Menu Region

Karol lubi sobie okrasić

Karol lubi sobie okrasić

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawiała: Izabela Pałucha

4Komentarze Prześlij Drukuj
Kiedy Karol Okrasa nie gotuje, namiętnie myśli o gotowaniu. I nie może przestać. To jego choroba zawodowa. I zarzeka się, że nigdy się z niej nie wyleczy. Nawet nie będzie próbował
Przez wielu nazywany jest polskim Pascalem Brodnickim. Choć, jak sam twierdzi, niewiele mają ze sobą wspólnego. No, może poza tym, że obydwaj mają bzika na punkcie gotowania i że się przyjaźnią. Były szef kuchni hotelu Bristol oraz gospodarz programu telewizyjnego "Gotuj z Okrasą" Karol Okrasa zdradza nam, jak wygląda prawdziwe oblicze zawodu kucharza.

Lubisz sobie okrasić w życiu?

Ale co? (Śmiech).

To ja bym się chciała tego dowiedzieć od Ciebie...
Tak. Lubię. I okraszam wszystko.

W jaki sposób?

Bardzo prosty. Doceniam każdy dzień i wykorzystuję go, jak tylko się da. Maksymalnie pozytywnie. Bo nigdy nie wiadomo, co będzie jutro. Oczywiście zachowuję umiar i rozsądek. Nie żałuję sobie przyjemności, zwłaszcza tych najdrobniejszych, i okraszam nimi każdy moment - pod każdym względem.

Jak dzisiaj okrasisz sobie życie?
Spotkam się ze znajomymi, których dawno nie widziałem. Odprawię wcześniej żonę na zakupy, żeby wilk był syty i owca cała (śmiech). Ja już od samego rana okraszam sobie dzień. Pomaga mi w tym żona Monika, córka Lena i… filiżanka kawy. Bardzo lubię wypić ciepłą, wonną kawę o poranku do kanapeczek ze świeżym pieczywem i czytać do tego gazetę. Małe rzeczy, a cieszą i sprawiają, że na duszy od razu robi się milej.

A dosłownie? Czym krasisz np. ziemniaki albo kaszę?
Jak wielu, skwareczkami. One rzeczywiście podnoszą smak potraw. Ale nie jestem fanatykiem i nie muszę ich wrzucać do wszystkiego. W przeciwieństwie do mojego dziadka, który nie wyobrażał sobie na przykład zupy bez solidnej porcji smalcu ze skwarkami. Natomiast ja, jeśli kraszę potrawy, robię to w dużo lżejszy - i jednak zdrowszy - sposób. Zamiast skwarków ze stopionej polskiej słoniny jako okrasy używam oliwy. Skrapiam nią wszystko, co tylko z oliwą się dobrze komponuje - począwszy od kanapek, przez sałatki, makarony i ziemniaki, a na mięsach skończywszy.

Są różne gatunki oliwy i różne kraje, które specjalizują się w jej produkcji. Jaka jest Twoja ulubiona?
Włoska, zwłaszcza ta z Toskanii. Dla mnie jest wyznacznikiem dobrej oliwy. Niezbyt mocna, czyli niezbyt intensywna w smaku, nie ma goryczki. Robi się ją z dojrzałych owoców i dlatego jej aromat i smak są łagodne. Bo zielona oliwa - czyli ta mocna, którą się tłoczy z niedojrzałych owoców - według mnie jest dla podniebień, które lubią się katować smakiem. Jest gorzkawa, ciężka i mam wrażenie, że gryzie w gardło. Podobny stosunek mam do wina z dużą ilością garbników. Owszem, lubię wino wytrawne, ale jeśli jest zbyt ciężkie, nie czuję przyjemności z jego picia.

Jak często w ciągu dnia sięgasz po butelkę z oliwą? Trzy razy?

Nawet częściej. Kiedy działam jako kucharz u siebie w domu, oliwa idzie w ruch za każdym, gdy wchodzę do kuchni (śmiech). Nie tylko przy okazji gotowania obiadu dla rodziny. Również wtedy, gdy mamy ochotę coś szybko przegryźć między posiłkami.
1 3 »
2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Dobra kuchnia...

+30 / -20

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

muskat (gość)  •

Polecam http://www.go-fusion.pl FUSION DELIKATESY produkty w STREFIE KONESERA - bajka dla wszystkich lubiących naprawdę dobrą kuchnię !

odpowiedzi (0)

skomentuj

ksiazka

+23 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

blond (gość)  •

chce kupić ksiażkę pana Karola Okrasy

odpowiedzi (0)

skomentuj