Menu Region

Tomasz Terlikowski

Tomasz Terlikowski

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Terlikowski

6Komentarzy Prześlij Drukuj
Według historyków kościelnych żaden z biskupów nie współpracował z SB, a to nawet statystycznie jest niemożliwe
Zamiatanie pod dywan niewygodnej przeszłości niektórych hierarchów czy księży i dyskredytowanie tych, którzy o lustracji ośmielili się mówić - okazało się metodą skuteczną. Kolejne publikacje choć wciąż dotyczą osób ze świecznika - jak ostatnia sprawa nuncjusza apostolskiego abp. Józefa Kowalczyka czy wcześniejsze kontrowersje wokół przeszłości arcybiskupów Henryka Muszyńskiego i Józefa Życińskiego - odbijają się coraz słabszym echem medialnym i niemal nikt otwarcie nie stawia już postulatu usunięcia w cień "uwikłanych duchownych".


Kościelna Komisja Historyczna, która miała wyjaśniać trudną historię katolicyzmu w Polsce, zajmuje się od jakiegoś czasu wyłącznie seryjnym wydawaniem "świadectw moralności" wszystkim zarejestrowanym przez SB duchownym. Jeszcze kilka głośnych spraw, a jej członkowie wydadzą wspólne oświadczenie, w którym wyjaśnią, że księża w ogóle nie współpracowali z bezpieką, a wszystkie dokumenty, które o nich się zachowały, to oczywiście dowody na ich pracę w duszpasterstwie ubeków i świadectwa niezwykłej otwartości. Generał Czesław Kiszczak w jakimś większym wywiadzie potwierdzi taką opinię, zapewniając, że zawsze był zwolennikiem ewangelizacyjnych kontaktów księży i oficerów bezpieki.

Minął już także czas "medialnego zapisu" na tych, którzy przez lata donosili na kolegów czy zwierzchników. Ks. Michał Czajkowski wraca w glorii wybitnego biblisty na łamy "Tygodnika Powszechnego" (51-52/ 2008), "Więzi" (2-3/ 2008) i "Przeglądu Powszechnego"(nr1/2009) - w tym ostatnim zajmuje się zresztą piętnowaniem antysemityzmu Polaków. A wieloletnia współpraca, setki donosów, a także informacje zawarte w teczce duchownego, które absolutnie dyskredytują go nie tylko jako "autorytet moralny", ale wręcz jako kapłana, w niczym nie zmieniają tej sytuacji. Redaktorzy pism zasłaniają się zasadą miłosierdzia i wiedzą o Biblii, jaką dysponować ma ks. Czajkowski.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

prawda

+1 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

marek (gość)  •

Współcześnie Kościół przeprasza za różne błędy popełnione przed wiekami, równocześnie nadal czyniąc to. Co prawda teraz nie pali nikogo na stosach, ale okrywając pewnie rzeczy milczeniem lub ignorując pewne osoby dążące do prawdy. Wydaje mi się, że obie postawy są równe. W jednym wypadku unicestwia się fizycznie, w drugim wypadku jest to prób unicestwienia kogoś z pamięci, unicestwienia pewny wydarzeń z pamięci. Pewnie za kolejne x lat następcy teraźniejszych hierarchów Kościelnych będą przepraszać za "błędy i wypaczenia" teraźniejszego Kościoła. Historia kołem się potoczy. Dochodzą do wniosku, że część księży dość wybiórczo traktuje Ewangelię. Walczy za niektóre ich fragmenty (np. o nierozwiązywalności małżeństwa - i to nawet, za cenę tego, iż mieszkając razem z jakimś alkoholikiem matka z dziećmi nabawi się nerwicy, DDA, itd), a z drugiej strony jest ślepe na ten fragment Pisma: " i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" J 8,32 Kościół NIE CHCE POZNAĆ prawdy o swojej niedawnej przeszłości. Robi wszystko, aby zmusić ludzi do milczenia. Wierzą jednak, że kiedyś prawda ujrzy światło dzienne, tylko wtedy osoby, których to dotyczy NIE BĘDĄ mali możliwości wytłumaczenia swojego postępowania. Poza tym, co zostanie w ich zapiskach, oraz tym, że do końca robiły dużo, aby na te sprawy zapadło milczenie.

odpowiedzi (0)

skomentuj