Menu Region

Sprawa Olewnika koszmarem śledczych

Sprawa Olewnika koszmarem śledczych

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Krajewski

1Komentarz Prześlij Drukuj
W śledztwie nie zebrano wielu niezbędnych dowodów, a wątków, których dotychczas nie wyjaśniono, jest co najmniej kilkanaście.
Przyszłym członkom komisji podsuwamy więc główne tropy pominięte przez funkcjonariuszy badających sprawę Olewnika.

Samobójstwa
Prokuratura w Ostrołęce wszczęła śledztwo w sprawie samobójstwa Roberta Pazika. Sekcja potwierdziła, że sam targnął się na swoje życie. Jednak prokuratura podejrzewa, że ktoś mógł go do tego namówić. Ta sama prokuratura bada samobójstwo Sławomira Kościuka. Wciąż nie wyjaśniono także, jak we krwi martwego Wojciecha Fra-niewskiego, który jako pierwszy z gangu powiesił się w celi, znalazł się alkohol i amfetamina.

Anonim
Ponad rok po porwaniu Krzysztofa jego ojciec Włodzimierz Olewnik dostaje anonimowy list, w którym czyta: "Panie Olewnik, nie chcę straszyć, ale wiem, że Krzysztofowi grozi niebezpieczeństwo.
(...) Porywacze mają zamiar go zabić. (...) niech pan odszuka Ireneusza Piotrowskiego - boksera. On ukrywa się koło Nowego Dworu Mazowieckiego. Kontaktuje się z nim Pazik". Do dziś nie wiadomo, kto ów list wysłał - policja tego nie sprawdziła. Informacje w nim zawarte są jednak prawdziwe, bo Piotrowski pilnował Krzysztofa prawie przez cały okres porwania, a Robert Pazik, prywatnie jego kolega, często mu pomagał. To Pazik w końcu udusił Olewnika.

Detektyw
W sprawie zabójstwa Olewnika przesłuchany powinien zostać Krzysztof Rutkowski, który choć sam sprawą się nie zajmował, miał wysłać do domu Olewników swoich ludzi niedługo po porwaniu. Według Zbigniewa Ćwiąkalskiego, byłego ministra sprawiedliwości, detektyw miał wziąć od Olewników milion złotych. Rutkowski przekonuje, że Olewnikowie wpłacili mu jedynie 20 tys. zł. Na początku pracownicy biura Rutkowskiego pojawiali się u Olewników codziennie. Jeden z nich miał poznać Włodzimierza Olewnika z gangsterem Andrzejem Królem. Śledczy twierdzą, że mają dowody, iż Rutkowski okłamał ich podczas przesłuchania.

Gangsterzy
Andrzej Król ps. Gruby to znany policji bandzior z Pruszcza Gdańskiego. Olewnikowie twierdzą, że wyłudził od nich ok. 800 tys. zł, obiecując uwolnienie Krzysztofa. Podobno pieniędzmi miał dzielić się z Rutkowskim. Od tamtego czasu ślad po Królu zniknął. Miał mieć postawiony zarzut wyłudzenia.
Jeszcze bardziej interesujący jest wątek Eugeniusza Drohomireckiego ps. Gienek. To jeden z bossów podziemia przestępczego na północnym Mazowszu. Do Włodzimierza Olewnika miał przyprowadzić go albo były policjant, wieloletni znajomy rodziny Wojciech Kęsicki, albo Grzegorz Korotyński, lokalny baron SLD. "Gienek" wziął od Olewnika 160 tys. zł. Jak twierdzi, nie dla siebie. Na dowód, że ma kontakt z Krzysztofem, przyniósł napisany przez niego list. Miał też informacje na temat kolejnych ruchów porywaczy.

CBŚ podejrzewa, że "Gruby", "Gienek" i szef porywaczy Wojciech Franiewski dobrze się znali. Wszyscy przez lata kradli samochody.

Politycy
Udział w sprawie Koro-tyńskiego nie ogranicza się tylko do skontaktowania Olewników z gangsterem. Ten były członek zarządu PKN Orlen oraz były wicestarosta Sierpca, zeznając, wygadał się, że czytał listy Olewnika do rodziny. Ale zarówno rodzina Krzysztofa, jak i policja zaprzeczają, by mu je pokazywali. Jego kochanka zeznała, że miał kontakt z porywaczami. Udowodniono mu także nielegalne posiadanie broni. Kontaktował Włodzimierza Olewnika z politykami SLD Zbigniewem Siemiątkowskim, Andrzejem Piłatem oraz Krzysztofem Janikiem, ale żaden z nich nie pomógł. Według CBŚ postępowanie Korotyńskiego wskazywało, że bardziej przeszkadzał, niż pomagał w rozwiązaniu sprawy.

Policja
Wiele wątków wskazuje na to, że Franiewski miał przynajmniej jedną wtykę w policji. W zeznaniach sam o tym wspomniał. Według zeznań Piotra S. miał mieć on na imię Andrzej i pracować w płockiej policji. Czy to właśnie dzięki niemu Franiewski wiedział o ruchach Olewników i funkcjonariuszy? Według informacji "Gazety Wyborczej" szef bandytów miał kontakty jeszcze z czasów PRL, bo był współpracownikiem milicji.

Jednak rażące błędy popełniali także policjanci z komendy wojewódzkiej w Radomiu. Istotne dla wyjaśnienia, dlaczego śledztwo szło tak nieudolnie i popełniono w nim tyle błędów, może być przyjrzenie się kradzieży 16 tomów akt sprawy, które 7 czerwca 2004 r. podobno ukradziono policjantom koło budynku prokuratury.

Nie wolno także zapomnieć, że 21 kwietnia zatrzymano sześciu ze wszystkich ośmiu policjantów z Drobina. Wpadło także dwóch byłych funkcjonariuszy. Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji zarzuciło im, że za łapówki od bandytów mieli przymykać oko na niektóre sprawy. Jeden z policjantów przez 3 miesiące miał wziąć 50 łapówek.

Wspólnik
Niejasny jest udział w sprawie Jacka Krupińskiego, wspólnika Krzysztofa. Ich firma miała długi. Podobno Krupiński handlował kradzioną stalą. Olewnikowie chcieli wycofać swoje udziały. Według zeznań Piotra S. Krupiński robił interesy, już po zabójstwie Krzysztofa, z jednym z porywaczy Sławomirem Kościukiem, zaufanym Franiewskiego.

Warto też przyjrzeć się osobom, które działały na rzecz porywaczy już po ich zatrzymaniu. Zastraszano świadków, splądrowano dom Danuty Olewnik, siostry zamordowanego. Śledczym udało się namierzyć tylko 100 tys. euro z okupu. Do dziś nie wiadomo, do kogo trafiło pozostałe 200 tys. euro.



Danuta, siostra zamordowanego Krzysztofa Olewnika i jej ojciec wskazują na sprawy, których nie wyjaśnili śledczy
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Detektyw POPOWSKI

+128 / -121

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Łowcyglow.blog.onet.pl (gość)  •

Chyba wsztscy zapomnieli ze jedynym UCZCIWYM DETEKTYWEM który zają sie sprawą Olewnika był Pan Popowski, który ukazał kto ze śledczych Spartaczył Sprawe.

W dodatku treafił za to na 8 miesiecy do Aresztu... (za duzo wiedział)

I tak Sprawiedliwosć zatriumfuje.

odpowiedzi (0)

skomentuj