Menu Region

W Zakopanem wielkiego cudu

W Zakopanem wielkiego cudu nie było

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Małolepszy Zakopane

Prześlij Drukuj
Pogłoski o śmierci Pucharu Świata w Zakopanem są zdecydowanie przedwczesne! Jeszcze rano wydawało się, że mogą to być najsmutniejsze od lat zawody pod Wielką Krokwią.
Jednak wieczorem magia tej wspaniałej skoczni znów zadziałała. Jeszcze nie tak, jak byśmy sobie to wymarzyli, ale ósme miejsce Adama Małysza daje jakąś nadzieję, że wreszcie będzie lepiej, że "Orzeł z Wisły" odbije się od dna. Oczywiście trzeba też pamiętać, że do Zakopanego nie przyjechała spora grupa mocnych skoczków - zabrakło najlepszych Finów i Norwegów, nie było też kilku Austriaków, z Thomasem Morgensternem na czele.


Ale postęp jest wyraźny. Adam na pewno jest zadowolony - mówił po zakończeniu drugiej serii ojciec naszego zawodnika, Jan Małysz. Była 18.45. Właśnie grano austriacki hymn. Na najwyższym stopniu podium stał Wolfgang Loitzl, obok niego Gregor Schlierenzauer i Martin Schmitt. Pięć lat temu Loitzl zamiast słuchać narodowej pieśni, siedział w boksie swojej ekipy i płakał. Ze wstydu. To on wykonał słynny zjazd po rozbiegu tylną częścią ciała, po tym jak stracił równowagę na belce startowej. Zatrzymał się dopiero na progu skoczni.

Wczoraj znów miał okazję do płaczu, ale ze szczęścia. Wygrał swój czwarty konkurs Puchar Świata w tym sezonie! I to gdzie, w Zakopanem! Ziemi obiecanej skoczków. Bo jednego po tym piątkowym konkursie możemy być pewni - na naszych kibiców wciąż można liczyć. Znów nie zawiedli, choć jeszcze kilka godzin wcześniej nie wyglądało to dobrze.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się