"Zamach" na konta Cypryjczyków z kampanią Merkel w tle. Panika może wywołać nieobliczalne skutki
Data dodania: Ostatnia aktualizacja:
Sam Coates, Sam Fleming
Od kilku dni, kiedy zapowiedziano możliwość wprowadzenia podatków, na Cyprze oblężone są banki i bankomaty, z których ludzie wypłacają swoje oszczędności. Głosowanie nad podatkiem odbędzie się we wtorek. Posiadacze depozytów ustawiali się w kolejkach do banków, by zdążyć wypłacić swoje pieniądze przed środą, kiedy podatek miał zacząć obowiązywać.
Sytuacja na Cyprze, który ma zaledwie 0,2 proc. udziału w dochodzie strefy euro, wywołała niepokoje w innych krajach. Rządy Hiszpanii i Irlandii już zapewniły posiadaczy lokat w tamtejszych bankach, że w ich krajach nie zostaną wprowadzone podobne podatki. Jednak analitycy ostrzegają, że skoro zrobiono precedens na Cyprze, lokaty w innych krajach mogą się w przyszłości również okazać niepewne.
Christopher Pissarides, cypryjski laureat Nagrody Nobla, uczony z London School of Economics, powiedział "The Times", że pozwalając na kryzys zaufania w jednym z najmniejszych członków strefy euro, cały ten obszar stanął w obliczu nowego ryzyka. A wszystko przez kwotę wahającą się w granicach błędu księgowego.
Jednak sprawa ma wymiar szerszy niż tylko dotyczący Cypru. Reperkusje problemów tego kraju mogą dotknąć nawet polityki Niemiec i kwestii wyboru przyszłego kanclerza tego kraju. Kanclerz Angela Merkel zdawała sobie sprawę, że gdyby zgodziła się na pomoc finansową dla Cypru bez żądania wprowadzenia opodatkowania lokat, opozycja w Niemczech zarzuciłaby jej, że wspiera rosyjskich milionerów, którzy korzystają z raju podatkowego na Cyprze.
Taki zarzut byłby poważnym ciosem w kampanii wyborczej. Kosztem nawet ryzyka wstrząsu na rynkach finansowych - oraz wzbudzenia niezadowolenia władz Rosji - Merkel musiała domagać się od władz Cypru nałożenia podatku na lokaty. Teoretycznie nie powinno to zagrozić stabilności strefy euro, jednak panika może mieć nieobliczalne skutki.








