Menu Region

Czeka na powołanie do I reprezentacji

Czeka na powołanie do I reprezentacji

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Rozmowa z Jakubem Rzeźniczakiem, obrońcą warszawskiej Legii i reprezentacji Polski
Jan Tomaszewski powiedział niedawno na naszych łamach, że Jakub Rzeźniczak to taki piłkarz, który natychmiast powinien grać w pierwszej reprezentacji. Przesada?
Pozostaje się cieszyć, zwłaszcza gdy takie słowa padają z ust legendy polskiej piłki, człowieka, który zatrzymał Anglię. Nie będę chciał go zawieść.

To będzie Pana rok? Eksperci Pana chwalą, mówią, że zrobił Pan ogromne postępy.
Oby. Grałem już wiele razy w młodzieżówce, w lidze mam ponad sto meczów na koncie, więc czas, by mocniej pokazać się w kadrze.

Co to znaczy mocniej?
Dużo zależy od obecnego zgrupowania w Portugalii. Jeżeli będę prezentował się dobrze, a na razie czuję się nieźle, będę liczył na kolejne powołania. Może już do pierwszej reprezentacji? Ale nie ma się co napalać. Nie tak dawno za bardzo się napalałem na grę w Legii i potem coś nie wychodziło. Potrzeba spokoju.

Myśli Pan o kadrze, ale wcale nie jest powiedziane, że będzie grał Pan w podstawowym składzie Legii. Pana rywal Inaki Descarga świetnie prezentował się podczas zgrupowania w Hiszpanii.
Nigdy nie jest powiedziane, że będzie się grało. Ale nie dopuszczam nawet do siebie takiej myśli, że mógłbym usiąść na ławce. Na zgrupowaniu Legii w Hiszpanii na pewno nie prezentowałem się gorzej niż Inaki. W sparingach też czułem się bardzo dobrze.

Czuje Pan już w nogach ciężkie treningi? Najpierw dwa tygodnie z Legią w Hiszpanii, teraz kadra.
W Hiszpanii rzeczywiście nie było lekko, trenowaliśmy dwa razy dziennie, nikt się nie oszczędzał. Zmęczenie można odczuć, ale gdy jest się na kadrze, człowiek zawsze znajdzie siły.

Wszyscy podkreślają, że ma Pan za sobą świetną rundę, ale…
Wiem, wiem, może już nie powtarzajmy. Pewnie chce pan powiedzieć, że mam problemy ze stabilizacją formy. Tym razem nie chcę się specjalnie spinać. Będę robił swoje na treningach. I jeśli zdrowie dopisze, forma na pewno też.

Jest jeszcze jedno pytanie, które wszyscy Panu zadają.
Tak, ciekawe jakie?

Kiedy pierwsza bramka w ekstraklasie?
Sam na siebie już się wkurzam, że nie mogę trafić. Ale jak są sytuacje do strzału, często szukam podań. W zeszłej rundzie już było blisko, ale co z tego, że blisko, skoro znowu bramki nie strzeliłem. Pocieszam się, że jeśli Legia będzie zawsze mistrzem, mogę nie strzelać nigdy.

fot.grzegorz jakubowski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się