Menu Region

Poprzednicy bardziej psuli TVP niż Farfał

Poprzednicy bardziej psuli TVP niż Farfał

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Mrozowski

Prześlij Drukuj
Jeśli za trzy miesiące PiS-owi uda się odbić Woronicza, to spotka się z buntem dziennikarzy. Tym razem nie zgodzą się na jednopartyjną telewizję - twierdzi medioznawca w rozmowie z Sebastianem Kucharskim
W TVP trwa wielkie zamieszanie. Zarząd kojarzony z PiS zawieszono, nowy będzie działał najwyżej kilka miesięcy. Dla widza ta walka o wpływy nie ma większego sensu.
Przynajmniej jest jeden plus - wszystko dzieje się w ramach prawa. Teraz w TVP mamy legalny organ władzy. Jednak strona biznesowa i administracyjna jest tu wtórna. Celem głównym jest tworzenie pewnego rodzaju kultury, czyli tego, co nazywamy misją publiczną.

Dla obecnego zarządu ważniejsze jest chyba wyrzucanie ludzi związanych z zawieszonym prezesem Urbańskim.
To ostatni akt dramatu pt. "Rozkład i upadek państwowych mediów publicznych". Pamiętam czasy tworzenia ustawy, na której zasadach działa dziś TVP. Twierdzono, że to podstawowa instytucja demokratyczna i musi być pod kontrolą prezydenta, Senatu i Sejmu. Ta myśl nie była zła, ale mechanizmy powoływania nadzorców i zarządców mediów publicznych nie zostały zabezpieczone przed naciskami politycznymi.

Znowu przekonamy się o tym za trzy miesiące, kiedy KRRiT wybierze nową radę nadzorczą TVP.
Prawdopodobnie wybiorą radę, która będzie ostatnim bastionem PiS-u.

I wykorzysta ten bastion na kilka tygodni przed eurowyborami?
Teoretycznie nowe szefostwo będzie miało pełną władzę, ale stanie wobec dramatycznego wyboru. Bo jeżeli PiS całkowicie opanuje telewizję, to ukręci na siebie stryczek. Ludzie się zorientują, że to partia chcąca władzy autorytarnej i dążąca do zagarnięcia wszystkiego. Wyczuwam już taką atmosferę, że gdyby to ugrupowanie zdecydowało się na takie ostre wejście, to grozi nam strajk dziennikarzy. Sprzeciwią się oni jednopartyjnej telewizji.

Do tej pory prezentowali oni dużą elastyczność wobec każdego kolejnego ugrupowania partyjnego, które panowało na Woronicza.
Każda akcja rodzi reakcję, a silny nacisk rodzi silny opór. Próba zdyscyplinowania dziennikarzy i podporządkowania ich jednej opcji politycznej mogłaby tym razem doprowadzić do ich buntu, chyba że już utracili poczucie godności zawodowej i niezależności. Nie musiałby to być zresztą jawny strajk, ale różne formy protestu, np. sabotowanie poleceń. To najgorszy scenariusz i mam nadzieję, że do niego nie dojdzie.

Jak na razie rządzi w TVP związany z LPR Piotr Farfał. Czy będzie lepszy od Urbańskiego?
Co najwyżej pan Farfał ma szansę najmniej ze wszystkich prezesów popsuć telewizję. Bo trzy miesiące, które ma, to za mało, żeby wszystko postawić na głowie. Uda mu się co najwyżej rozregulować pewien polityczny mechanizm, jaki w TVP zamontowali poprzednicy. Z twardych chłopców, jak sam o sobie mówi nowy zarząd, już dziś ucieka powietrze. Tym bardziej że trafili na miękki opór personelu.

Jednak niektórzy korzystają z tych zmian.

Pracownicy TVP wiedzą, że ci, którzy zwiążą się z Farfałem, za trzy miesiące mogą zostać "sczyszczeni" przez nowe władze.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się