Menu Region

Do końca wierzyli, że mają ochronę

Do końca wierzyli, że mają ochronę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Dorota Kowalska, Mariusz Jałoszewski

Prześlij Drukuj
Pazik był mrukiem i pozował na twardziela, Kościuk też chciał być twardy, ale słabo mu szło. O Franiewskim mówili: psychopata. We wrześniu 2003 r. dwaj pierwsi na rozkaz trzeciego zabili Krzysztofa Olewnika.
Wczoraj w więzieniu w Płocku zmarł Robert Pazik, ostatni z zabójców syna mazowieckiego biznesmena. Podobno powiesił się w swojej pojedynczej celi podobnie jak dwaj pozostali mordercy.

O Wojciechu Franiewskim, który powiesił się w olsztyńskim areszcie niemal rok wcześniej, w czerwcu 2007 r., znajomi mówili: furiat, bo był nerwowy i porywczy. Kiedyś połamał ręce mechanikowi, który źle przykręcił mu koło w samochodzie.

- Bezwzględny facet. Cenił tych, którzy potrafią oszukać i ukraść - scharakteryzowali go funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego z Płocka.

Sławomir Kościuk chciał być takim twardzielem. Ale nie był. - Żaden z niego bandzior, raczej nieudacznik - wspomina osoba, która zetknęła się z Kościukiem podczas śledztwa. Powiesił się 4 kwietnia 2008 r. w więzieniu w Płocku.

Pazik, 39-letni bezrobotny kawaler z Drobina pod Płockiem, to najbardziej tajemnicza postać. Nie współpracował z prokuraturą i milczał na rozprawach. - Miał wiedzę i komuś zależało, żeby nigdy nie ujrzała światła dziennego. Jestem przerażona, bo wiem, że ktoś stoi za każdym z tych samobójstw - mówi Danuta Olewnik, siostra Krzysztofa.

Szefem bandy, która porwała i zamordowała Olewnika, był Franiewski, który ponoć pracował dla milicji, a potem policji. Kościuk - jego prawą ręką. Do porwania zatrudnili gangsterów z Nowego Dworu Mazowieckiego. Olewnika wystawił Franiewskiemu Ireneusz Piotrowski z Drobina, który siedział z Franiewskim w więzieniu w Płocku. Nawet wtedy, gdy byli już w areszcie, pozostali butni i pewni siebie. Jakby wiedzieli, że ktoś roztoczył nad nimi parasol ochronny.

Wpadli, kiedy sprawa porwania trafiła do Olsztyna, a szefem specjalnie stworzonego zespołu śledczych został prokurator Piotr Jasiński. W pół roku ludzie Jasińskiego wyłapali 11 osób zamieszanych w sprawę. Pomogły zeznania Kościuka, który sypał kolegów i wskazał miejsce zbrodni.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się