Menu Region

Polska skandalistów

Polska skandalistów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Krajewski

1Komentarz Prześlij Drukuj
Ogłaszanie politycznej śmierci Kazimierza Marcinkiewicza jest przedwczesne. II Rzeczpospolitą rządzili niepoprawni kobieciarze - sam Piłsudski żył z wybranką serca na kocią łapę, a Wieniawa-Długoszowski i Beck byli rozwodnikami.
Zdaniem większości komentatorów rozwód premiera Marcinkiewicza definitywnie zakończy jego polityczną karierę. A może to właśnie dopiero jej początek, przecież Drugą Rzeczpospolitą trzęśli rozwodnicy i kobieciarze.

Ogłaszanie politycznej śmierci Kazimierza Marcinkiewicza z powodu osobistych perypetii wydaje się co najmniej przedwczesne. Wystarczy spojrzeć na losy ludzi, którzy rządzili przedwojenną Polską. W końcu najważniejsi z nich okazywali się notorycznymi skandalistami wzbudzającymi oburzenie zwykłych ludzi i doprowadzającymi swym życiem osobistym do rozpaczy Kościół katolicki.

Najwybitniejszy w ostatnich stuleciach polski mąż stanu Józef Piłsudski jest tego wzorcowym przykładem.
Pod koniec XIX w. poznał on w Wilnie Marię Juszkiewicz z domu Koplewską. Ta piękna kobieta porzuciwszy męża, aktywnie uczestniczyła w pracy konspiracyjnej, przyciągając swą osobowością tłumy wielbicieli. Znaleźli się wśród nich późniejsi śmiertelni wrogowie Roman Dmowski i Józef Piłsudski.

Dmowski został odtrącony i w 1899 r. Maria Juszkiewicz oraz Józef Piłsudski postanowili zalegalizować swój związek. Jednak ona była rozwódką i ślub w Kościele katolickim nie wchodził w grę. Oboje przeszli więc na protestantyzm. Piłsudski dokonał tego w Łomży przed pastorem Kacprem Mikulskim z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w maju 1899 r.

Dwa miesiące później się ożenił. Nie przewidział wówczas, że protestantowi będzie trudniej zostać przywódcą katolickiego narodu. Ten fakt uświadomił sobie, gdy wybuchła I wojna światowa. Stąd, kiedy Pierwsza Brygada trafiła na front, w przerwie walk Piłsudski w obecności kapelana jednostki, księdza Henryka Ciepichałła oraz Kazimierza Sosnkowskiego i Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego sporządził odręcznie na kartce akt przejścia na katolicyzm. Co zachowano jednak w ścisłej tajemnicy.

A to z tego powodu, że od pięciu lat Komendant miał romans z piękną Aleksandrą Szczerbińską. Wprawdzie swą żonę Marię poprosił o rozwód, ale ta stanowczo odmówiła. Odtąd żył oficjalnie z kochanką i jego obie córka Wanda i Jadwiga, które przyszły na świat w 1918 i 1920 r., były de facto nieślubnymi dziećmi. Dopiero śmierć małżonki umożliwiła stojącemu na czele odrodzonej Rzeczpospolitej politykowi zalegalizowanie w 1921 r. związku ze Szczerbińską oraz ostateczny powrót na łono Kościoła katolickiego.
1 3 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Nikodem Dyzma

+20 / -28

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

hyr23 (gość)  •

Doskonały tekst Autora, jak zwykle. Łóżkowe perypetie zawsze są interesujące dla publiczności. Ale to nie zmienia faktu, że K. Marcinkiewicza nie można uważać za polityka na poziomie. Toż to, wypisz, wymaluj, odpowiednik Nikodema Dyzmy. Taki sobie chłopaczek, który jakimś cudem miał epizod polityczny. Żadnych kwalifikacji. Nawet angielskiego nie zna. Nawet po tym pobycie w Anglii. Żałosne.

odpowiedzi (0)

skomentuj