Menu Region

Ewa Wesołowska: Nikt nie wie, gdzie jest dno złotego

Ewa Wesołowska: Nikt nie wie, gdzie jest dno złotego

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

zca szefa działu pieniądze

2Komentarze Prześlij Drukuj
Gdzie jest dno? - pytają tysiące Polaków spłacających kredyty we frankach szwajcarskich. Analitycy bankowi, którzy do tej pory bez mrugnięcia okiem prognozowali przyszłość naszej waluty, teraz bezradnie rozkładają ręce.
Niektórzy mówią, że w najbliższych tygodniach frank może kosztować 3,14 zł, osiągając wartość z 2005 roku. Inni twierdzą, że już wkrótce nasza waluta zacznie się umacniać. Może nawet już dziś, bo premier Donald Tusk znalazł przecież 17 mld zł oszczędności w budżecie. Zaufanie inwestorów do złotego powinno więc wzrosnąć.

Jednak dilerzy, którzy grają na rynkach walutowych, mówią, że stan polskiej gospodarki nie przekłada się na wartość naszej waluty. Że złotego sztucznie osłabiają wielkie zagraniczne instytucje finansowe. Spekulanci giganci zarabiają miliardy, podczas gdy kredytobiorcy rwą włosy z głowy, płacąc coraz wyższe raty.

Co grosza, nic z tym nie można zrobić, bo granie na walutach jest jak najbardziej legalne. Finansiści na całym świecie nastawieni są przecież na pomnażanie zysków: miarą ich wartości są kwoty, jakie zarobią dla swoich banków czy funduszy. I nie ma na to wpływu ani żaden nadzór finansowy, ani żaden rząd.

Skutki niekontrolowanej gonitwy za pieniędzmi widać dziś gołym okiem: upadają banki, a kolejne rządy, żeby je ratować, wykładają miliardy. Robią to już nie tylko Wielka Brytania, Niemcy czy Francja, ale także Szwecja, a nawet Chiny.

Sprytni specjaliści od zarabiania pieniędzy jakoś nie przejmują się kryzysem. Jest wprawdzie kilka kozłów ofiarnych, takich jak np. Bernard Madoff, który stracił miliardy nie swoich pieniędzy na ryzykownych transakcjach i wylądował w więzieniu. Ale wielu finansistów w dalszym ciągu ma pracę i całkiem godziwe pensje i apanaże.

O najlepszych biją się nawet banki, które ogłosiły upadłość. Amerykański Lehman Brothers zatrudnia dziś finansistów z Bank of America, Citigoup czy Morgan Stanley. Mają sprzedać to, co zostało po bankrucie, by spłacić jego długi. A najlepiej, gdyby udało im się tę kwotę pomnożyć.

Barack Obama zapowiedział wprawdzie zaostrzenie kontroli nad transakcjami dokonywanymi przez instytucje finansowe, ale w dalszym ciągu nie wiadomo, na czym ono ma polegać. Poza tym trudno sobie wyobrazić, że świat finansów nie znajdzie jakiegoś wytrycha, by pomnażać zyski. Zarabianie to wielka gra, w której drobni ciułacze i kredytobiorcy nic nie mają do powiedzenia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Stanowisko odrębne

+9 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Emig (gość)  •

Jestem zdania że Bernard Madoff nie stracił miliardów nie swoich pieniędzy na ryzykownych transakcjach, ale zrobił po prostu gigantyczny przewał.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kapitalizm

+9 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jasiek (gość)  •

Wolny rynek! Giełda , forex. I koniec dyskusji.

odpowiedzi (0)

skomentuj