Menu Region

Obamie będzie usługiwał czarny kamerdyner

Obamie będzie usługiwał czarny kamerdyner

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anna Przybyll

Prześlij Drukuj
"Wierzymy, że stare nienawiści pewnego dnia przeminą, a granice plemienne rozpłyną się" - powiedział Barack Obama w przemówieniu inauguracyjnym w Waszyngtonie, mieście bardzo symbolicznym dla relacji rasowych w USA.
Pierwszy prezydent Jerzy Waszyngton zmusił niewolników ze swojej plantacji do pracy w rezydencji, która wtedy znajdowała się w Filadelfii. To zapoczątkowało tradycję, że w Białym Domu jako kelnerzy, kucharze i pokojówki pracują wyłącznie czarnoskórzy.

Jeśli Barack Obama postanowiłby zerwać z tą tradycją, mógłby napotkać na opór. - Jestem szczęśliwy, że mamy czarnego prezydenta i personel Białego Domu na pewno będzie dumny, że może dla niego pracować - powiedział 89-letni William Bowen, kamerdyner prezydencki od 1953 r.


Czarnoskóry personel będzie obsługiwał najbardziej zróżnicowaną administrację pod względem etnicznym w historii USA. Obama zaprosił do niej 11 białych, 4 czarnych, Latynosa i dwóch Azjatów. Odzwierciedla to zmiany w wielokulturowym społeczeństwie, w którym - według demografów - w 2042 r. biali Amerykanie będą w mniejszości.

Nad Potomak Murzyni przybyli po wojnie secesyjnej, poszukując schronienia przed prześladowaniami na Południu. Od 1867 r. istniał tu Howard University, jedyna uczelnia przyjmująca czarnoskórych studentów. Rosnąca przestępczość i nędza wśród czarnej społeczności doprowadziły do powtórnego wprowadzenia segregacji rasowej w 1920 r., która oficjalnie trwała kolejne 28 lat.

Dziś Waszyngton, gdzie znajdują się najważniejsze miejsca pamięci narodowej, jest nadal jednym z najbardziej podzielonych rasowo miast w USA. W północnej części stolicy mieszczą się budynki rządowe i luksusowe osiedla, a wschodnią zajmują dzielnice Afroamerykanów, którzy stanowią 66 proc. wszystkich mieszkańców.

Na U Street, gdzie Obama lubił wpadać na hamburgera, znajduje się popularne wśród białych centrum czarnej kultury Waszyngtonu. W barach, gdzie niegdyś występowali Duke Ellington, Ella Fitzgerald i Nat King Cole, bawi się elita Waszyngtonu. W tym samym czasie z dala od splendoru U Street wiele czarnych rodzin próbuje zdobyć kartki na żywność.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się