Menu Region

Nadchodzi tydzień, który może wstrząsnąć skokami

Nadchodzi tydzień, który może wstrząsnąć skokami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Małolepszy

Prześlij Drukuj
Polskie skoki znalazły się pod ścianą. Najbliższe siedem dni może doprowadzić do wstrząsu, który wywoła niszczącą falę tsunami.
Jeśli w ciągu tego czasu Adam Małysz nie zacznie skakać choć przyzwoicie, jeśli w piątek i sobotę w Zakopanem (16-17.01) nie będzie go przynajmniej w czołowej dziesiątce, to może być początek końca nie tylko jego kariery, ale koniunktury na całą dyscyplinę.

Na pewno będzie to koniec, a przynajmniej zamrożenie na lata, kariery trenera Łukasza Kruczka i początek końca rządów Apoloniusza Tajnera w Polskim Związku Narciarskim.

A wszystko zależy od faktu, czy Fin Hannu Lepistoe zdoła dostrzec błędy, które popełnia Adam, i doprowadzić do tego, by Polak już ich nie popełniał.

- Gwarancji żadnej nie dam - mówi Lepistoe. 63-letni Lepistoe pracował z największymi - Nykaenenem, Ahonenem czy Morgensternem. O czwartym Pucharze Świata Małysza nie wspominając. Dlatego kiedy Hannu mówi, jak zresztą wszyscy inni fachowcy, że skoki są nieprzewidywalne, to nie jest banał.

Zresztą zdołali przekonać się o tym chyba wszyscy. W skokach nawet najwybitniejsi trenerzy często nie wiedzą, dlaczego zawodnik zaczął skakać, tym bardziej nie wiedzą, dlaczego ktoś wpa-da w kryzys, a jeszcze trudniej przychodzi im wyciąganie asa z tego kryzysu.

W światowej czołówce wszyscy robią przed sezonem mniej więcej to samo, trenują według podobnych wzorów, korzystają z tego samego sprzętu, nawet obiekty, na których ćwiczą, są te same. Gdy zbliża się pierwszy konkurs, to wstrzymują oddech i czekają.

O powodzeniu lub nie decyduje często drobiazg. Według Lepistoe w poprzednim sezonie były to w przypadku Adama i kadry ledwie dwa, trzy treningi przeprowadzone w złych warunkach tuż przed zawodami w Kuusamo.

Mozolne podchodzenie pod wyciąg śliskimi ścieżkami na Wielkiej Krokwi i własnoręczne odśnieżanie skoczni w Szczyrbskim Plesie miało doprowadzić do tego, że ich mięśnie zostały nadmiernie zakwaszone, mechanizm skokowy rozregulowany. Chwilę później był już katastrofalny występ w Kuusamo i zaczęła się huśtawka. Nastrojów, formy, prób powrotu do gry. Ostatecznie nieudanych, choć dziś Adam pewnie dałby wiele, by skakać tak jak wtedy.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się