Dwaj mężczyźni przebrani za śmierć podczas Światowego Dnia bez Papierosa w Meksyku (© PAP)
Maciej Stańczyk
2009-01-24 09:30:24, aktualizacja: 2009-01-25 23:38:45
Koniec z krótkimi przerwami na papierosa podczas pracy. Z biur i fabryk znikną palarnie, bo pracodawcy już nie będą musieli ich zapewniać swym pracownikom.
Na dymka trzeba będzie wychodzić na zewnątrz. Ale palenie pod drzwiami też nie będzie możliwe. Żeby głęboko się zaciągnąć, palacz zostanie zmuszony do przejścia przynajmniej 10 metrów. Tam dopiero zapali papierosa.
Tak restrykcyjne zapisy znalazły się w projekcie ustawy antynikotynowej, do której dotarła "Polska". Głosowanie w marcu. Oznacza to, że zakazy wejdą w życie już latem. Palacze już mogą sobie życzyć ładnej pogody. Nikt nie ma wątpliwości, że skoro nie będzie obowiązku tworzenia palarni, to takie pomieszczenia nie będą powstawać. Wiąże się to bowiem z koniecznością spełnienia drakońskich wymagań (trzeba m.in. zamontować wentylatory, które w ciągu godziny wymienią powietrze w pomieszczeniu aż 25 razy). A to kosztuje ponad 25 tys. zł.
- Liczymy na to, że palarnie nie będą powstawały - nie ukrywa w rozmowie z "Polską" Aleksander Sopliński, członek Sejmowej Komisji Zdrowia z ramienia PSL. - Tak radykalny zakaz przyniesie wymierne efekty w ograniczaniu palenia - przekonuje poseł.
Zakaz palenia dotknie także kawiarnie, restauracje i kluby. Papierosa po dobrem obiedzie lub po piwie będzie można zapalić, ale tylko w palarni lub za drzwiami, i to w odległości nie mniejszej niż 10 metrów.
Nałogowcy mogą się cieszyć, bo nowa ustawa nie ogranicza palenia w samochodzie, poza jednym wyjątkiem, gdy w trasę zabiorą dziecko, które nie ukończyło jeszcze 13. roku życia.
Magdalena Petryniak z krakowskiego stowarzyszenia Manko, które w całym kraju prowadzi kampanię "Lokal bez papierosa", zwraca uwagę, że projekt jest nieżyciowy. - Kto będzie mierzył odległość od budynku, w której wolno palić? Gdzie będą rzucane niedopałki. Na chodnik? - pyta Petryniak. Wtóruje jej Anna Kozieł z polskiego oddziału Światowej Organizacji Zdrowia. Proponuje, by np. w ogóle zlikwidować palarnie czy całkowicie zakazać palenia w miejscach publicznych. - Tylko w ten sposób skutecznie będziemy chronić tzw. biernych palaczy - dodaje.
A bierni palacze zaczynają dochodzić swoich spraw. W Sądzie Rejonowym w Gdańsku ruszył proces, który 72-letnia kobieta wytoczyła swojemu byłemu pracodawcy. Kobieta, choć nigdy nie paliła, jest chora na raka płuc. Twierdzi, że choroby nabawiła się w firmie, bo jej współpracownicy palili w jej obecności.
- Co prawda było wyznaczone pomieszczenie dla palaczy, ale i tak wszyscy nadal palili w moim pokoju - wspomina Hanna Niewiadomska, która domaga się 50 tys. zł zadośćuczynienia. Prof. Jacek Jassem, szef Kliniki Onkologii i Radioterapii Akademii Medycznej w Gdańsku, nie ma wątpliwości: - Choroba pani Hanny ma związek z biernym paleniem - mówi.
W obronie biernych palaczy staje Komisja Europejska, która zobligowała państwa członkowskie do zaostrzenia przepisów dotyczących palenia tytoniu. Polska ma na to czas do końca 2009 roku.
Europa bez papierosa
Zaledwie siedem państw Unii Europejskiej nie wprowadziło jeszcze restrykcji wobec palaczy. Irlandia - zakaz palenia wprowadzono w marcu 2004 roku. Dymka nie można puszczać w pracy, miejscach publicznych, w środkach transportu, pubach i restauracjach. Złamanie zakazu może kosztować aż 3,7 tys. euro.
Włochy - zakaz obowiązuje od stycznia 2005 roku. Dotyczy miejsc użyteczności publicznej, w tym barów i restauracji, chyba że właściciel dysponuje palarnią całkowicie odizolowaną od reszty lokalu. Palacz za złamanie zakazu może zapłacić 275 euro kary. Grzywna może być wyższa w przypadku palenia przy kobietach ciężarnych i dzieciach.
Hiszpania - zakaz palenia wprowadzono w 2006 roku. Nie wolno palić w miejscach użyteczności publicznej, a także w pubach i restauracjach o powierzchni powyżej 100 mkw. Kara grzywny wynosi do 600 tys. euro.
Holandia - restrykcje wprowadzono w styczniu 2004 roku. Palacze mogą zaciągnąć się dymkiem tylko na tarasach na świeżym powietrzu. Za łamanie zakazu grozi kara do 3 tys. euro. Ustawa nie obejmuje palenia marihuany.
Dania - zakaz obowiązuje od kwietnia 2007 roku. Dotyczy miejsc pracy, pubów i restauracji. W lokalach powyżej 100 mkw. obowiązkowo musi być sala dla palaczy.