Menu Region

W ostatnich miesiącach w Polsce

W ostatnich miesiącach w Polsce

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Samar

Prześlij Drukuj
O ty, dlaczego w Polsce nowe samochody są drogie i czy mogą być tańsze, z Wojciechem Drzewieckim, prezesem Instytutu Samar rozmawia Maciej Pobocha.
W ostatnich miesiącach w Polsce sprzedaje się więcej nowych samochodów osobowych. Czy wzrost utrzyma się w najbliższym czasie?
Znaczne zwiększenie popytu na auta na początku roku, jedno z większych w Europie, nie daje pełnego obrazu naszego rynku. Duże wzrosty nie oznaczają dużego poziomu sprzedaży, która ostatnio, z miesiąca na miesiąc się zmniejsza.

Maj był najgorszym miesiącem tego roku. Zanotowano znaczny spadek w porównaniu z kwietniem i tylko niewielki wzrost w porównaniu z majem ubiegłego roku. Prognoza na cały rok, dotycząca 15-procentowego wzrostu sprzedaży nowych samochodów, wydaje się coraz mniej osiągalna.

Dlaczego tak się dzieje?
Samochody przestali kupować klienci indywidualni. Z salonów zniknęli już pod koniec marca, kiedy zaczęły kończyć się wyprzedaże aut z rocznika 2007 i podniosło się oprocentowanie kredytów. Nie bez znaczenia są rosnące koszty eksploatacji związane z drożejącym paliwem, chociaż nie ma to znaczenia decydującego, bo gdyby tak było, to obserwowalibyśmy zmniejszenie zainteresowania używanymi samochodami, a tak się nie dzieje.

Nadal co miesiąc sprowadza się ich 90 - 100 tys., czyli znaczną ilość. Póki co z kupnem nowych samochodów wstrzymują się firmy. Większego zainteresowania autami z ich strony można spodziewać się w drugiej połowie roku, jednak i tu pojawia się pewna doza niepewności. Firmy leasingowe, w dużym stopniu finansujące zakupy flotowe, również wskazują na spadek zainteresowania klientów samochodami.

A może nowe samochody są po prostu dla Polaków za drogie?
Polska nie jest krajem, który mieści się w czołówce europejskiej pod względem zarobków, natomiast ceny samochodów mamy takie, jak w innych państwach Unii, a czasami nawet wyższe. To efekt z jednej strony polityki producentów, a z drugiej naszego rządu.

W ciągu siedmiu lat, od roku 2000 do 2006 przepisy bezpośrednio wpływające na cenę aut m.in. akcyzę, VAT, zmieniano 13- czy 14-krotnie, co całkowicie zdestabilizowało sytuację na rynku. Dzisiaj mamy do czynienia z małą stabilizacją, ale jest to stabilizacja bardzo krucha.

Co należałoby zrobić, aby samochody kosztowały mniej?
Rząd powinien zrewidować swoją politykę wobec rynku motoryzacyjnego. Należy wprowadzić m.in. zmiany w polityce podatkowej, co oczywiście nie musi oznaczać spadku dochodów budżetowych, jak próbują mówić niektórzy.

Należy zmniejszyć obciążenia jednostkowe zawarte w cenie samochodu, wrócić do pierwotnej idei podatku VAT, czyli jego pełnej neutralności dla przedsiębiorców. I wcale nie chodzi o to, aby przedsiębiorca miał taniej kosztem Kowalskiego. W tych krajach, które zauważyły, że poprzez rynek flotowy można rozwijać rynek wewnętrzny samochodów używanych, że flota to szybsza rotacja aut, pojazdy bezpieczniejsze, czystsze z punktu widzenia ekologii, zużywające mniejsze ilości paliwa, import samochodów znacznie się zmniejszył.

Nie poprzez wprowadzanie barier, ale poszerzenie oferty. Jakie ma to jeszcze znaczenie? Mniejszy import, to maksymalizacja zysku wewnętrznego, bo pieniądze nie są transferowane za granicę, a państwo zarabia na tym samym produkcie wielokrotnie - w momencie jego sprzedaży po raz pierwszy, drugi czy trzeci. W budżecie jest więc więcej pieniędzy.

Poza tym, oferta firm może być bardzo atrakcyjna. Dziś podobne auta sprowadzamy z zagranicy, gdyż rynek wewnętrzny nie jest w stanie zaspokoić istniejącego popytu.

Mówimy o zmianach w podatku VAT, które dotyczą przedsiębiorców. A co ze zwykłymi Kowalskimi?
Należy odejść od akcyzy wliczanej w cenę każdego samochodu. Jest ona czystym rozwiązaniem fiskalnym nic nie wnoszącym do rozwoju rynku. Dodatkowo oparta o czynniki deklaratywne (wartość podawana na fakturze/umowie sprzedaży), a nie obiektywne, stwarza warunki do zaniżania jej wartości.

Ponieważ nie wierzę, aby państwo chciało zrezygnować z dochodu, który do tej pory zasilał budżet, trzeba pomyśleć o rozwiązaniu, które z jednej strony będzie zgodne z projektami nad którymi pracuje Unia, z drugiej zaś obniży jednostkowe obciążenia. Powinno to pozwolić na obniżenie kosztów zakupu samochodów jak najnowszych, w tym nowych, przy jednoczesnym utrzymaniu atrakcyjnych cen na rynku wtórnym.

Biorąc pod uwagę to zastrzeżenie, proponujemy odejście od dotychczasowej formuły na rzecz rocznych opłat powiązanych z emisją spalin - im mniejsza, tym mniejszy podatek, a w przypadku pojazdów najmniej szkodzących środowisku byłoby możliwe nawet wprowadzenie pewnych zniżek. Najtrudniejszy byłby okres zaraz po wdrożeniu systemu, nikt z nas nie chce przecież ponosić żadnych nowych obciążeń, nawet jeżeli zniknęłyby inne.

Jednak w perspektywie czasu zmiana ta byłby korzystna z punktu widzenia nas wszystkich. Alternatywą jest oparcie istniejącej akcyzy o czynniki obiektywne, jednak to rozwiązanie nie pozwoli na obniżenie kosztów zakupu aut. Nie wnosi więc nic nowego, poza ograniczeniem szarej strefy
i nie daje pozytywnych bodźców do rozwoju.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się