Menu Region

Obama to gwiazda rocka

Obama to gwiazda rocka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Monika Libicka

Prześlij Drukuj
Z prof. Allanem Lichtmanem, historykiem z Amerykańskiego Uniwersytetu w Waszyngtonie, komentatorem CNN i BBC, o inauguracyjnym przemówieniu Baracka Obamy - rozmawia Monika Libicka
Czy przemówienie inauguracyjne Baracka Obamy spełniło Pana oczekiwania?
Było dobre, ale mogło być lepsze.

Czego w nim zabrakło?
Brakowało tam epokowych wersów, o których będziemy mówić za 10, 20 lat. Tak jak w przypadku Franklina Roosevelta, który mówił o "randez-vous z przeznaczeniem", albo Johna Kennedyiego o tym, by nie pytać, "co kraj może zrobić dla ciebie, lecz co ty dla kraju" .
Tu nie ma takiego płomiennego wersu, który wypali się w naszej świadomości. Poza tym nie miałem też poczucia, by tutaj padły jakieś wstrząsające stwierdzenia, tak jak na przykład w przemówieniu Ronalda Reagana sprzed 28 lat. Wygłosił on wtedy takie pamiętne stwierdzenie o tym, że "rząd nie jest rozwiązaniem, ale problemem". Przemówienie Obamy było na dobrym poziomie, ale nie wejdzie w poczet najwspanialszych przemówień amerykańskiej polityki.

Dlaczego tak się stało? Przecież Obama słynie ze swoich talentów oratorskich.
Nie wiem, może to dlatego, że zbyt wiele osób pracowało nad tym tekstem i "przedobrzono". Czasem tak się dzieje, że gdy mowa jest zbyt przetrawiona i przemyślana, traci na swojej mocy i spontaniczności. A może on po prostu nie chciał ryzykować na początku swojej prezydentury i zdecydował się na bardzo poważny ton po to, by dotrzeć do słuchaczy z ostrzeżeniem o trudnej sytuacji i o tym, że poprawa może nie nadejść szybko.

Czy sądzi Pan, że to przemówienie spełni swoją rolę i zbuduje w Amerykanach nadzieję na lepszą przyszłość?
Myslę, że tak. Nawet jeśli samo przemówienie nie było arcydziełem perswazji, to cała uroczystość, której ono stanowiło tylko część- będzie źródłem inspiracji dla Amerykanów. Ten ogromny entuzjastyczny tłum zebrany w Waszyngtonie, oraz fakt, że Obama ma tak wysokie poparcie społeczne,a także epokowość tego wydarzenia, do którego doszło dużo wcześniej niż można było się spodziewać - to wszystko przełoży się na lepsze nastroje. Obama jest w USA nie tylko politykiem- on jest jak rockowy idol, ikona, skrzyżowanie między Abrahamem Lincolnem i Muhammadem Ali. Ma specjalne miejsce w Ameryce. Jednak dobre nastroje szybko wyparują, jeśli nie zostaną podparte konkretnymi osiągnięciami nowego prezydenta. Czas przemówień się skończył.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się