Menu Region

Słabnąca złotówka nęka polskie rodziny

Słabnąca złotówka nęka polskie rodziny

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Pałka

13Komentarzy Prześlij Drukuj
Najmocniej odczuwają to w tej chwili osoby, które spłacają kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich.
Jak wynika z najnowszych badań Instytutu Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej, w ciągu ostatnich 12 miesięcy odsetek gospodarstw domowych, które nie spłacają regularnie swoich zobowiązań kredytowych, wzrósł z 2,4 do 5,4 proc. Z kolei wartość zaległych długów przekracza już 8 mld zł.

Tymczasem od listopada nasze długi w szwajcarskiej walucie w bankach wzrosły o prawie 35 mld zł. Ten wzrost to głównie efekt gigantycznego osłabienia polskiej waluty, bo od listopada banki praktycznie wstrzymały udzielanie nowych kredytów hipotecznych w walutach obcych.

Niepokojące jest to, że coraz więcej osób mówi, że w najbliższym czasie będą miały jeszcze większe problemy ze spłacaniem rat kredytów - mówi dr Sławomir Dudek, ekonomista z SGH. Eksperci zaznaczają, że Polacy w przypadku kłopotów w pierwszej kolejności zawsze rezygnują najpierw ze spłacania szybkich pożyczek gotówkowych. - Jednak jeżeli złoty będzie kontynuował spadki, a bezrobocie będzie rosło, to już w połowie roku zobaczymy wyraźny przyrost niespłacanych kredytów hipotecznych.

Spadek wartości złotego sprawił także, że znacznie zmniejszyła się siła nabywcza naszych pensji w porównaniu do innych krajów Europy Zachodniej. Jeszcze w lipcu ubiegłego roku średnia polska płaca netto wynosiła 750 euro. Dzisiaj to tylko 516 euro.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

8

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Artykuł sponsorowany

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

polak_potrafi (gość)  •

Tak głupiego tekstu bardzo dawno nie czytałem.
Do rangi dramatu narodowego urasta problem ludzi którzy próbując zyskać parę złotych brali kredyty w obcych walutach słuchając rad "doradców finansowych".
Nie sztuką jest tanio kupić (import) ale drogo sprzedać (export) i dzięki osłabieniu złotówki mamy okazję aby Polskie firmy mogły przetrzymać spadający popyt na polskim rynku, szykając zbytu na innych rynkach dzięki konkurencyjnym cenom.
W USA nigdy nie narzekano na słabego $ na rynkach światowych bo to dzięki temu ich kraj przyciągał inwestycje, proszę zauważyć że im lepiej stała gospodarka w stanach tym $ słabną i to cieszyło Amerykę a martwiło Unię, Japonię i innych.
To że Niemcy ostrzegają nas że zł jest słaby jest bardzo dobrym sygnałem bo to oznacza że obawiają się silnej konkurencji z naszej strony i już widać w miejscowościach nadgranicznych że właśnie Niemcy i Słowacy chętniej niż parę miesięcy temu robią zakupy u nas czyli dają nam zarobić. Pytam autorów tego atrykułu czy to jest istotnie powód do narzekania, czy może ważniejsze jest że samochody '09 i wycieczki do Włoch będą być może droższe o kilka procent.
Mogłbym długo pisać o korzyściach z takiej sytuacji dla Polskiej gospodarki i cieszy mnie fakt że w komentarzach ludzie zachowują zdrowy rozsądek i dostrzegają niewątpliwe korzyści.
Autorom tego tekstu którzy wiedze ekonomiczną posiedli zapewne studiując ulotki bankowe zabrane przy okienku życzę zastanowić się poważnie nad tym co tworzą.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Trzeba nam w Polsce szybko do euro.

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Na walutowym totolotku można zarobić w danym półroczu a w następnym półroczu stracić. Można w danej chwili zarobić na dolarze a stracić na franku szwajcarskim. Albo odwrotnie. I tak się cały czas dzieje. Dlatego moje zdanie jest takie: z euro unikamy w Polsce ryzyka kursowego znacznie bardziej niż pozostając przy złotówce. Bo złotówkę można znacznie łatwiej zaatakować spekulacyjnie i tak się też dzieje.

Żal mi tych wszystkich naszych niedouków powtarzających „musimy mieć złotówkę, bo z euro będzie drożej” a jednocześnie zgrzytających zębami kiedy muszą drożej właśnie złotówkami płacić za benzynę, bo się kurs złotówki do euro czy dolara osłabił. A w strefie euro tempo wzrostu cen zmalało po wprowadzeniu euro.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dla mnie...

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Darek (gość)  •

Dla mnie jako kierowcy zrabiającego w euro jest to dobra passa i może kosztować nawet 5 zł

odpowiedzi (0)

skomentuj

Idiotyzm

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

inzynier (gość)  •

TO juz osiąga naprawde szczyt ! szczyt głupoty !! to jakbyśmy rozmawiali o chorobach tylko nikt z nas nie jest lekarzem . To co możemy zrobić ano ponarzekać i to wychodzi nam świetnie !!! Facet pisze takie bzdury tylko pytanie jest jedno skąd on to wie ???? Moze wieści zasłyszane od jakiegos posła na korytazrzu sejmowym ? No a że ów poseł jest z wykształcenia akurat mechanikiem samochodowym albo parał sie, nową zupłenie kategorią która powinna sie znaleźć we wszelkich teleturniejach, -przywożenie samochodów z niemiec- to juz inna supełnie sprawa . Co taki człowieczek może wiedziec o ekonomii ? tyle co facet który napisał powyższy artykuł...Odnoszę wrażenie że chyba tym piszącym wydaje się, że czym gorszy w swojej wymowie i groźniej brzmiący artykuł tym lepiej ?? Głupota absolutna....ot taki mamy świat.....nie dajmy sie zatem zwariować i dzielmy przez dwa to co madrusie piszą i mówia w mediach.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Totalnie bzdurny artykul

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

euro67 (gość)  •

Jaki procent polskich rodzin ma kredyty w obcych walutach? Minimalny! To tylko dziennikarze wsrod ktorych procent kredytobiorciw jest duzy bija na alarm. A co do porownywania sredniej pensji do zarobkow strefy euro, to tez doctyczy to tylko tych co za granice wybieraja sie na wakacja, wiec ilu osib, wiekszosc i tak pieniadze bedzie wydawac w zlotowkach. Natomiast mocne euro ratuje konkurencyjnasc polskiej gpspodarki, a to juz jest powod do radosci dla wszystkich!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jak zwykle rząd winny

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tata Kazika (gość)  •

temu, że ktoś bierze kredyt obliczając możliwość jego spłaty na sytuację w chwili składania wniosku. Wystarczą drobne naturalne zawirowania, a już płacz i lament. Nie mniej jednak życzę szybkiego wyjścia z tych chwilowych (mam nadzieję) kłopotów

odpowiedzi (0)

skomentuj

slaba zlotowka

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marta (gość)  •

Wreszcie to dostzregliscie, mamy credit crunch 'u drzwi'. A rzad raczki umywa i szuka 'oszczednosci' na zalatanie dziury budzetowej dwa razy wiekszej niz zaplanowali - jakie to oszczednosci, to ratowanie sie przed nieuzyskaniem absolutorium i Trybunalem Stanu.
Kredyt bralam w pazdzierniku w niestety USD, bo bank juz wtedy dyskryminowal singli i dlatego nie mialam szans na CHF. Zarobki 2600 plus premie i bony obiadowe (200 PLN na miesiac, z premiami to w sumie dawala ekstra 400 na miesiac). wiec rata 1500 nie wydawal sie tragiczna, tymbardziej ze jeszcze mialam mozliwosc dorobienia. W miedzyczasie stracilam mozliwosc dorobienia, rata wzorsla do 2000 PLN (!!), stracilam premie i pocieto mi po bonach. W wakazje zas przechodze na 4/5 etatu i na reke dostane... 2200. I znowu musze prosic o pomoc rodzicow i rodzine, obcych ludzi tez - tylko jak ja im potem oddam? Z czego i kiedy? Moze powinnam isc pozebrac pod kosciolem w ten piaty wolny dzien, bo przeciez teraz malo ofert pracy, s zczegolnie na 1/5 etatu, nieprawdaz? DO tego moje oszczednosci leca na leb - kiedys 15 tys to bylo 10 rat, a teraz 7, a za niedlugo jeszcze mniej. W zlotowekach placilabym 2100 na miesiac.

I nie atalujcie ludzi, ze byli glupi jak brali kredyty, bo nikt przy zdrowych zmyslach nie wzialby kredytu ktorego moglby nie splacic kiedy o niego skladal wniosek! To przez nieudacznictwo rzadzacych ludzie zaczna bamkrutowac.

Slaba zlotowa=mniej zakupow=mniejszy popyt wenwnetrzny=mniejsza produkcja/wyzsze ceny=zwolnienia=dalssze baknructwa ludzi. Obnizka podatkow znika, bo wzrosnie skladka zdrowotna i to tak, ze zostanie nam mniej pieniedzy w kieszeniach niz przy obecnych stawkach. Panom nieudacznikom z rzadu juz chyba powinnismy podziekowac i wyslac ich do Anglii - tam ich popieraja, bo w koncu dzieki ich zaniechaniom funt jest po 5, 30

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jest na to prosta rada:

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Trzeba nam w Polsce szybko do euro.
Fakt. Na walutowym totolotku można zarobić w danym półroczu a w następnym półroczu stracić. Można w danej chwili zarobić na dolarze a stracić na franku szwajcarskim. Albo odwrotnie. I tak się cały czas dzieje.
Dlatego moje zdanie jest takie: z euro unikamy w Polsce ryzyka kursowego znacznie bardziej niż pozostając przy złotówce. Bo złotówkę można znacznie łatwiej zaatakować spekulacyjnie i tak się też dzieje.

odpowiedzi (0)

skomentuj