Menu Region

Artur Boruc dostanie jeszcze jedną szansę

Artur Boruc dostanie jeszcze jedną szansę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Nasz bramkarz był na dywaniku u trenerów Celticu. Kolejna wpadka i Polak zostanie odesłany na ławkę.
Po klopsie Artura Boruca w sobotnim meczu z trzecioligowym Dundee trener Celticu Glasgow Gordon Strachan uderzył pięścią w stół i stwierdził, że miarka się przebrała. Straszył nawet, że posadzi Polaka na ławkę rezerwowych w najbliższym spotkaniu ligowym z Aberdeen. Złość szybko jednak szkockiemu menedżerowi przeszła. Trenerzy Celticu po raz kolejny przymknęli oko na wpadki Boruca.

Niesforny Polak dostał kilka indywidualnych treningów.
Gdy jeszcze grał w Legii, było normą, że golkiperzy ćwiczyli oddzielnie. Z kolei na Wyspach bramkarze najczęściej trenują z resztą zespołu. Karne zajęcia Polaka ma nadzorować jeden z asystentów Strachana Neil Lennon. - Powiedziałem Arturowi, że musi ciężej pracować. To jedyne, czego teraz mu trzeba. Nie sądzę, by potrzebował przerwy. Musi być bardziej skoncentrowany - stwierdził Lennon. Uciekł od odpowiedzi na pytanie, czy kolejna wpadka oznacza dla Polaka zesłanie na ławkę.

Wszystko wskazuje więc na to, że mimo gróźb Strachana Boruc wybiegnie w niedzielnym meczu z Aberdeen w pierwszej jedenastce. - Nie wierzę, by Boruc usiadł na ławce w tym spotkaniu. To będzie dla Celticu trudny mecz. Strachan nie zaryzykuje. Musi postawić na Boruca. Choć potwierdzam, że nieźle się wściekł po meczu pucharowym z Dundee. Na konferencji prasowej, choć starał się tonować emocje, widać było, że miarka się przebrała. Jego słowa, że Polak nie jest już nietykalny, były prawdziwe. Jeszcze jedna wpadka i Boruc trafi na ławkę - powiedział "Polsce" Ronnie Cully ze szkockiego "Evening Times".

W przerwie spotkania z Dundee Boruc mający zawsze sporo do powiedzenia w szatni był potulny jak baranek. W przeszłości nie bał się rugać nawet Strachana. Tym razem nie odezwał się ani słowem. Za Polakiem ujęli się jednak koledzy z zespołu. - Artur to wciąż świetny bramkarz. Nie straciliśmy do niego zaufania. Nadal czuję, że mam za plecami znakomitego zawodnika. Powinien zostać w drużynie - stwierdził Glenn Loovens, obrońca Celticu.

Suchej nitki na Polaku nie pozostawia natomiast były piłkarz klubu z Glasgow, dziś komentator "Daily Record" Murdo MacLeod. - Po Euro 2008 Boruc był wart 12 mln funtów. Teraz nikt nie zapłaci za niego nawet 5 mln. Katastrofalne klopsy kosztowały Celtic co najmniej sześć punktów. Grałem w Glasgow z piłkarzami, którzy potrafili balować, a potem na boisku robili rzeczy wielkie. Boruc tego nie potrafi.

Zawsze daję piłkarzom radę: oszczędzajcie się, gdy jesteście na szczycie. Na balowanie będzie czas - stwierdził były gracz Celticu, który nie po raz pierwszy surowo skrytykował polskiego bramkarza. Po jego wcześniejszych występkach reagował równie ostro.

Jeszcze dalej idzie szkockie wydanie bulwarowego dziennika "The Sun", które wywiad z byłym trenerem bramkarzy Celticu Terrym Gennoe tytułuje: "Grubas musi schudnąć". - U mnie musiałby dawać z siebie wszystko, dopóki nie czołgałby się po murawie z wysiłku. Waga jest dla bramkarza dużo ważniejsza niż dla graczy z pola. Celtic na pewno ma dietetyka - stwierdza Gennoe.

Polak przyzwyczaił do kontrowersyjnych zachowań. O tym, jak drażni kibiców Rangers, żegnając się przed ich trybuną przed każdym meczem, media rozpisywały się wielokrotnie. - Muszę uważać, by w kinie od fanów Rangersów nie dostać popcornem - żartował w wywiadzie dla "Polski" Boruc. Jego specyficzny humor poznali już dziennikarze we Włoszech. Przed meczem z AC Milan na pytanie o największe gwiazdy zespołu z Italii Boruc odparł: "Ja nawet nie wiem, kto tam gra". Innym razem, przy okazji pobytu w Polsce, wybrał się na mecz wyjazdowy Legii do Płocka. Zamiast na trybunę honorową, spotkanie obserwował wraz z najbardziej zagorzałymi kibicami. Wskoczył na płot i poprowadził nawet doping.

Coraz częściej medialny show poza boiskiem zostaje jednak przyćmiony przez poważne wpadki w meczach. W tym sezonie popełnia błąd za błędem. W reprezentacji również nie ustrzegł się błędów. Wystarczy przypomnieć zeszłoroczne spotkanie ze Słowacją. Zbyt wolno reagował też przy strzałach z rzutów wolnych: jak choćby w meczu z Armenią (eliminacje Euro 2008) czy w towarzyskim z USA. Naśmiewano się wtedy, że rzucał się jak na tapczan.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się