Menu Region

Zabrakło szczęścia, by wygrać wyścig z czasem

Zabrakło szczęścia, by wygrać wyścig z czasem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Eliza Głowicka, Agata Pustułka

Prześlij Drukuj
To jest trochę tak jak na wojnie. Żołnierze mawiają, że czasem jeden musi poświęcić się dla dobra ogółu. Z Agatą było troszkę podobnie. To był jej najważniejszy mecz, najważniejsza walka - wzruszony Jacek Olszewski dziękował wczoraj wszystkim, którzy pomagali jego żonie walczyć o życie. I poprosił o modlitwę w jej intencji.

Był z nią do końca. - Zabrakło nam szczęścia i czasu, aby szpik zaczął działać - mówił łamiącym głosem podczas konferencji zwołanej we wrocławskiej klinice trzy godziny po śmierci żony.
Jacek jednak wierzy, że choć Agata przegrała, wielu innych przeżyje dzięki niej. Przecież jej walka stała się sprawą setek ludzi w całej Polsce. Od pierwszych chwil, gdy okazało się, że siatkarce potrzebna jest krew, organizowali jej zbiórki.

- Potrzebna jest każda krew - prosiła chora siatkarka. - Nie tylko dla mnie, przecież sama nie jestem w stanie przyjąć tyle, ile zostało oddane. Mam rzadką grupę B Rh-, ale potrzebny jest każdy jej rodzaj. Nie dla mnie, dla innych.

Ten apel przekazały wszystkie media w kraju. I Polacy oddali Agacie Mróz 1500 litrów krwi.
Krew oddawali wszyscy: marynarze (z Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej w Ustce), studenci (z warszawskiej AWF), uczniowie Zespołu Szkół Techniki Rolniczej z podlubelskich Piotrowic, a nawet 61 kibiców klubu Stal Bielsko-Biała, gdzie zaczynała grać w siatkówkę.

Przypomniał też o córeczce Lilianie, która przyszła na świat zaledwie dwa miesiące temu. Decyzja o jej urodzeniu była aktem heroizmu, bo narażała chorą matkę na śmierć.

- Jednak Agata nigdy nie żałowała swej decyzji. Powtarzała, że gdyby miała jeszcze raz wybierać, zrobiłaby to samo. Liliana jest najwspanialszą rzeczą, jaka ją w życiu spotkała - wyznał wzruszony Jacek Olszewski.

Katarzyna Mróz, siostra siatkarki, płakała: - Bardzo kocham Agatę. Zapamiętajcie ją taką, jaka była na boisku. Może tam na górze Bóg jej potrzebował, bo robi olimpiadę i tam Agata zagra.
Dwa tygodnie temu Agata przeszła przeszczep szpiku kostnego, którego dawczynią była kobieta z Niemiec. W czasie przeprowadzania przeszczepu, gdy za pomocą kroplówki podawano jej specjalny preparat ze zdrowymi komórkami szpiku, czuła się dobrze.

- Liczyliśmy, że organizm podejmie pracę, zacznie wytwarzać przeciwciała. To była mocna dziewczyna. Na drzwiach jej sali cały czas wisiała kartka z jej nazwiskiem. Wierzyliśmy, że tu wróci - podkreślała prof. Alicja Chybicka, szefowa wrocławskiej kliniki transplantacji szpiku, hematologii i onkologii dziecięcej, gdzie siatkarka przeszła zabieg.

Lekarze wierzyli podobnie jak przyjaciele i kibice, ale wiedzieli, że w takim przypadku umiera czterech pacjentów na dziesięciu. Agata Mróz też o tym wiedziała, ale nie poddawała się. W poniedziałek stan jej zdrowia nagle pogorszył się. Powodem kryzysu nie było jednak odrzucenie szpiku, gdyż adaptacja przeszczepu przez organizm trwa od 10 dni do miesiąca. - To, co się stało, to była dramatycznie przebiegająca, piorunująca infekcja - posocznica ze wstrząsem septycznym - tłumaczył prof. Krzysztof Kałwak z wrocławskiej Kliniki Hematologii.

- Lekarze do końca szukali ratunku. Organizm nie produkował płytek krwi - mówi rzeczowo i lakonicznie Piotr Dłubak z częstochowskiej Fundacji "777" jest. Jej celem jest pomoc finansowa sportowcom, których kariera załamała się z powodu choroby lub kontuzji. - Oprócz krwi zebraliśmy ok. 200 tysięcy złotych - dodaje Dłubak. Ta pomoc innym jest najpiękniejszym dziedzictwem Agaty.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się