Menu Region

Chory Adam skakał słabo

Chory Adam skakał słabo

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Małolepszy, Przemysław Franczak Zakopane

Prześlij Drukuj
Ósme i dwunaste miejsce Adama Małysza. Siedmiu zawodników w drugiej serii piątkowego konkursu i czterech w sobotę - taki jest bilans występu Polaków w Zakopanem.
Oba konkursy obejrzał komplet widzów, czyli ponad 50 tys., co uratowało zapewne organizatorów przed poważnymi finansowymi tarapatami (czytaj wielosettysięcznymi długami), bo po raz pierwszy od lat konkursy Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi miały tylko je-dnego poważnego sponsora - producenta piwa.

Zapewne też wyniki Kamila Stocha, Łukasza Rutkowskiego czy Piotra Żyły dadzą trochę spokoju trenerowi kadry Łukaszowi Kruczkowi.
Zwłaszcza dyspozycja Kamila Stocha może budzić nadzieję. Jedenasta lokata w piątek i czternasta w sobotę to jego najlepszy wynik w tym sezonie. Profesor Jerzy Żołądź, fizjolog kadry, uważa, że Kamil ma moc tylko troszkę słabszą od Adama i jeśli ustabilizuje technikę, to zacznie regularnie zajmować miejsca w czołowej dziesiątce PŚ.

Jednak polskie skoki to oczywiście wciąż głównie Adam. To dla niego do Zakopanego przyjechało te kilkadziesiąt tysięcy widzów. W sobotę w stolicy Tatr było już jak zwykle podczas konkursów Pucharu Świata. Tłumy od rana na Krupówkach, przeraźliwe trąby, magiczna atmosfera od pierwszego do ostatniego skoku, VIP-y na trybunach, choć jednak w znacznie mniejszej liczbie niż bywało to "drzewniej".

- Postęp jest, czuję to - mówi o formie sam Adam, który do obu konkursów przystąpił z zapaleniem zatok. W piątek rano musiał nawet przyjąć antybiotyk. - Prawie nie żyję. Ból jest straszny. Mam zatkany nos. Boli mnie głowa, ledwo przeżyłem te dwa konkursy - mówił w sobotę wieczorem.

Jak sam stwierdził (czytaj wywiad), to choroba mogła być jed-ną z przyczyn tego, że po czwartkowych kwalifikacjach, a przede wszystkim treningowym skoku na 136 m, w piątek i sobotę już tak dobry nie był. W obu konkursach udało mu się oddać po jednej dobrej próbie. W piątek w pierwszej serii, w sobotę - w drugiej. Mistrz przyznał też, że problem leżał w jego głowie. Za bardzo chciał się odrodzić. Czwartkowy lot na 136 m spowodował, że Orzeł z Wisły uwierzył, że już teraz w Zakopanem dogoni czołówkę.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się