Menu Region

Przyszedł kryzys -

Przyszedł kryzys - Polacy postanowili stanąć do poboru

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Aleksandra Tyczyńska

1Komentarz Prześlij Drukuj
Kandydaci do służby szturmują Wojskowe Komendy Uzupełnień.
Jeszcze kilka miesięcy temu wojskowi bali się, że zabraknie chętnych do służby zawodowej. Ale gospodarkę ogarnął kryzys i w nowym roku ochotnicy rozpoczęli szturm Wojskowych Komend Uzupełnień. Kandydatów jest tylu, że armia wybiera najlepszych. Ochotników nie trzeba przekonywać.

- 2,5 tys. zł na początek, wikt, opierunek i zakwaterowanie. Kto ma lepszą ofertę? - pyta 34--letni Adam spotkany na korytarzu WKU w Piotrkowie Trybunalskim. - Całe lata pracowałem w prywatnej firmie. W grudniu zaczął się kryzys i dostałem wypowiedzenie. Teraz liczę na stabilizację, zmianę miejsca zamieszkania i awans - opowiada mieszkaniec Zelowa koło Bełchatowa.

Ppłk Zbigniew Maksymowicz, komendant WKU w Piotrkowie, ma nadzieję, że ochotników przyciąga profesjonalizacja armii, a sytuacja gospodarcza jest tylko kropką nad i. Od grudnia do piotrkowskiej WKU zgłosiło się ponad 300 kandydatów. Do zawodowej służby wcielono 100. - Mamy kandydatów na każdą kwalifikację - cieszy się ppłk Maksymowicz.

A jeszcze w listopadzie nie wierzył, że do 2010 r. armia przyciągnie brakujące 42 tys. ochotników i przejdzie na zawodowstwo. Takie obawy miał też ówczesny szef MON Aleksander Szczygło. - To już historia. Tylko w Łódzkiem do służby wcielamy właśnie ponad 500 osób. Drugie tyle mamy w bazie kandydatów - podaje mjr Andrzej Jeziorski, oficer prasowy szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Łodzi.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Po co tylu generałów?

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

120 tysięcy? Po co tyle tego? Ile trzeba ludzi żeby obsadzić setkę nowoczesnych jetów? A nawet tyle w III RP nie mamy. Jeden lotniskowiec z załogą paru tysięcy ludzi to siła uderzeniowa średniej armii a my mamy dwie zezłomowane przez USA fregaty, które dali nam „w prezencie”, chichocząc „polskie dowcipy” a to kosztuje 20% budżetu naszej marynarki. Czyli armia 20-30 tysięcy.

A do tego dodać model finladzki czy amerykański - zawodówka jako podstawa obronności - mała super armia wyposażona w dywizjony najnowszych jetów, superkomputery, roboty, parę lotniskowców :) a oprócz tego parę milionów przeszkolonego mięsa armatniego na szkoleniach powiedzmy 2-4 tygodnie. Więcej nie potrzeba żeby zarepetować kałasza i nauczyć się paru durnych piosenek podczas tupania.

odpowiedzi (0)

skomentuj