Menu Region

Nasi piłkarze przestraszyli się nawet kibiców

Nasi piłkarze przestraszyli się nawet kibiców

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Stolarczyk

Prześlij Drukuj
Przypadkowi gapie przywitali piłkarzy na Okęciu. Boruc w ciągu dwóch minut uciekł do samochodu.
W środę w południe Euro 2008 zakończyło się dla nas na dobre. Sztab szkoleniowy i dwaj ostatni piłkarze wrócili do kraju. Na stołecznym lotnisku Okęcie powitała ich garstka kibiców lub raczej przypadkowych gapiów.

Nie było biało-czerwonych flag ani wiwatów. Pojawienie się reprezentacji tłumek przyjął w milczeniu. Jedyną przygotowaną do powitania osobą był król polskich kibiców Andrzej Bobowski.


- Nie dziwi mnie małe zainteresowanie. My, Polacy, już tacy jesteśmy. Jak jest sukces, to wszyscy noszą sportowców na rękach. W przypadku porażki odwracamy się plecami - tłumaczy.

Wspomniani wcześniej piłkarze, czyli Artur Boruc i Michał Żewłakow, ze spuszczonymi głowami czym prędzej pognali do samochodów, nie udzielając żadnej wypowiedzi dla mediów.

- Artur, kibice chcieliby usłyszeć, co masz do powiedzenia. Chyba coś im się należy - nawet na takie argumenty nasz bramkarz pozostał głuchy.

Trochę bardziej rozmowny był trener Leo Beenhakker. - Mam świadomość, że zawiedliśmy wielu fanów. Byliśmy dobrze przygotowani do turnieju, atmosfera w zespole też panowała świetna. Naprawdę, nie spodziewałem się, że wypadniemy tak słabo - powiedział.

- W najbliższych dniach wybieram się do Holandii, gdzie jeszcze raz przeanalizuję nasz występ w mistrzostwach. Do Polski wrócę na początku lipca i wtedy przeprowadzimy rozmowę z prezesem Michałem Listkiewiczem o planach na przyszłość - zdradził jeszcze Beenhakker, po czym spakował się do przestronnego vana i odjechał.

Jaki będzie efekt rozmów Holendra z Listkiewiczem, możemy domyślać się już dzisiaj. Beenhakker przecież nieraz deklarował, że chce dalej pracować z reprezentacją Polski. Teraz określił się również prezes PZPN.

- Trener zostaje. Jesteśmy bardzo zadowoleni z jego pracy. Wykonał swoje zadanie i doprowadził nas do wielkiej imprezy, co dla polskiej piłki było dużym sukcesem. Stać nas na awans do mistrzostw świata w 2010 roku i na tym się teraz skupmy. Beenhakker dostanie wolną ręką w doborze współpracowników. Na początku lipca zadecydujemy, jak będzie wyglądał sztab reprezentacji na eliminacje mistrzostw świata - powiedział Michał Listkiewicz.

Większość kadrowiczów z Austrii wyleciała już we wtorek. Trener Beenhakker dał im wolną rękę. Nie czekając na trenera, do Warszawy odlecieli Roger Guerreiro, Jakub Wawrzyniak i Wojciech Kowalewski. Już we wtorek wieczorem zameldowali się na Okęciu.

- Mam złe samopoczucie. Za wcześnie musieliśmy wrócić do domów. Czuję niedosyt, bo wiem, że mogliśmy osiągnąć więcej. Niestety, turniej nam nie wyszedł - powiedział pochodzący z Brazylii pomocnik, do którego akurat nie mogliśmy mieć pretensji za postawę podczas finałów mistrzostw Europy.

Szkoda, że kontaktu z kibicami na Okęciu uniknęli, uważani za głównych winowajców, Jacek Krzynówek i Maciej Żurawski.

- Chętnie bym im wytłumaczył, jak należy podchodzić do obowiązków kadrowicza - mówił jeden z kibiców biało-czerwonych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się