Menu Region

Cenne drobiazgi z pałacu pamięci

Cenne drobiazgi z pałacu pamięci

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki

Prześlij Drukuj
Dziś premiera tomu "I była miłość w getcie", w którym Edelman zdradza Witoldowi Beresiowi i Krzysztofowi Burnetce tajemnice swojego barwnego żywota.
Niezwykłego życiorysu 87-letniego Marka Edelmana starczyłoby z powodzeniem dla kilkunastu osób. Ostatni żyjący przywódca Żydowskiej Organizacji Bojowej z warszawskiego getta dostał bowiem od losu dar znajdowania się tam, gdzie rodziła się historia.

A ma o czym opowiadać. Toczy się więc opowieść m.in. o Cecylii Edelman, matce naszego bohatera, działaczce Jidisze Arbeter Froj, czyli kobiecego odłamu Bundu, organizacji stworzonej przez Hersza Wolfa Erlicha. To dzięki jej wpływowi Edelman już jako dziecko należał do Socjalistiszer Kinder-Farband, gdzie poznał m.in. Janusza Korczaka, ale także braci Mosdorfów. Starszy z nich, Jan, choć endek, został później zamordowany przez hitlerowców za pomaganie Żydom.

Gdy do Warszawy wkraczają Niemcy, historia polskich Żydów przyśpieszyła. Edelman trafił do getta, gdzie pracował jako goniec w szpitalu na Siennej. Opis warunków, jakie hitlerowcy zgotowali kilkuset tysiącom Żydów, to jeden z najbardziej wstrząsających fragmentów książki.
Nic dziwnego, że Edelman chciał walczyć. W 1942 r. odnotowany jest jako współzałożyciel ŻOB-u, z 313 zaprzysiężonymi bojowcami. Rok później, 19 kwietnia, rusza do powstania, a po samobójczej śmierci Mordechaja Anielewicza zostaje przywódcą walczących. Ale nie daje się zamordować palącym getto esesmanom Jürgena Stroopa. Wraz z grupką powstańców ucieka kanałami na aryjską stronę.

Przez rok wiedzie życie leśnego partyzanta, aby w sierpniu 1944 r. znów walczyć, tym razem w Powstaniu Warszawskim. Po jego upadku doczeka przyjścia Rosjan, ukrywając się na Żoliborzu, wraz ze swoją późniejszą żoną Aliną Margolis (ona też trafiła do historii, sportretowana przez Mariana Falskiego w słynnym "Elementarzu"). W tym momencie rozpoczęło się życie Edelmana - cywila. Zamieszkał w Łodzi, nieustannie znosił szykany UB i rozpoczął studiowanie medycyny. Po kilku latach dochrapie się opinii jednego z najlepszych kardiologów Polsce.

Ale Edelman to też gorący temperament polityczny. W 1973 r., po spotkaniu z Jackiem Kuroniem, przystąpił do opozycji antykomunistycznej. Podpisał tzw. List 101, którego autorzy protestowali przeciw zmianom w konstytucji PRL i zgłosił akces do Komitetu Obrony Robotników. 13 grudnia 1981 r. trafił do pudła, internowany i umieszczony w 12-osobowej celi w Łęczycy. Po blisko trzech dekadach wciąż jest czynny w polityce, na bieżąco komentując najważniejsze wydarzenia.

Słowem, "I była miłość w getcie" to portret niepokornego ducha, któremu przyszło żyć w ciekawych czasach. Nic dziwnego, że na pytanie: "Co robić, gdy w życiu jest ciężko?" odpowiada twardo i po żołniersku: "Iść dalej!".

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się