okolicznych miejscowości. Wszyscy czekają na rychłe pojmanie podejrzanego. Mieszkańcy wsi mają za złe sędziemu, że był tak łaskawy dla przestępcy i wypuścił go z aresztu.

- Nie możemy zrozumieć, jak możliwe jest to, że sąd wypuszcza z więzienia przestępcę, który może zabić z zimną krwią - pyta zdenerwowana Katarzyna Dorsz.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się