Menu Region

Polacy tylko raz do roku pomagają potrzebującym

Polacy tylko raz do roku pomagają potrzebującym

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Konrad Dulkowski

1Komentarz Prześlij Drukuj
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała po raz 17. Tym razem zebrane pieniądze mają być przeznaczone na zakup sprzętu do wczesnego wykrywania nowotworów u dzieci. Stawką w wyścigu jest ich życie, bo wcześnie wykryta choroba jest prawie w 100 proc. uleczalna.
Dlatego 120 tysięcy wolontariuszy z charakterystycznymi puszkami zbierało pieniądze i naklejało darczyńcom serduszka Orkiestry w całej Polsce. Kiedy zamykaliśmy to wydanie gazety, licznik wskazywał ponad 14 mln zł zebranych w jeden dzień.

A to nie koniec, bo aukcje internetowe wielu przedmiotów będą trwały jeszcze przez tydzień. M.in. nadal do kupienia jest porsche wygrane przez Agatę Kuleszę w "Tańcu z gwiazdami" i podarowane fundacji.
Trwają także licytacje takich atrakcji, jak możliwość ochrzczenia własnym imieniem pociągu albo spędzenia dnia w redakcji "Faktów" TVN z Kamilem Durczokiem. Została już za to kupiona możliwość zjedzenia kolacji z przewodniczącym SLD Grzegorzem Napieralskim.

Finałowi WOŚP towarzyszyły koncerty i imprezy - od porannego inauguracyjnego startu w Szczecinie, przez jazdy czołgiem w Sopocie, aż po tradycyjne "Światełko do nieba" wysłane, jak co roku z pl. Defilad w Warszawie.

Nad wszystkim czuwał niezmordowany spiritus movens przedsięwzięcia - Jurek Owsiak, zdzierający sobie głos, by "było o nas głośno". I znów udało mu się porwać całą Polskę, byśmy tego jednego dnia uwierzyli w hasło solidarności społecznej.

Przez pozostałe miesiące bowiem nie jesteśmy już tak chętni, żeby pomagać bliźnim. W ciągu trzech lat liczba osób gotowych wspomóc organizacje charytatywne zmalała o jedną trzecią. Jak wynika z badań stowarzyszenia Klon/Jawor, w 2008 r. na dobroczynność zdobyło się tylko 29 proc. z nas. A jeśli już dajemy, to niewiele. Połowa filantropów wyciągnęła z kieszeni nie więcej niż 50 zł przez cały rok.

- Wrzucamy kilka złotych raz w roku - Owsiakowi do puszki - i zaraz czujemy się rozgrzeszeni z obowiązku pomocy na resztę roku - mówi socjolog Jan Jakub Wygnański. Taki jest dominujący model polskiej dobroczynności. Jedynie 1,5 proc. darczyńców wspiera organizacje dobroczynne systematycznie.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

czujemy się rozgrzeszeni z obowiązku pomocy

+8 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

GabbaMan (gość)  •

"""- Wrzucamy kilka złotych raz w roku - Owsiakowi do puszki - i zaraz czujemy się rozgrzeszeni z obowiązku pomocy na resztę roku - mówi socjolog Jan Jakub Wygnański. Taki jest dominujący model polskiej dobroczynności. Jedynie 1,5 proc. darczyńców wspiera organizacje dobroczynne systematycznie."""

A czy to nie jest zasrany obowiązek Rządu / państwa - na co płacimy tyle podatków, po co jest ZUS ??? Jestem za pomocą i za dobrymi gestami , sam tak robie -np z smsami jak sa akcje w telewizji pod wskazany numer dla potrzebującego dziecka ale bez przesady - Pan Jan Jakub sie chyba troche zapomniał i zagalopował ze swoimi ocenami.

odpowiedzi (0)

skomentuj