Menu Region

Dakar w Ameryce to nie to

Dakar w Ameryce to nie to

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Stolarczyk

1Komentarz Prześlij Drukuj
Z Jackiem Czachorem, motocyklistą Orlen Team, rozmawia Maciej Stolarczyk
20. miejsce w 30. Rajdzie Dakar to zapewne nie jest szczyt Pana marzeń...
To moje najgorsze miejsce w Dakarze od 2005 roku, więc dobrze nie było. Pamiętajmy jednak, że dostałem 4 godziny kary za ominięcie punktu kontrolnego.

Ta impreza w Ameryce Południowej to już nie to samo co dawniej?

Na pewno, ale od początku podkreślałem, że lepiej jechać w takim rajdzie, niż zostać na starcie w Lizbonie.
Oczywiście ten nowy wyścig ma swoje zalety i wady. Na plus trzeba zaliczyć to, że zmagania ogląda naprawdę wielu kibiców. Dla części kierowców ważne jest też, że mogą spać w hotelach. W ogóle, że jest tu bardziej cywilizowanie. Inni zawodnicy, w tym ja, wolą jednak Afrykę.

Do tych pierwszych zalicza się Krzysztof Hołowczyc. Na naszych łamach powiedział, że Ameryka Południowa wygrała z Afryką i nie chciałby, aby impreza wróciła na Czarny Ląd.
Bo Krzysiek lubi spać w hotelach. Afryka jest natomiast lepszym miejscem na przygodę. Ludzie żyją tam jak 200-300 lat temu. Śpi się na biwaku. Na kolanie szykuje mapkę na następny dzień, posiłek je się niemal z podłogi. I mnie taka przygoda się podoba, "Hołkowi" z kolei mniej. Czuł się na przykład nieswojo, gdy zaczepiali go obszarpani, biedni Afrykanie, którzy prosili o pieniądze. Ameryka Południowa to inny świat. Kończy się oes i wjeżdżamy na autostradę, potem do miasta. Policja kieruje cię na skrzyżowaniach prosto do hotelu. Co to za przygoda? To jakbym miał się ścigać w okolicach Warszawy. W poprzednich rajdach, gdy docierałem na metę w Dakarze, to aż łezka się w oku kręciła. W głowie pojawiały się przemyślenia, że udało się przeżyć te wszystkie trudy. A na mecie w Buenos Aires czułem się jak po każdych innych zawodach. Żadnych wzruszeń.

W przyszłym roku rajd znów odbędzie się na amerykańskim kontynencie. Czy tak już zostanie na dłużej?

Jestem przekonany, że prędzej czy później rajd wróci do Afryki. Kibice już tęsknią za starym Dakarem. Jeżeli chodzi o zagrożenie atakami terrorystycznymi, to przecież nie musimy jechać przez Mauretanię. W Tunezji cały czas odbywają się najróżniejsze rajdy i na pewno przyjęto by nas tam z otwartymi ramionami.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

!!!

+8 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość)  •

świetny artykuł!!! brawo dla autora!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj