Menu Region

Demokrata będzie

Demokrata będzie twardszy niż Bush

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Pompowski

Prześlij Drukuj
Z Johnem Podhoretzem, redaktorem opiniotwórczego miesięcznika "Commentary", rozmawia Tomasz Pompowski
W jakim stopniu polityka Baracka Obamy będzie różnić się od tej, która prowadziła administracja odchodzącego prezydenta George'a W. Busha?
Najpierw będziemy świadkami polityki kontynuacji. Tak właśnie funkcjonuje amerykański rząd. Nikt nie podejmuje decyzji tylko dlatego, żeby odróżnić się od poprzednika. Gdy George W. Bush rozpoczynał swoją kadencję, kontynuował politykę bezpieczeństwa, którą zaplanował Bill Clinton.
Mieściła się w niej koncepcja budowy tarczy rakietowej z udziałem państw europejskich. Na konferencji dotyczącej bezpieczeństwa w Monachium w 2001 roku nawet wynikły różnice zdań pomiędzy delegacją USA i rosyjską. Putin nie wyrażał zgody na rozbudowę tarczy, czy jak wtedy się mówiło, parasola antyrakietowego. Wtedy głównym zagrożeniem dla świata były północnokoreańskie pociski z głowicami nuklearnymi. Niemal do września administracja Busha była skonfliktowana z Moskwą w tej sprawie. Potem miały miejsce zamachy 11 września. I po nich administracja Busha traktowała Rosję jako partnera w wojnie z terrorem. To już było nowe podejście - odmienne od administracji Clintona.

Kiedy zatem Obama będzie mógł i chciał zmienić kierunek polityki zagranicznej Busha i kierować się swoim własnym kursem?
Trudno powiedzieć, jaki będzie nowy kurs. Jeśli taki zaistnieje, to raczej szybko nie zostanie wprowadzony. Na razie Barack Obama wycofał się w ten weekend z zapowiedzi zamknięcia więzienia w Guantanamo. Uważam, że zrobił dobrze. Idea założenia więzienia w Guantanamo była genialna. Trzeba pamiętać, że w warunkach wojny tego rodzaju przestępców trzymano by w więzieniu dla jeńców wojennych. Co jednak można było zrobić, skoro w nowym typie wojny, jaką jest wojna z terrorem, nie ma ani pola bitewnego, ani terytorium wroga. Nie ma miejsca, gdzie można byłoby trzymać tych, którzy nie powinni wracać na pole bitwy. Dlatego trzeba stworzyć trzecie miejsce na ich bezterminowe przetrzymywanie aż do czasu zakończenia wojny z terroryzmem. I takim miejscem było i jest Guantanamo. Widać Obama podzielił w końcu ten pogląd. A poza tym musiał zwrócić uwagę na to, że jak nieraz informowała prasa, niemal wszyscy tamtejsi więźniowie deklarują powrót do swoich rodzimych grup terrorystycznych. Przekazanie ich innym krajom mogłoby stworzyć niebezpieczeństwo ich ucieczki lub odbicia. Więzienie w zatoce Guantanamo jest dobrze zabezpieczone i gwarantuje izolację tych przestępców. Widać, że zrozumiał to Barack Obama.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się