Menu Region

Pazik wcześniej ostrzegał, że odbierze sobie życie

Pazik wcześniej ostrzegał, że odbierze sobie życie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Konrad Dulkowski

Prześlij Drukuj
Kierownictwo więzienia w Płocku wiedziało, że Robert Pazik, jeden z zabójców Krzysztofa Olewnika, zamierza popełnić samobójstwo. Taką informację przekazano do płockiego więzienia z aresztu śledczego w Łodzi.
Notatkę służbową napisał 7 kwietnia 2008 roku zastępca kierownika ochrony aresz-tu. Zgodnie z jej treścią Pazik zwierzył się w sądzie innemu oskarżonemu w sprawie Ireneuszowi Piotrowskiemu (siedział właśnie w Łodzi), że nie wytrzyma dożywocia w więzieniu i popełni samobójstwo.

Istnienie dokumentu potwierdza Luiza Sałapa, rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej. - Notatka została wysłana już 8 kwietnia zarówno do Płocka, gdzie Pazik przebywał po wyroku, jak i do Sztumu, dokąd przewieziono go później, by tam odbył karę - mówi Sałapa.


Dodaje, że dokument był tak ważny, iż dodatkowo jego kopię dostał do ręki szef konwoju przewożącego 9 stycznia tego roku Pazika do płockiego ZK. I to właśnie z powodu zawartego w piśmie ostrzeżenia o stanie psychicznym Pazika objęto więźnia szczególnym nadzorem. Okazał się on jednak nie dość dokładny, skoro Robert Pazik powiesił się na prześcieradle zawiązanym na kracie w kąciku sanitarnym. Było to jedyne miejsce w celi nie objęte monitoringiem wideo.

W świetle tych informacji ponownie odżywa więc pytanie, czy śmierć Pazika to efekt zaniedbania, czy też ktoś go popchnął do tego, by odebrał sobie życie. - Skoro wiedziano, że Pazik jest w takim stanie psychicznym to powinno się go objąć opieką psychologiczną - uważa dr Paweł Moczydłowski, socjolog, były szef więziennictwa - tymczasem izolowano go, a to ostatnie, co należało zrobić, bo tylko pogłębiło jego depresję.

Zdaniem Moczydłowskiego należało przydzielić do celi Pazika jakiegoś więźnia. Tyle, że spoza więziennej subkultury, która nie tolerowała zabójców Olewnika, bo ci złamali zasady panujące "w fachu" - przyjęli pieniądze, a nie uwolnili porwanego. Mogło się też zdarzyć, że ktoś celowo puścił w obieg plotkę o tym, iż Pazik współpracował z organami ścigania. Zdaniem Moczydłowskiego w ten sposób "grilluje się" przestępców, czyli szantażem doprowadza do samobójstwa. - Pazik wiedział, że nie ma życia wśród przestępców - mówi Moczydłowski. Luiza Sałapa potwierdza, że Pazik miał w życiu tylko dwa krótkie epizody więzienne i nie był typem recydywisty. Dożywocie byłoby dla niego piekłem. - Mnie samej zależy na tym, by wyjaśnić, co i dlaczego wydarzyło się w Płocku - dodaje Sałapa.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się