Menu Region

Piekło w domu dziecka: nikt nie chciał pomóc

Piekło w domu dziecka: nikt nie chciał pomóc

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Aldona Minorczyk-Cichy

11Komentarzy Prześlij Drukuj
Po wczorajszej publikacji "Polski", w której wychowanki domu dziecka opowiedziały nam o tragedii tamtejszych dziewcząt, Rzecznik Praw Dziecka skontroluje bidul w Orzeszu (woj. śląskie).
Będą komisje z województwa i powiatu. Posłowie niezwłocznie zajmą się ustawą, która ma doprowadzić do likwidacji rodzących patologie domów dziecka. To reakcja na nasz wczorajszy artykuł ukazujący dramat dziewcząt z placówki w Orzeszu. - Nad tym, co działo się w tym domu dziecka, dyskutowaliśmy wczoraj w sejmowych kuluarach. Moi koledzy są wstrząśnięci.

Przyspieszymy prace nad ustawą regulującą sprawę pieczy rodzicielskiej i rodzicielstwa zastępczego - zapewnia Danuta Pietraszewska, posłanka Platformy Obywatelskiej. Podkreśla, że rządowy projekt będzie gotowy już w marcu.

Przepisy przygotowywane przez rząd korzystają z doświadczeń systemu, który od czterech lat z powodzeniem działa w Rudzie Śląskiej. Tam dzięki tzw. pracy specjalnych asystentów z patologii wyprowadzono już ok. 400 rodzin.

W Rudzie Śląskiej rodzice, którzy mają poważne problemy finansowe, wychowawcze, nie potrafią sobie poradzić z podstawowymi problemami życiowymi, podpisują kontrakty z pomocą społeczną. Pomoc finansowa, którą otrzymują, uzależniona jest od współpracy z tzw. asystentami rodzinnymi.

Rodzice uczą się opieki nad małym dzieckiem, poznają zasady wychowania. Poznają zasady prowadzenia domowego budżetu (niejednokrotnie muszą nauczyć się nawet, jak opłacać rachunki). Asystenci prowadzą dla nich domowy kurs gotowania, sprzątania, prania, gdyż bardzo często umiejętności tych nie wynieśli z domu rodzinnego.

Zerwanie umowy kończy się nie tylko utratą pomocy finansowej. Grozi także odebraniem rodzicom dziecka.

- To naprawdę działa - podkreśla posłanka Pietraszewska. Dodaje, że dzieci z rodzin, które nie podołały terapii, są kierowane nie do domów dziecka, tylko do rodzin zastępczych. tam - jak pokazują doświadczenia - nie dochodzi tak często do zaniedbań i nadużyć.

Zanim jednak w życie wejdą nowe regulacje prawne, konieczna będzie kontrola w Domu w Orzeszu. Tym razem sprawą zajmie się Rzecznik Praw Dziecka. - Dopiero od kilku tygodni mamy takie możliwości - wyjaśnia Teresa Kaniowska z biura rzecznika. Do tej pory organem kontrolującym był urząd wojewódzki.

Dlaczego do tej pory nikt się sprawą nie zajął? Byłe wychowanki bidula Sylwia Oleksy, Dorota Zwierzchowska, Wioletta Sojka i Ewelina (imię zmienione) półtora roku interweniowały w starostwie mikołowskim, któremu podlega dom dziecka. Jednak nic nie wskórały.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

8

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Pani redaktor

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mira (gość)  •

Skoro tak bardzo lubi Pani nadużywać słowo "bidul", to przestaje Pani być wiarygodna. Treść artykułu też wiele mówi o tym, że nie wie Pani co to znaczy rzetelność dziennikarska. A żeby mieć pewność, że Pani zrozumiała, to napiszę Pani językiem: jest Pani dziennikarzyną ze "szmatławca".

odpowiedzi (0)

skomentuj

hmmm

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

XXX (gość)  •

szkoda, ze nikt nie sprawdzil wiarygodnosci dziewczyn ich "kartotek"...... na sprawe trzeba patrzec nie tylko z punktu widzenia rozczeniowych dzieci, ale takze z punktu widzenia wychowawcow i instytucji....dlaczego nikt nie slucha zdania pracownikow, oswiaty, ktora trzyma piecze nad funkcjonowaniem?? jesli nie znacie osobiscie sytuacji, nie znacie dziewczyn, placowki nie wyciagajcie pochopnych i KRZYWDZACYCH wnioskow...w domu dziecka pracuja wykwalifikowani pracownicy i nie wydaje mi sie aby to byla 15 tyranow.......ciekawa jestem czy pani dziennikarz sprostuje ewentualnie niedogodnosci i przeprosi publicznie pracownikow.........

odpowiedzi (0)

skomentuj

do Nika

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ol (gość)  •

Nika gratuluje znajomosci realiow... jest zasada nie wiem nie wypowiadam sie...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Bidul

+2 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Nika (gość)  •

DObre sobie, pani dyrektor ma żal że dzieci do niej nie przyszły z tym problemem.Już to widzę jak na to reaguje...myslę że szybko by wszystko zatuszowała i byłoby jeszcze gorzej dla tych dzieciaków.Brawo dziewczyny!walczcie dalej napewno ktoś to wreszcie usłyszy,a dziennikarze niech śledza sprawę i co się robi w tym kierunku.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Bidul

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dzieciak (gość)  •

Post powtórzony.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Bidul

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dzieciak (gość)  •

Z własnego doświadczenia wiem, jak trudno mają dzieci w niektórych domach dziecka ale każdy medal ma dwie strony. Mogę się wypowiadać w tej sprawie bo pracowałam przez 13 lat w 3 różnych domach dziecka a w tej chwili jestem od 6 lat rodziną zastępczą. Mimo 31 letniego doświadczenia w pracy z dziećmi ( przedszkole, świetlice środowiskowe,klub młodzieżowy,wolontariat w rodzinnym pogotowiu opiekuńczym i rodzinnym domu dziecka) uważam,że nie ma recepty na wielkie i szybkie zmainy ratowania dzieci doświadczonych przez los. Nasze państwo tłumaczy się takimi a nie innymi przepisami - że to dla dobra dziecka. To największa bzdura!!! Powinno działać szybko tam gdzie od lat patologia rodzi patologię a nie czekać - na co? na pogłębianie się jej, na wyrządzanie krzywdy coraz większej i głębszej. W domach dziecka państwo nie daje szansy małym dzieciom na lepsze życie. Znam przypadki,że latami szuka się matki, którą nic od lat nie łączy z dzieckiem - bo musi być prawo przed miłością, ciepłem i normalnym domem! Dzieci,które żyją w patologicznym środowisku właśnie tę patologię przyjmują za normę i nie potrafią żyć inaczej. "Normalność" obowiązującą w przeciętnej rodzinie postrzegają inaczej, często jako karę.Czy tak musi być? Nie gdyby urzędnikowi chciało się odejść od biurka i pochylić się nad problemem może mielibyśmy mniej dzieci w domach dziecka a więcej w rodzinach, które otoczyły by ich miłością . Dużych dzieci nikt nie chce a one same są trudno reformowalne. JUa wiem coś z własnego doświadczenia. Wiele łez wylałam, wypowiedziałam słów, przegadałam godzin a efekty.....trudno o nich mówić. Na dzień dzisiejszy wiem jedno, że gdy dzieci które są aktualnie w moim domu wystartują w dorosłe życie - to innych już nie przyjmę, mimo pasji, poświęcenia itp. Rodzina zastępcza to cholernie trudne zadanie, zadanie w którym człowiek jest sam. Gdy jest problem nie ma psychologa, pedagoga i innego specjalisty, który tak naprawdę chciałby pomóc, bo po prostu oni tego nie przeżyli, oni mają wiedzę książkową a nie życiową, mają przepisy, których muszą przestrzegać . Takie są nasze sądy,nasze prawo - dobro dziecka jest na samym szarym końcu. Akcja "Szukam domu to świetna akcja - chętnych jest wielu by stworzyć dom ale w tym domu oprócz przyjętego dziecka i najbliższej rodziny rodzice zastępczy są sami z problemami, które niejednokrotnie ich przerastają. Dzieci z rodzin zastępczych są inne w środowisku szkolnym,trudne dla nauczycieli, którzy potrafią się tylko uskarżać i dawać rady: proszę z nim coś zrobić,on mi psuje statystykę....proszę zmienić szkołę...Te dzieci są inne dla rówieśników i rodziców. Często zastanawiam się dlaczego tak jest? przecież nie mają dwóch głów ani 5 rąk, są ładnie, modnie i czysto ubrane - nie odbiegają od standardów - a jednak są inne.One to czują i się buntują. Popieram wszystko co dzieje się w sprawie bidulów- należy je zlikwidować ale co w zamian?
Nie wiem czy w każdym województwie samorządy tak pozytywnie patrzą na rodziny zastępcze czy rodzinne domy dziecka.Ja wiem jaką biurokrację trzeba prowadzić. Ona zniechęca, bo czas,który można byłoby poświęcić dzieciom kradną papiery...Dzieci to dla mnie temat rzeka więc koniec.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Brawo pani dzennnikaz

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

AS (gość)  •

zgnoic i zamiesc pod dywan.... wstyd... powinna sie tym zajac rada etyki mediow.... zaszlachtowac czlowieka slowem jest bardzo latwo

odpowiedzi (0)

skomentuj

Swięte krowy zagrożone .

+3 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Krakowiacy (gość)  •

Artykuły te nie poruszają przyczyn problemów występujących wśród młodzieży izolowanej przez sądy od rodziny . Cały czas roztrząsane są skutki a nie przyczyny problemu .Głosy reprezentantów systemu śmieszą i irytują próbą wprowadzenia opinii publicznej w błąd .
Nie wolno zamieniać patologii domów dziecka na patologie rodzin zastępczych , co to kochać mają za pieniądze , gdyż miłość za pieniądze nazywamy prostytucją .
Tym bardziej że dozorcami poszkodowanych dzieci w rodzinach zastępczych są wojskowi ,policjanci ,pracownicy służb sądowych i wykonawcy wyroków na dzieciach w centrach tzw. pomocy i opieki społecznej .Ich funkcjonowanie w tej sferze wynika wyłącznie z pobudek materialnych ( około 2 – 3 tyś miesięcznie od ,,sztuki'') oraz ochrony systemu a nie z potrzeby niesienia pomocy potrzebującym dzieciom i ich rodzinom .Nawet dyrektorzy domów dziecka samokrytycznie przyznają że winny jest system (sądowy ) . My krakusy wiemy o tym na przykładzie własnego podwórka .
O jego patologii wielokrotnie informowane były różne instytucje państwowe zarówno przez poszkodowanych rodziców jak i media . Problem znają doskonale zarówno Rzecznik Praw Obywatelskich jak i Rzecznik Praw Dziecka którzy bezczynnością dają dowody bezsilności w walce z tym procederem, którego przedmiotem staje się rok rocznie ponad 30 tyś polskich dzieci.
Nadszedł moment wprowadzenia kontroli przez organizacje niezależne ,pozarządowe nad działalnością wymienionych instytucji .Czas zmian nadszedł .Nie tylko w Ameryce …..

odpowiedzi (0)

skomentuj