Menu Region

Cyfryzacja, śmigłowce dla armii, smaki życia

Cyfryzacja, śmigłowce dla armii, smaki życia

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bogusław Mazur

4Komentarze Prześlij Drukuj
Dr Przemysław Litwiniuk Dr Przemysław Litwiniuk

Dr Przemysław Litwiniuk (© Materiały prasowe)

O cyfryzacji Polski, śmigłowcach dla polskiej armii i… polskim bigosie, rozmawiamy z dr Przemysławem Litwiniukiem, Przewodniczącym Sejmiku Województwa Lubelskiego, Dyrektorem Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa FAPA.
W Lublinie właśnie zakończył się IV Zjazd Latarników Polski Cyfrowej zorganizowany w ramach programu Polska Cyfrowa Równych Szans (PCRS), realizowanego przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji oraz Stowarzyszenie „Miasta w Internecie”. To grupa blisko trzech tysięcy lokalnych edukatorów cyfrowych, których zadaniem jest pomoc osobom w wieku 50+ w odnalezieniu się w cyfrowym świecie. Jakie wrażenia ze zjazdu?
Rzeczywiście, na zaproszenie organizatorów miałem przyjemność uczestniczyć w zorganizowanym w Lublinie zjeździe Latarników. Był to obraz dużego, wspólnego sukcesu tych ludzi, w większości wolontariuszy, którzy zaangażowali się w edukację cyfrową osób starszych.
Warto podkreślić, że program Polska Cyfrowa Równych Szans jest największym w Unii Europejskiej projektem na rzecz edukacji cyfrowej starszego pokolenia. Przeciwstawianie się wykluczeniu społecznemu, w tym tzw. cyfrowemu, to nie tylko pomoc beneficjentom tego działania, ale również wymierne korzyści dla gospodarki i budżetu państwa.

Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji oraz Krzysztof Głomb, przewodniczący stowarzyszenia „Miasta w Internecie” mają opinię ludzi szukających porozumienia i tzw. „zadaniowych”. Może o sukcesach w cyfrowej edukacji Polaków decydują, koniec końców, przede wszystkim ludzie?
 Nie sposób nie wymienić też obok tych osób wiceministra ds. cyfryzacji Bogdana Dombrowskiego. Determinacja i pomysłowość inicjatorów tego typu inicjatyw zasługuje na uznanie. Trzeba mieć jednak świadomość, że proces cyfryzacji Polski jest nadal w początkowej fazie, wymaga dużego zaangażowania władz publicznych, w tym samorządu, stowarzyszeń, podmiotów gospodarczych, rozsądnego i efektywnego wykorzystania nowych środków pomocowych. Samorząd województwa lubelskiego zaplanował wydać w nowej perspektywie finansowej ponad 72 mln euro środków unijnych, plus środki własne, na realizację programu „Cyfrowe Lubelskie”. Wyzwaniem jest też przekonanie gmin i powiatów do prowadzenia sprzyjających lokalnych polityk w zakresie opłat i podatków. Jeśli nowoczesna infrastruktura telekomunikacyjna nie uzyska dalszych preferencji, szczególnie na wsi, może być trudno marzyć o wielkich sukcesach.

Inną sprawą ważną dla Polski jest przetarg na śmigłowce wielozadaniowe dla armii i odrzucenie przez MON oferty PZL-Świdnik. Nie kryje pan rozczarowania decyzją resortu obrony. Ma pan nadzieję, że MON ją zmieni?
 Decyzja o zamiarze zakupu helikopterów produkowanych zagranicą była od początku niezrozumiała, a decydenci nie zdołali jej ludziom wytłumaczyć. Nawet samorządowcy województwa lubelskiego nie znają motywów takiego rozstrzygnięcia, mimo że o podanie tych motywów usilnie zabiegaliśmy. Wiemy, że umowy nie są jeszcze podpisane.

Jest nowy prezydent – zwierzchnik sił zbrojnych, liczę, że zechce on zweryfikować dotychczasowe zamierzenia władz i rozpatrzy możliwość budowania potencjału Wojska Polskiego w oparciu o pracę mieszkańców naszego kraju.

Nie uważa pan, że zanim decydenci się namyślą, szybciej sąd na wniosek PZL-Świdnik zamknie przetarg bez wskazania oferenta?
Byłoby to kompromitujące dla osób prowadzących to postępowanie przetargowe. Wolę liczyć na rozsądek i odpowiedzialność urzędników, i wojskowych, niż oczekiwać na orzeczenie, które podkopie zaufanie do nich.

Jakie znaczenie miałoby dla województwa i dla polskiego przemysłu obronnego ulokowanie produkcji śmigłowców dla armii w polskich firmach, czyli PZL-Świdnik i ewentualnie też PZL-Mielec?
Tysiące miejsc pracy, rozwój specjalistycznego szkolnictwa zawodowego w regionie, wpływy budżetowe z podatków, stabilny rozwój wielu rodzin. To niezwykle ważne sprawy.

Korzystając z okazji, muszę zapytać o zupełnie inny temat, czyli X Święto Bigosu Polskiego, które odbędzie się 15 listopada w Siedlisku Folkloru Marzanna w Niedrzwicy Kościelnej koło Lublina. Nazwa kojarzy się z ludową zabawą, tymczasem jest to wydarzenie, które przyciąga już znane nazwiska z Polski i zagranicy. W jakim stopniu takie wydarzenia ułatwiają popularyzowanie walorów regionu?

Lubelszczyzna jest regionem wielu walorów, smakowych także. Przypomnę, że slogan samorządu województwa brzmi: Lubelskie, smakuj życie. Tutaj nawet typowo polski bigos smakuje wyjątkowo i jest atrakcją dla wielu przybyszy. Dlatego wydarzenie to obejmiemy naszym patronatem, licząc, że przyczyni się do popularyzacji naszego regionu, w którym warto odpoczywać i inwestować.
4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

ŚMIGŁOWCE

0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Julia (gość)  •

Sprawa tych śmigłowców jawi się jako afera 10-lecia.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kocham bigos

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Monia (gość)  •

Wspaniałe, ze na Lubelszczyźnie są takie imprezy jak święto bigosu. Wspaniałe danie...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Decyzja MON w spraiw śmigłowców to zaprzepaszczona szansa

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Frido (gość)  •

Cała Lubelszczyzna mogłaby skorzystać na kontrakcie na dostawy śmigłowców dla armii, podobnie jak Podkarpacie, gdyby wygrał Mielec. Tym panom z MON podziękujemy. Ale tu są jeszcze dwie fajniejsze sprawy. Latarnicy to już ruch społeczny, i to pożyteczny. A coś takiego jak Święto Bigosu powinien mieć każdy region, bo to świetna forma popularyzacji i przyciągania turystów.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zaskakująca decyzja rządu.

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Polak (gość)  •

Dla lubelskiego decyzja rządu w sprawie zakupu francuskich helikopterów, kosztem tych produkowanych w Świdniku, jest całkowitym zaskoczeniem. Gdyby przegrali z Mielcem, moznaby to zrozumieć. Ale dawanie pracy francuskim robotnikom, kosztem mieszkańców lubeskiego, czy podkarpackiego, to czyste SF!

odpowiedzi (0)

skomentuj