Mariusz Staniszewski
Data dodania: 2009-01-22 09:26:24 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-01-22 11:51:40
Marek Biernacki (© Robert Kwiatek/POLSKA)
Zgoda Donalda Tuska na powołanie komisji śledczej, która ma wyjaśnić okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika, wstrząsnęła światem polityki.
Bo ta komisja otworzy nowy etap polityki i wykreuje nowe gwiazdy. W Platformie decyzja premiera wywołała konflikt. Część posłów niemal otwarcie krytykuje ten krok. - Ta komisja niczego nie wyjaśni, a daje PiS-owi pole do ataków na nas - mówi jeden z posłów związanych z wicepremierem Grzegorzem Schetyną. Między innymi dlatego część polityków PO proponuje rozszerzenie jej prac. - Chcielibyśmy mieć możliwość badania także innych, podobnych przypadków - tłumaczy Andrzej Czuma. Ale takie rozwiązanie jest bardzo mało prawdopodobne, ponieważ zbyt szeroki zakres prac komisji z pewnością zakwestionowałby Trybunał Konstytucyjny, tak jak to zrobił w przypadku komisji ds. prywatyzacji PZU.
W Platformie dominuje jednak przekonanie, że kryzys związany z tajemniczą śmiercią trzeciego z zabójców Olewnika Roberta Pazika, dymisją Zbigniewa Ćwiąkalskiego, jego zastępców i szefa służby więziennej można przekuć w sukces. Udałoby się to, gdyby komisja szybko wykazała nieprawidłowości w śledztwie w sprawie Olewnika oraz wskazała winnych. PO pokazałaby wtedy, że potrafi być skuteczna.
- Komisja powinna zacząć działać już w lutym i zakończyć prace w czerwcu - zapowiada Zbigniew Chlebowski, przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy. Dlatego właśnie na czele komisji najchętniej widziano by Marka Biernackiego. - Nie będę tego komentował do czasu powołania komisji - ucina wszelkie pytania Biernacki, ale widać, że cieszy się z propozycji. Ona przecież może być dla niego okazją do powrotu do politycznej pierwszej ligi. Ten były szef MSWiA w rządzie AWS przeszedł do historii jako minister, który rozprawił się z mafią pruszkowską. Ostatnio szefowie PO odsunęli go na boczny tor. Poza sukcesami w walce ze zorganizowaną przestępczością jego zaletą jest fakt, że nie budzi jawnej niechęci PiS-u. - Jest to dla nas osoba do zaakceptowania - mówi Adam Lipiński, wiceprezes PiS. Biernacki był przecież w rządzie z Lechem Kaczyńskim i wówczas współpraca między dwoma politykami nie układała się źle.
Biernacki dawałby szansę, że posiedzenia komisji nie zamienią się w polityczną jatkę, jak to się dzieje w komisji ds. nacisków czy badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy. Bo jeśli zamiast wyjaśniać okoliczności śmierci Olewnika, komisję zdominuje pyskówka w stylu Sebastiana Karpiniuka, PO mogłaby zacząć tracić w sondażach.
PO chciałaby, by komisja składała się z siedmiu osób plus przewodniczący: trzech z PO, dwóch z PiS oraz po jednej z PSL i SLD. Kogo PO deleguje poza Biernackim? - Kandydatów jest kilkunastu, ale decyzji jeszcze nie ma - mówi tylko poseł Paweł Graś.
Upolitycznienia komisji boją się wszystkie ugrupowania. PiS chce oddelegować tam Zbigniewa Wassermanna oraz Beatę Kempę. - Chodzi nam o ludzi, którzy znają się na prokuraturze i więziennictwie - tłumaczy Adam Lipiński. Wassermann przyznaje, że byłoby to docenienie jego umiejętności. - Jako byłemu prokuratorowi będzie mi łatwo wskazać miejsca, w których organa ścigania popełniły błędy - tłumaczy.
Jego zdaniem komisja powinna trafić na ślady nieformalnych powiązań między polityką, prokuraturą, policją i światem przestępczym. - Przecież w Polsce przestępcy nie boją się wyroków sądów, ale zemsty ludzi ze sfery nieformalnych powiązań - przyznaje Zbigniew Wassermann.
Spór o fotel przewodniczącego komisji może jednak wywołać spór w koalicji. - Nadszedł czas, by na czele komisji stanął ktoś z PSL - wypalił poseł ludowców Eugeniusz Kłopotek. Ich ambicje potwierdza kandydat. - Będzie to Józef Zych. On gwarantuje spokój i obiektywizm - dodaje Kłopotek.
Ale Zych zgodzi się pracować w komisji tylko, jeśli będzie miał pewność, że zostanie szefem. W przeciwnym wypadku okoliczności zabójstwa Olewnika będzie wyjaśniał sam Kłopotek, który jako pierwszy wyłamał się z koalicyjnej lojalności. Chciał powołania komisji w czasie, gdy PO była jej przeciwna.
Największe trudności z wystawieniem przedstawiciela będzie miał Sojusz Lewicy Demokratycznej. Właśnie lewica może najbardziej stracić na rzetelnym wyjaśnieniu sprawy Olewnika. To za jej czasów został on zamordowany i to właśnie polityk lewicy przewija się w sprawie w kontekście powiązań z mafią. Na razie jako kandydatkę do komisji wymienia się Jolantę Szymanek-Deresz. - To dywagacje - odpowiada Wojciech Olejniczak, szef klubu SLD. Dziś ma być gotowy projekt sejmowej uchwały w sprawie powołania komisji.