Menu Region

Izraelskie bomby zamiast pomocy dla Strefy Gazy

Izraelskie bomby zamiast pomocy dla Strefy Gazy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Słapek

Prześlij Drukuj
Senator George Mitchell od środy zabiegał w Tel Awiwie i Ramallah o przedłużenie tymczasowego rozejmu w Strefie Gazy, który wygasł w ubiegłą niedzielę.
Najwyraźniej nie powiodła się misja amerykańskiego wysłannika na Bliski Wschód. Wczoraj izraelski dziennik "Haaretz" doniósł, że izraelska armia w porozumieniu z rządem uznała, iż wznowi działania wojskowe przeciwko Hamasowi w Strefie Gazy.

Piątek był ostatnim dniem pobytu Mitchella w Izraelu. Spotkał się on z Beniaminem Netanjahu, przywódcą opozycyjnej partii Likud. Netanjahu to prawdopodobny przyszły premier Izraela, bo prowadzi w sondażach przez wyborami, które odbędą się za 11 dni.

Przedstawiciel prezydenta Obamy zapowiedział, że jest gotowy przyjechać na kolejną rundę rozmów do Izraela już po głosowaniu. Następnie Mitchell udał się do stolicy Jordanii - Ammanu. To kolejny przystanek w jego podróży po Bliskim Wschodzie, która ma także na celu poprawę wizerunku USA w tamtym regionie.

O tym, jak trudne były dotychczasowe rozmowy, świadczą wydarzenia, które im towarzyszyły. Już w środę, podczas spotkania izraelskim premierem Ehudem Olmertem i wystosowaniem apelu o rozejm, Palestyńczycy wystrzelili na Izrael rakietę. Izrael odpowiedział ogniem.

Gdy następnego dnia w Ramallah trwało spotkanie Amerykanina z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem, izraelskie lotnictwo bombardowało sieć tuneli przemytniczych pomiędzy Strefą Gazy, a Egiptem.

Ciągłymi ofiarami w Strefie Gazy zaniepokojny jest sekretarz generalny ONZ. Ban Ki-moon zaapelował w czwartek na Forum Ekonomicznym w Davos do społeczności międzynarodowej o 613 mln dol. na odbudowę Strefy Gazy.

Świat komentował wczoraj jednak inne wydarzenie, do którego doszło w Davos. Turecki premier pokłócił się z izraelskim prezydentem o konflikt w Strefie Gazy i wściekły opuścił szczyt. Tayyip Erdogan przyznał, że jego działanie było przejawem dezaprobaty wobec władz Izraela, a nie wobec wyznawców judaizmu. Z kolei Szymon Peres wyraził nadzieję, że wydarzenie to nie zepsuje stosunków Izraela z Turcją.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się