Menu Region

Stefan Niesiołowski pozwie Radio Maryja

Stefan Niesiołowski pozwie Radio Maryja

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Aktualności

tvn24.pl/JOS

2Komentarze Prześlij Drukuj
Poseł PO Stefan Niesiołowski zapowiedział, że wystąpi do sądu przeciwko Radiu Maryja. Powodem jest to, że redemptorysta Benedykt Cisoń w swojej audycji oskarżył go o współpracę z SB. Prowadzący audycje wysunął taką tezę na podstawie faktu, że obecny poseł dostał zbyt niski wyrok za działanie, które w PRL-u było karane surowiej.
Sprawa zaczęła się od publikacji IPN autorstwa Piotra Byszewskiego pt. "Działania Służby Bezpieczeństwa wobec organizacji Ruch". Natomiast w listopadzie, w prowadzonej na antenie Radia Maryja audycji, Benedykt Cisoń zachęcał słuchaczy do wypowiadania się na ten temat słowami: "Osoby, które pełnią ważne funkcje w państwie, okazuje się, że jednak w swoim życiorysie mają bardzo ciemne strony. Czym dla Państwa są te doniesienia, że człowiek, który był zaangażowany, w pierwszej chwili zaczyna sypać, zaczyna współpracować, a po dzień dzisiejszy uchodzi za autorytet".


Na reakcje słuchaczy nie trzeba było długo czekać. Jak podkreśla tvn24.pl, do kulminacji doszło późną nocą, po telefonie Kazimierza z Dolnego Śląska: "Wiem, że pan Niesiołowski miał wyrok siedem lat, siedział lat trzy i pół. Ale wiem również, że za naklejanie, roznoszenie ulotek, za naklejanie ulotek na murach dostawało się wyroki cztery-pięć lat, a wiem, że pan Niesiołowski zrobił tam jakieś przestępstwo dość mocne, i mnie to bardzo dziwi, dlaczego tak mały wyrok w komunie, który został zamieniony, zmniejszony o połowę. I tu właśnie mnie się wydaje, że on po prostu okropnie kapował, on wsadzał ludzi - dowodził pan Kazimierz.

Stefan Niesiołowski odniósł się do sytuacji. - Benedykt Cisoń prezentuje taki poziom kłamstwa, że trudno nazwać go księdzem. To pozew wobec człowieka i jego konkretnej audycji, w której mnie szkalował, zniesławiał i opluwał. Za to odpowie właściciel rozgłośni, prowincja redemptorystów - powiedział w TVN24. - Stwierdzenie, że współpracowałem z SB, powoływanie się na to, że dostałem niski wyrok, bo współpracowałem z bezpieką, to przekroczenie wszelkich możliwych granic podłości i nikczemności - oburzał się wicemarszałek Sejmu.

Niesiołowski uważa, ze w tym przypadku zostały przekroczone wszelkie możliwe granice i dlatego zdecydował się skierować sprawę do sądu.

Źródło: tvn24.pl

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

kto winny - radio czy słuchacz?

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Radio Maryja zajmuje się głównie tematyką religijną. Ludzie razem odmawiają różaniec albo są transmisje mszy świętych. Owszem, są też audycje gdzie głoszone są poglądy, z którymi nie każdy musi się zgadzać ale w jakim medium tak nie jest? Rzecz w tym, że do radia dzwonią przeróżni słuchacze i prezentują własne, często dyskusyjne poglądy. Na ile za takie poglądy może odpowiadać radio? Na ile za to, co na tym forum wypisują forumowicze odpowiada jego redakcja?

To trudne pytanie. A przecież z opinii na tym forum możnaby z łatwością udowodnić np. „nawoływanie do nienawiści rasowej czy narodowej”. Jest oczywiście admin-cenzor tego forum i pewne wypowiedzi są usuwane ale też nie od razu i już „poszły w świat” a inne nie są usuwane. Jakie kryteria cenzury stosować? Podobnie jest w Radiu Maryja. Zresztą sama zmiana dyrekcji Radia Maryja nie oznaczałaby wymiany tysięcy czy nawet milionów słuchaczy, którzy dzwonią i głoszą swoje opinie. Zabronić im tego? Ocenzurować totalnie? Można. Ale wtedy znajdą sobie ujście w innym medium, w innych strukturach, organizacjach, może o wiele gorszych czy wręcz niebezpiecznych.

Mamy w Polsce miliony ludzi słabiej wykształconych, starszych, widzących świat w uproszczonych czarono-białych kategoriach, pełnych kompleksów, uprzedzeń wobec „onych”, „obcych”, wierzących w tajne światowe spiski i „układy”; ludzi, którzy boją się zmian, czują się zagrożeni, przegrani, przestarszeni, bezradni wobec braku pomocy w ich problemach jak bieda, bezrobocie. Tacy ludzie często reagują goryczą, agresją, nienawiścią w swej bezsilności czy nawet rozpaczy. I dzwonią jak do telefonu zaufania ze swoimi żalami, pretensjami, poszukiwaniem winnych za ich życiowe niepowodzenia. Czy tych ludzi też można „wymienić”? Wątpię.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Niesioł "sypał"

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kopik (gość)  •

Niesiołowski sypał kolegów
Nasz Dziennik, 2008-12-05
Ujawnione wczoraj przez portal Niezależna.pl protokoły zeznań Stefana Niesiołowskiego potwierdzają prawdziwość zarzutów "Naszego Dziennika" sprzed roku


Ujawnienie wszystkich informacji o organizacji "Ruch", jej działaczach, strukturach i planach w zamian za nadzwyczajne darowanie kary - taką umowę zawarł Stefan Niesiołowski (dziś czołowy polityk Platformy Obywatelskiej i wicemarszałek Sejmu) w 1970 roku z przesłuchującym go funkcjonariuszem SB. Bezpieka umowy nie dotrzymała, ale dzięki zeznaniom Niesiołowskiego rozbiła antykomunistyczną organizację. Ujawnione wczoraj przez portal Niezależna.pl protokoły przesłuchań Niesiołowskiego nie pozostawiają żadnych złudzeń co do wyjątkowo tchórzliwej postawy polityka PO podczas esbeckich przesłuchań. Bohaterska i niezłomna przeszłość wicemarszałka Sejmu okazuje się wykreowanym przez niego mitem. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla Niesiołowskiego byłoby to, co sam radził Kaczyńskim - zniknięcie ze sceny publicznej.

"(...) Prawdą jest to, że Niesiołowski konspirował i siedział w więzieniu, ale ta prawda jest jakże niepełna bez towarzyszących jej faktów, ilustrujących załamanie się Niesiołowskiego już w pierwszym dniu śledztwa i nagminne sypanie kolegów i koleżanek z konspiracji, począwszy od własnej narzeczonej (...)" - ujawnił 20 grudnia ub.r. w publikacji "Naszego Dziennika" prof. Jerzy Robert Nowak, historyk. Wówczas wzmianka o niechlubnej karcie w opozycyjnej działalności obecnego wicemarszałka Sejmu wywołała furię Niesiołowskiego i szereg publikacji prasowych i telewizyjnych, w których atakowano prof. Nowaka. Dziś, w świetle ujawnionych przez portal Niezależna.pl protokołów przesłuchania Niesiołowskiego, nie ma wątpliwości - zarzuty co do wątpliwej postawy obecnego wicemarszałka Sejmu podczas rozmowy z esbekiem są uzasadnione. - Wyszła na jaw kompromitująca prawda o tchórzliwości Niesiołowskiego, który próbował przedstawiać się jako heros opozycji antykomunistycznej - komentuje prof. Jerzy Robert Nowak.
Z protokołów przesłuchań wynika jednoznacznie, że 9 września 1970 r. Niesiołowski za obietnicę nadzwyczajnego złagodzenia kary zobowiązał się ujawnić SB wszystkie informacje na temat organizacji "Ruch" i jej członków, jednak bezpieka nie wywiązała się ze swojej części umowy i Niesiołowski trafił do więzienia.
Część mediów, dyspozycyjnych wobec PO, grzmiała wczoraj nad wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, który podczas debaty nad wnioskiem o odwołanie Bronisława Komorowskiego, powołując się na publikacje IPN autorstwa Piotra Byszewskiego "Działania Służby Bezpieczeństwa wobec organizacji Ruch", powiedział, że Niesiołowski ma się czego wstydzić. - Jeśli ktoś robi z siebie nieustannie bohatera, a bohaterem nie był i prowadził działalność bez rozumienia i konsekwencji, a gdy przyszły konsekwencje, zachował się tak, jak się zachował, powinien być w końcu publicznie zdemaskowany - tłumaczył dzień później Kaczyński dziennikarzom. Z kolei Niesiołowski zarzucił prezesowi PiS język nienawiści, wzywał do usunięcia go ze sceny politycznej, a politycy Platformy złożyli wniosek do sejmowej Komisji Etyki Poselskiej o ukaranie Jarosława Kaczyńskiego.
Ujawnienie przez portal Niezależna.pl protokołów przesłuchania Stefana Niesiołowskiego przez SB diametralnie jednak zmienia sytuację. Wynika z nich, że polityk PO epatujący wszem i wobec swoim "opozycyjnym życiorysem" w rzeczywistości załamał się już podczas pierwszego przesłuchania i podał informacje, które pozwoliły bezpiece ustalić i zatrzymać pozostałych członków "Ruchu". Co istotne, to właśnie Niesiołowski ujawnił funkcjonariuszom SB, kto w rzeczywistości kryje się pod pseudonimami używanymi przez działaczy "Ruchu". To właśnie on, jak wynika z dokumentów, wydał esbekom swoją narzeczoną Elżbietę Królikowską-Nagrodzką.
Emil Morgiewicz, kolega Niesiołowskiego z organizacji "Ruch", pytany o tę sprawę przez "Rzeczpospolitą", skomentował ją następująco: "Gdybym mógł coś doradzić Stefanowi Niesiołowskiemu, to doradziłbym mu w tej sytuacji odrobinę pokory".

Wojciech Wybranowski

odpowiedzi (0)

skomentuj