Menu Region

Polskie uczelnie nie będą produkować bezrobotnych

Polskie uczelnie nie będą produkować bezrobotnych

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Magdalena Kula, Artur Grabarczyk

9Komentarzy Prześlij Drukuj
W zeszłym roku 70 tys. absolwentów uczelni nie znalazło pracy. Co zrobić, by polskie szkoły wyższe nie wypuszczały magistrów powiększających grono bezrobotnych, a specjalistów poszukiwanych na rynku pracy?
Obserwować rozwój kariery zawodowej absolwentów, a następnie na tej podstawie decydować o naborze na odpowiednie kierunki studiów. Od przyszłego roku taki obowiązek na uczelnie nałoży znowelizowana ustawa o szkolnictwie wyższym.

Minister nauki Barbara Kudrycka tłumaczy, że obligatoryjny monitoring karier byłych studentów pomoże uczelniom dostosować programy nauczania do wymogów rynku pracy.

Jeśli po studiach ktoś długo nie może znaleźć żadnego zatrudnienia albo pracuje poza wyuczonym zawodem, to sygnał dla uczelni, że nie kształci najlepiej. Albo że najwyższa pora ograniczyć limity przyjęć na dany kierunek, bo pracodawcy nie potrzebują tak wielu fachowców z tej dziedziny.


- Chcemy ten obowiązek wprowadzać stopniowo, by uczelnie sobie z nim poradziły - tłumaczy Kudrycka. - W pierwszym roku obowiązywania ustawy, czyli prawdopodobnie w 2010 r., obejmiemy nim tylko część uczelni. Pozostałe w następnych latach - mówi.

Prof. Jerzy Woźnicki, szef Fundacji Rektorów Polskich, współautor obowiązującej ustawy o szkolnictwie wyższym, jest sceptyczny. - To ważne, by uczelnia orientowała się w losach absolwentów, ale nie należy tego regulować ustawą - uważa.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

6

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Czy tylko uczelnie?

+4 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Labi (gość)  •

Absolwenci bez pracy sa i pozostana zawsze, jak komentuje Moon; to problem zlozony, jestem podobnego zdania. O sukcesie zawodowym absolwenta decyduje wiele czynnikow w tym takze i uczelnie. Uwazam, ze obok jakosci, bardzo waznym jest odpowiedz na pytanie; jakie jest aktualnie zapotzrebowanie rynku pracy w kraju i na swiecie? Jest to problem strukturalny ksztalcenia specjalistow. Obecny system ksztalcenia, jego struktury, odpowiadaja okresowi sredniowiecza zmodyfikowanego w ostatnim stuleciu, ktore sa nieadekwatne do aktualnego rozwoju globalnego na swiecie. Poszukiwani sa specjalisci nie tylko w jednej dyscyplinie nauki, potrzeni sa ludzie posiadajacy talent menedzerski, gdzie obok merytorycznej wiedzy dysponuja znajomoscia ekonomii gospodarczej, umiejetnoscia organizacji pracy, psychologii pracy i wielu innych zalet osobistych, za ktore chetnie zaplaci duze pieniadze kazdy pracodawca. To nie jest problem tylko polski, takie same problemy maja uczelnie w calej Unii. W ostatnich 2-3 latach rzad niemiecki ustanowil z urzedu tzw.
uczelnie elitarne, asygnujac ogromne srodki na wyposazenie i kadre dydaktyczna "z gornej polki", uczelnie dla studentow majacych pieniadze. Wprowadzono amerykanski system ksztalcenia w skroconym terminie 3 letnim tzw bachelor i master.
Najwazniejszym jednak elemenem w tej kwestii sa srodki - pieniadze na wyposazenia i inwestycje oraz kadre dydaktyczna na miare 22 wieku. Tych problemow nie rozwiaze sam Krakow, to sa sprawy odpowiedniej polityki rzadu i patrzenia na swiat nie tylko na czas legislacyjny. Juz dzs trzeba budowac fundamenty pod dom dla przyszlych generacji i tak stracono duzo czasu na ... nie bede uzywal slow niegodnych tego miejsca. Pozdrawiam

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozważania przedstawione w artykule są rozmową nie na temat

+8 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Absolwent dobrego kierunku w renomowanym uniwersytecie (gość)  •

Uczelnie będą produkować bezrobotnych, jeżeli nie będzie rynku pracy i wolności gospodarczej. Niecelowe jest krytykowanie uczelni, jeżeli możliwość korzystania ze zdobytego wykształcenia jest blokowana na poziomie ustawowym. Absolwentom trzeba pozwolić pracować. Trzeba ich dopuścić do udziału w budowaniu gospodarki narodowej, trzeba im umowżliwić tworzenie dobrobytu własnego. Prestiż uczelni mierzy się możliwościami, jakie otwiera ona przed absolwentami. Cóż można zarzucić systemowi kształcenia, jeżeli możliwości zamykane są przed absolwentami z przyczyn niemerytorycznych i niezależnych od przekazanej im wiedzy? Wykształcenie staje się fikcją, jeżeli gospodarka jest fikcją, demokracja jest fikcją, praworządność jest fikcją i prawa człowieka są fikcją. Uzyskanie wyższego wykształcenia powinno się wiązać z szerokimi uprawnieniami, które należy absolwentom przywrócić, aby odbudować jego prestiż. Odbyć się to powinno na drodze odstąpienia od nadmiernej i nieuzasadnionej reglamentacji dostępu do wielu zawodów, znajdujących się w polu zainteresowania osób zdobywających dyplomy wyższych uczelni.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Przeegzaminować profesorów!

+7 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Co to za „nauka” kierowana przez profesorów nie umiejących obsłużyć programu poczty elektronicznej na PC-cie? Robi to panna Krysia z sekretariatu, po maturze tylko ale umie. No a jak ktoś dzwoni do sławnego profesora to on mówi do panny Krysi: „po polsku? Aaaa to jestem!”, bo nie zna języków obcych. Wstyd. I wydaje taki kasę na granty sprowadzające się do finansowania tłumaczeń zagranicznych mądrości z Wikipedii na polski.

Samo zwiększanie budżetowych nakładów to zbyt słaby warunek, bo nie gwarantuje sensownego wydawania pieniędzy.

Z dugiej strony, budżetowy naukowiec, jeśli nie ma mechanizmów kontrolujących jego efekty, będzie marnotrawił pieniądze – tak np. często dzieje się w nauce polskiej i w tych krajach gdzie nauka jest zdominowana przez instytucje państwowe.


odpowiedzi (0)

skomentuj

To nie uczelnie produkują bezrobotnych

+7 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mgr (gość)  •

Jak rozwiązać problem bezrobotnych absolwentów? To proste - ograniczyć reglamentację zawodów regulowanych i umożliwić absolwentom wchodzenie na rynek pracy. Ile jest zawodów bezsensownie reglamentowanych, tak jak pośrednik w obrocie nieruchomościami, zarządca nieruchomości, doradca podatkowy, nie mówiąc już o zawodach prawniczych. Skutkiem takich właśnie rozwiązań jest bezrobocie części absolwentów. Inną kwestią jest załatwianie pracy z klucza i po znajomości, ogłaszanie konkursów pod wybrane osoby. Takie mechanizmy również blokują ludzi szukających pracy po studiach. Ograniczanie dostępu do edukacji w żadnym razie nie jest metodą rozwiązania problemu. Powrót do analfabetyzmu z całą pewnością nie zapobiegnie kryzysom gospodarczym. Gospodarka oparta na wiedzy potrzebuje ludzi wykształconych - i to nie tylko tych uznanych za wybitnych, ale wszystkich, którzy w maksymalnym stopniu chcą wykorzystać swój potencjał. Studiować powinien każdy, kto chce, ponieważ dostęp do edukacji jest prawem człowieka. Szkolnictwa wyższego nie można winić za "nadprodukcję" absolwentów, ponieważ kształcenie studentów jest jego prawnym i moralnym obowiązkiem. Studentom nie można dyktować, w jakiej dziedzinie mają się kształcić, ponieważ wybór ścieżki kształcenia jest autonomiczną decyzją każdej osoby. Wobec powyższego, wszelkie zapędy w kierunku inżynierii społecznej należy uznać za nieporozumienie. Kluczem do rozwiązania problemu bezrobotnych absolwentów jest przestrzeganie praw człowieka i respektowanie takich wolności, jak swoboda działalności gospodarczej oraz wolność wyboru i wykonywania zawodu.

odpowiedzi (0)

skomentuj

jak to co zrobić!?

+6 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kitson (gość)  •

nie przeszkadzać w życiu studentom! plany zajęć z kosmosu, które uniemożliwiają praktyki, o pracy na pół etatu nie mówiąc; sesja, która wymaga urlopu (nie po to, żeby się uczyć, ale po to, by zdać egzamin, często ustny, wymagający stania w kolejce przez x godzin; także po to, by upolować wpis na dyżurze w godzinach pracy); zupełny brak elastyczności przy przenoszeniu się do innych grup zajęciowych (argument "praca" jest kwitowany stwierdzeniem, że student dzienny UW nie musi pracować).
absolwent bez praktyki jest nikim! teoria nie da żadnego zawodu. jest ważna, dla własnego rozwoju, dla wiedzy, dla satysfakcji - ale nie da chleba.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Bezrorotni studenci

+3 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

moon (gość)  •

Problem jest duży i złożony, i właściwie należało by zmienić cały system szkolnictwa, od gimnazjum do studiów wyższych. System powinien selekcjonować i wyławiać wybitnych, i tylko tacy powinni zdobywać wyższe wykształcenie. Likwidacja szkół zawodowych była błędem. Młody człowiek najpierw powinien zdobywać zawód, najlepiej taki do jakiego ma predyspozycje, zamiłowanie, a następnie mógł by iść na studia, oczywiście ci najlepsi. Skierowania, czy listy motywacyjne o przyjęcie na studia mogli by wystawiać przedsiębiorcy, którzy zatrudniali by młodego człowieka po zawodówce. Weryfikacja odbywała by się na pierwszym roku studiów, aby wyeliminować ewentualne błędy przy naborze( znajomości). !0% magistrów w zupełności wystarczy, reszta to niepotrzebnie wyrzucone pieniądze. Obawiam się że grono profesorów nie będzie zadowolonych z takiego rozwiązania, bo okaże się, że jest ich tez za dużo. Obecne rozwiązania przyczyniają się do powstawania kryzysów finansowych, a nie wyciąganie wniosków z popełnianych błędów prowadzić będzie do bankructw całych państw. System szkolnictwa to oczywiście nie jedyny problem Polski, Europy i Świata z którym coś trzeba zrobić, a jest on zdecydowanie ważniejszy niż mocno nagłaśniany problem klimatyczny( moim zdaniem problemu klimatycznego nie ma, ale to juz temat na inną dyskusję).

odpowiedzi (0)

skomentuj