Menu Region

Sklepikarz nie da alkoholu na kredyt, bo zbankrutuje

Sklepikarz nie da alkoholu na kredyt, bo zbankrutuje

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mariusz Jałoszewski

Prześlij Drukuj
Rząd idzie na wojnę z właścicielami sklepów, którzy sprzedają alkohol nieletnim. Karani mają być nie tylko sprzedawcy, ale i dorośli pomagający w zakupie zakazanego towaru.
Nowelizacja ustawy antyalkoholowej przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia czeka, aż przyjmie ją Rada Ministrów. Projekt wydłuży listę kar, jakie można nałożyć za nieprzestrzeganie warunków koncesji.

Będzie ją można stracić nie tylko za alkohol na krechę, sprzedaż nieletnim i pijanym (zabrania tego już obecne prawo). Nowe przepisy nałożą na sprzedawcę obowiązek legitymowania osób, co do których zachodzi podejrzenie, że są nieletnie, a chcą kupić napój alkoholowy.

Jeżeli taki klient odmówi pokazania dowodu, sklepikarz nie będzie mógł mu sprzedać piwa, wina czy wódki. Minimalna grzywna za złamanie zakazu wyniesie 2,5 tys.

Właściciele małych sklepów obawiają się, że jeżeli rząd zaostrzy i tak już restrykcyjne prawo, to wystarczy niewielki błąd, by doprowadzić ich do bankructwa. Bo jeśli na przykład policja lub straż miejska zrobią prowokację albo na złość konkurencja podeśle im podstawionego złego klienta, to szybciej stracą koncesję. A dochody z alkoholu są poważną pozycją w ich zyskach.

O tym, jak surowe i bezwzględne jest prawo, przekonała się Marta O. z Rzeszowa, która prowadziła jeden ze sklepów sieci Żabka. Rok temu w jej sklepie pewien mężczyzna kupił 10 butelek piwa. Nie zapłacił jednak gotówką, tylko zostawił dowód osobisty.

Obiecał, że następnego dnia ureguluje dług. Mężczyzna nie pojawił się jednak w sklepie. Dlatego prowadząca Żabkę Marta O. zawiadomiła policję. I to był jej błąd. Policjanci poinformowali bowiem o sprawie rzeszowski ratusz, bo ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zakazuje sprzedaży trunków na kredyt.

Urząd był bezwzględny. Cofnął kobiecie zezwolenie na sprzedaż alkoholu. Nie pomogły tłumaczenia, że to jej jedyne źródło utrzymania i, że gdy straci koncesję, to sieć Żabka wypowie jej umowę na sklep, a ona trafi na bezrobocie. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego.

Marta O. przekonywała, że jej wina nie jest taka oczywista. Ponieważ w dniu, gdy mężczyzna kupował piwo, nie było jej w sklepie (załatwiała sprawy w banku). Za ladą stała jej 14-letnia córka.

Miała przestraszyć się aroganckiego mężczyzny. Sąd przyjął te tłumaczenie jako okoliczność łagodzącą i niedawno nakazał urzędnikom jeszcze raz zbadać sprawę koncesji. Sąd uznał, że skoro dziewczyna jest nieletnia, to wątpliwe jest, czy zawarta przez nią transakcja jest ważna.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się