Menu Region

Teraz czmychnie całemu światu

Teraz czmychnie całemu światu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski

Prześlij Drukuj
Marcin Sapa może być naszym kolarzem numer 1. Lampre chce z Polaka zrobić superuciekiniera
Na dworze trzaskający mróz. Jest tak zimno, że zamarza płyn do spryskiwania szyb w samochodach, a Marcin Sapa zakłada dres, wsiada na rower i pedałuje. Nikt go nie pilnuje, nie sprawdza, nie zmusza.

- Wystarcza mi świadomość, że za tydzień mam wsiąść w samolot i lecieć na zgrupowanie do Włoch. Tam czeka na mnie najlepsza grupa kolarska świata - tłumaczy Sapa. Mistrz Polski sławę zyskał we wrześniu zeszłego roku pod-czas Tour de Pologne.
Jadąc w barwach reprezentacji naszego kraju, zagrał na nosie największym gwiazdom światowego peletonu. Uciekał niemal codziennie, w sumie ponad 200 km, i choć w końcu ulegał sile peletonu, to szefowie największych ekip zapamiętali go doskonale. Bo Sapa ma niezwykły dar: uwielbia uciekać, bez względu na końcowy efekt, nakład sił, czasem nawet sens tej decyzji.

- Potrzebny nam zawodnik trochę szalony, który zwróci na siebie uwagę na płaskim etapie, gdy niewiele się dzieje - twierdzi Giuseppe Saronni, szef Lampre, w której jeździ choćby aktualny mistrz świata Alessandro Ballan i wicemistrz Damiano Cunego. Za 40 tys. euro rocznie Sapa będzie więc pomagał Ballanowi i kiedy się da, uciekał, ściągając na siebie oko kamer i obiektywów. Nic dziwnego, że w pierwszej części sezonu, gdy Lampre będzie testowało Polaka, zgłosiło go do wielu prestiżowych klasyków.

Prawdziwą próbą charakteru dla Sapy ma być udział w jednoetapowym Paryż - Roubaix, nazywanym Piekłem Północy. To najsłynniejszy na świecie klasyk, po bruku, błocie, w zimnie. Liderem Lampre będzie zapewne dwukrotnie trzeci (2006 i 2008) Ballan. - Marcin jest też brany pod uwagę przy ustalaniu składu na Tour de France, pojedzie oczywiście w Tour de Pologne - zapewnia Agata Lang, która pomaga w kontaktach Sapy z Lampre.

Zdaniem Włochów polski kolarz ma niepowtarzalną szansę zwrócenia na siebie uwagi kibiców na całym świecie. Musi być tylko dobrym żołnierzem do zadań specjalnych (gregario to włoski żołnierz legionowy - tak mówi się na pomocnika w drużynie). Gdy szef wyda rozkaz, to ma pilnować jak oka w głowie Ballana, gdy dostanie zgodę na ucieczkę - natychmiast zjeść jabłko i zniknąć z oczu peletonu.

Te jabłka to już legenda. Rodzice Sapy mają sad i gdy kolarz jeździł w Polsce, to zabierał ze sobą na wyścigi spory zapas jabłek. - No chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie sądzi, że bę-dę je targał np. do Kataru, gdzie startuję na przełomie stycznia i lutego - śmieje się Sapa.

Sapa nie będzie najlepszym polskim kolarzem w peletonie. Wyższą pozycję ma choćby Sylwester Szmyd, który właśnie opuścił Lampre na rzecz Liquigas. Sapa to jednak zawodnik bezkompromisowy, który nie będzie walczył o miejsce w drugiej dziesiątce dobrego wyścigu wieloetapowego (taką pozycję mają w ekipie inni kolarze), jego szansą są ucieczki i wyścigi klasyczne. Polak musi postawić wszystko na jedną kartę, bo ma 32 lata i niezbyt długą karierę przed sobą.

- Ma w rękach wszystkie atu-ty, by zrobiło się o nim głośno dzięki waleczności. Sam namawiałem Giuseppe Saronniego, by wziął go do Lampre, a ta grupa wybiera tylko najlepszych ludzi na rynku - zachęca Czesław Lang, dyrektor Tour de Pologne.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się