Menu Region

Jadąc na narty, trzeba zabrać rozsądek

Jadąc na narty, trzeba zabrać rozsądek

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Klimaniec

Prześlij Drukuj
Zdrowy rozsądek i wyrozumiałość narciarzy to niezbędne warunki do zachowania bezpieczeństwa na stokach. Przekonywali o tym goprowcy i policjanci podczas akcji Polskiego Radia "Bezpieczna Jedynka", która w czwartek gościła w Szczyrku.
Po tragicznym wypadku 14-latka, który zginął w trakcie szusowania na stoku narciarskim Koziniec w Czarnej Górze nieopodal Bukowiny Tatrzańskiej, bezpieczeństwo podczas zimowego wypoczynku, zwłaszcza w okresie ferii, stało się tematem numer jeden.

- Na trasach w Polsce panuje tłok, a tylko nieliczne odpowiadają europejskim standardom. W dodatku, wielu narciarzy jeździ bez kasku - zwracał uwagę Stanisław Richter, prezes Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego.


Maciej Gruszczyński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, który pełni patrole na stokach, zwracał uwagę na brak uprawnień policji wobec brawurowo jeżdżących i pijanych narciarzy.

- Powinniśmy mieć wpływ na jakość tras, ubiór narciarza, przede wszystkim na posiadanie kasku, a także na opiekę nad nieletnimi i panowanie nad prędkością - apelował Gruszczyński. Na przykład we Włoszech policjant na stoku może zatrzymać narciarza w momencie, gdy uzna, że ten jeździ niebezpiecznie. Dla wyjątkowo niesfornych są nawet mandaty. - Nam pozostaje apelować do zdrowego rozsądku - przyznał Gruszczyński.

W Polsce, gdy funkcjonariusze wypatrzą nietrzeźwego narciarza, eskortują go w dół stoku. Tam sugerują mu odpięcie nart i dłuższy odpoczynek lub całkowitą rezygnację z dalszego szusowania.
- W tym roku obserwujemy mało przypadków narciarzy pod wpływem alkoholu.

Ale w ubiegłych latach zdarzało się ich więcej, nim przyzwyczaili się do naszej obecności na stokach - wyjaśnił Gruszczyński. Ryszard Czernek, ratownik ze szczyrkowskiego pogotowia, przyznał, że w okresie ferii zimowych ma pełne ręce roboty.

- Wiele osób trafia do szpitala ze złamaniami kości. Nasza interwencja to zabezpieczenie rannego i odwiezienie do szpitala. Mamy bandaże i szyny. A gips jest tylko w szpitalu - tłumaczył.

Będąc świadkiem wypadku na stoku, trzeba pamiętać o udzieleniu pomocy poszkodowanej osobie i zabezpieczeniu miejsca, w którym ona się znajduje. Najlepiej to zrobić przez wbicie w śnieg skrzyżowanych nart około 15-20 metrów powyżej miejsca zdarzenia. Następnie należy natychmiast zawiadomić GOPR, dzwoniąc pod numer telefonu 0601 100 300 lub 985.

Zdaniem beskidzkich ratowników ilość wypadków na stokach nie zawsze jest efektem brawurowej jazdy. Główne przyczyny to zatłoczone stoki i brak odpowiedniej kondycji narciarzy amatorów.
Jerzy Siodłak nie ukrywał, że sporo turystów przyjeżdżających w góry wybiera się na piesze wycieczki zimowe bez odpowiedniego przygotowania.

Jeśli celem jest schronisko turystyczne, to szlaki są przetarte. Wyżej już pojawiają się problemy, bo to ogromne przestrzenie, spora ilość śniegu i trudne warunki. - Bywa, że musimy szukać zabłąkanych turystów nie tylko po polskiej stronie gór - podkreślił szef beskidzkich goprowców.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się