Menu Region

Podejrzanie tani tranzyt gazu

Podejrzanie tani tranzyt gazu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Ryszard Holzer

Prześlij Drukuj
Unia musi lepiej pilnować ukraińskiej rury - przekonuje , publicysta
Od 2006 r. na sylwestra Rosja daje ostro w gaz i zakręca kurek na granicy z Ukrainą. Wprowadzenie na scenę unijnych obserwatorów zmienia tę sytuację. Dotąd Bruksela mówiła do Kijowa i Moskwy: załatwcie to między sobą. Teraz bierze na siebie rolę arbitra.

Właśnie: kto zaczął? Zapewne oba kraje. Kto ma rację? Chyba żaden z nich. Rosja na przykręconym gazie chce upiec dwie pieczenie: przekonać Ukraińców, że nie stać ich na niezależność od Moskwy, a UE, że niezbędne są omijające kraje postsowieckie gazociągi przez Bałtyk i Morze Czarne.


Przyznać trzeba, że Ukraina marnie wypada w roli bezbronnej ofiary agresywnego mocarstwa. Kupuje rosyjskie paliwo po cenach niższych od rynkowych. Dotąd po 179,5 dol. za tysiąc m sześc. gazu (inni płacą ok. 450 dol.). Dodajmy, że tanio liczy sobie nie tylko Rosja za surowiec, ale też Ukraina za jego tranzyt. Na dodatek ten handel gazem do niedawna kontrolowany był nie przez rosyjski Gazprom i ukraiński Naftohaz, ale przez pośrednika, RosUkrEnergo. Od tej tajemniczej spółki zarejestrowanej w Szwajcarii wiodą tropy z jednej strony do aresztowanego przed rokiem w Moskwie szefa mafii z Sołncewa (taki rosyjski Pruszków) Iwana Mogilewicza, a z drugiej - do otoczenia ukraińskiego prezydenta Juszczenki.

Ostatecznie rozwiąże gazowy spór oparcie rosyjsko-ukraińskiego handlu na zasadach rynkowych i przejrzystości umów. Dla Rosji oznaczać to będzie ogranicznie możliwości politycznych nacisków, dla Ukrainy - konieczność wyrzeczeń. Nasz sąsiad niewiele dotąd zrobił, by zapobiec surowcowej zależności od dawnego suwerena. Ukraina ma własne zasoby gazu siedem razy takie jak Polska, ale wydobycie jest tylko trzy razy jak nasze. Za to zużywa gazu aż pięć razy więcej niż Polska (74 m sześc. w 2006 r. - niewiele mniej niż Japonia).

Wysłanie na Ukrainę unijnych obserwatorów i rosyjsko-ukraińskie porozumienie o powołaniu komisji monitorującej tranzyt gazu to za mało, by zagwarantować, że Rosja nie da znowu "w gaz". Można tego uniknąć, jeśli UE na stałe włączy się w ten monitoring. Unijny "nadzór komisaryczny" spowoduje, że ewentualne zakręcenie w przyszłości kurka przez Moskwę stanowiłoby akt gospodarczej agresji już nie wobec Kijowa, ale Brukseli. W zamian za zgodę na takie rozwiązanie Unia powinna zaproponować Ukrainie pomoc w przechodzeniu na rynkowe zasady w rozliczeniach z Rosją, a także we wprowadzeniu oszczędności w zużyciu gazu i zwiększeniu jego wydobycia z zasobów na Morzu Czarnym.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się