Menu Region

Agaton Koziński: Interes Polski ważniejszy niż słupki

Agaton Koziński: Interes Polski ważniejszy niż słupki

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

redaktor działu opinie

1Komentarz Prześlij Drukuj
Donald Tusk uwielbia grę pod publiczkę. Trudno bowiem inaczej nazwać jego zapowiedzi budowy gazociągu z Norwegii czy gazoportu w Świnoujściu. A pomysł sprowadzania skroplonego gazu z Kataru na papierze wygląda wręcz imponująco - oto rozwiązanie kryzysu na miarę epoki globalizacji!
Ale czy realne? To już mniej istotne. Teraz istnieje potrzeba chwili. Media nieustannie wałkują temat kryzysu gazowego, więc trzeba szybko znaleźć efektownie brzmiące środki zaradcze, by pokazać, że rząd rządzi. A na wszelki wypadek dołoży się jeszcze wybryk Janusza Palikota, by choć trochę uciec od niewygodnego tematu. Grunt, by słupki popularności za bardzo nie spadły. Niestety, premier pomija także zasługi poprzednich rządów.

Prezentowane dziś recepty na gazowy kryzys powstały za czasów rządu Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Polska wynegocjowała wtedy porozumienie na gaz z Morza Północnego.

Kupiliśmy 12 procent udziałów w koncesji wydobywczo-poszukiwawczej złóż Skarv, Snadd Idun na Morzu Północnym i z nich mamy mieć (od 2013 roku) ok. 500 mln m sześc. gazu. Dodatkowe 3 mld m sześc. da nam podłączenie się do właśnie budowanych gazociągów Skanled i Baltic Pipe.

Nie są to imponujące ilości (Polska rocznie zużywa 13 mld m sześc. gazu), ale zagwarantują nam upragnioną niezależność od Gazpromu. A do 2013 roku bezpieczeństwo dadzą nam nasze spore zapasy gazu, o które także zadbała poprzednia ekipa. Kolejne rządy były gotowe zniszczyć nawet najbardziej sensowny projekt tylko dlatego, że wymyśliła go konkurencja

Widać więc, że sytuacja jest pod kontrolą i tak naprawdę brak gazu nam nie grozi - a im bliżej 2013 roku, tym będziemy bardziej bezpieczni. Czemu więc Tusk o tym nie mówi? Czemu zamiast uspokajać sytuację, jeszcze ją podgrzewa rysowaniem kosmicznych teorii?

Bo mu to nie na rękę - musiałby bowiem komplementować swych poprzedników, którzy (o zgrozo!) wywodzili się z opozycyjnej dziś wobec niego partii. To właśnie pokazuje dramat współczesnej polityki w Polsce. Kolejne ekipy są gotowe zniszczyć najbardziej sensowny projekt tylko dlatego, że został przygotowany prze ich polityczną konkurencję. Tak postąpił Leszek Miller, zrywając wynegocjowany przez Jerzego Buzka kontrakt z Norwegami na dostawy gazu. Marcinkiewicz i Kaczyński go odnowili, ale Tusk woli o tym nie wspominać.

Jeśli obecna ekipa naprawdę chce się czymś pozytywnym zapisać w historii Polski, to niech starannie pilnuje już rozpoczętych projektów, by udało się je szczęśliwie doprowadzić do końca. Na pewno nie będzie to efektowne i nie pozwoli zdobyć punktów w sondażach. Ale będzie dowodem, że w Polsce istnieje coś takiego jak interes narodowy i że rząd stoi na jego straży. Bez względu na to, jakie partie wchodzą w skład gabinetu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

PANIE RED. PAN, JAK ZWYKLE KRYTYCZNIE. WOLNO PANU, ALE CHYBA WARTO PRZYGLADNAC SIE POPRZ

+2 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

AUSTRIA (gość)  •

MIMO WSZYSTKO WIERZE, ZE TEN RZAD ZDZIALA DUZO.

odpowiedzi (0)

skomentuj