Menu Region

Kobiecy punkt widzenia: Piesek

Kobiecy punkt widzenia: Piesek

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agnieszka Sikora

Prześlij Drukuj
Do mojego męża wpadł rozżalony kumpel. Postanowił rozstać się z dziewczyną. Usiedliśmy przy stole i zaczął opowiadać. - Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ten głupi piesek. Kupiła sobie taką maskotkę. Małe to to i nic nie rozumie! - Jamnik? - zapytałam zaciekawiona. - Żeby jamnik! Ale nie, ona sobie wymyśliła ekskluzywną rasę, prosto z magazynów dla kobiet, chiwawa się nazywa.
- To taki piesek, co go ma Paris Hilton! - wykrzyknęłam. - Taaa - jęknął kumpel mojego męża. - Wszędzie ten piesek chodził z nami. Do znajomych, na zakupy, do moich rodziców na obiad. Bezczelny był, jak nie wiem co! W taksówce nasikał, matce pogryzł poduszkę, w supermarkecie piszczał tak, że wszyscy się na nas gapili. Myślałem, że oszaleję! Ona bierze go ze sobą wszędzie, a jak zaczynają się problemy, daje mi go na ręce i mówi, żebym się zajął naszym maleństwem! - No ładnie - powiedział mój mąż, który w takich przypadkach zazwyczaj niewiele mówi.

- Ale kiedy przyszła z nim do mnie do pracy i poprosiła, żebym się nim zaopiekował, bo ona musi wyskoczyć do lekarza, uznałem, że to już przesada!
Wszyscy patrzyli na mnie jak na durnia. Postawiła tego "ła ła" na moim biurku i zawinęła się! Od tej pory nie chcę na nią patrzeć! - Zaraz, zaraz - wtrącił się mój mąż. - A co zrobiłeś z psem? - Siedzi w moim samochodzie - odpowiedział kumpel. - Pewnie już tam nasikał albo coś gorszego - Powinieneś jej go oddać, skoro masz już tego dość - zauważyłam. - Oddać? A po co? Niech zobaczy jak to jest! Masz ochotę z kimś być, a ten ktoś ma cię w nosie! Niech poczuje, co to znaczy, jak się traci kogoś bliskiego! Gdybym tylko ja zniknął, nie odczułaby tego! Jej chodzi tylko o tego psa!

Po kilku dniach kumpel mojego męża znowu nas odwiedził. Pod pachą miał chiwawę i wyglądał na niezmiernie zadowolonego. - Nauczyłem go sikać pod drzewko - pochwalił się nam uradowany. - A co z dziewczyną? - zapytał mój mąż, jak zwykle bardzo konkretny. - Którą? - No, właścicielką psa. - Czy to ważne? - odparł kumpel beztrosko. - Wiecie, ile można mieć dziewczyn, jak się ma takiego psa?!

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.