Menu Region

Pierwsze dostawy z gazoportu w 2014 r.

Pierwsze dostawy z gazoportu w 2014 r.

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Henryk Sadowski

Prześlij Drukuj
Najpoważniejszą inwestycją, która może zapewnić dostawy gazu ziemnego z innego kierunku niż Rosja, jest gazoport w Świnoujściu.
O projekcie jest głośno już od pięciu lat. Pierwotnie planowano, że surowiec drogą morską będzie dostarczany już w 2011 r. Wszystko wskazuje jednak na to, że pierwszy gaz popłynie tamtędy kilka lat później. Obecnie trwają prace projektowe związane z budową terminalu. Prowadzi je spółka Gaz-System, której właścicielem jest Skarb Państwa. Dopiero po ich zakończeniu firma będzie mogła starać się o pozwolenie na budowę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z procedurami, terminal będzie gotowy najwcześniej w 2014 roku.

Jednak najważniejsze są długoterminowe kontrakty na dostawy gazu. W pierwszym etapie terminal będzie w stanie przyjąć około 2,5 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie. Docelowo tą drogą będzie można przesyłać nawet trzy razy więcej surowca. Koszt całej inwestycji to około 2,5 mld zł. PGNiG już prowadzi rozmowy z potencjalnymi dostawcami. - Jesteśmy blisko zakończenia rozmów, ale na tym etapie nie mogę jednak zdradzić, z kim negocjujemy. Wejście w życie kontraktu zależy od spółki Gaz-System, która zbuduje terminal - mówi Joanna Zakrzewska z Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Możemy się jedynie domyśleć, że w grę wchodzą dostawcy z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, a także z Norwegii w rejonie Morza Północnego. Obecnie największymi eksporterami skroplonego gazu ziemnego są Indonezja, Algieria, Malezja, Katar, Nigeria i Oman. Zapotrzebowanie na LNG (gaz skroplony) na całym świecie w ostatnich latach gwałtownie wzrasta. Jeszcze w 2004 r. skroplony gaz ziemny drogą morską był dostarczany zaledwie do czternastu państw. Obecnie odbiorcami surowca w tej formie są już 22 kraje. Według analityków za kilka lat liczba potencjalnych odbiorców sięgnie 40 krajów. Także Udział LNG w światowym obrocie gazem ziemnym będzie gwałtownie wzrastał: z obecnych 25 proc. do blisko 40 proc. za dziesięć lat i prawie do połowy w 2030 r. Wszystko przy założeniu, że wzrost dostaw gazu metanowcami (statki do przewożenia skroplonego surowca) utrzyma się na poziomie 7 proc. rocznie.

Nic więc dziwnego, że w tej chwili podpisywane są kontrakty długoterminowe, które zaczną obowiązywać za trzy, cztery lata. Dla PGNiG problem może polegać na tym, że w tej chwili buduje się więcej terminali do odbioru skroplonego gazu ziemnego niż instalacji, które służą do jego skraplania. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo prowadzi obecnie rozmowy z algierską firmą Sonatarch na temat importu tego surowca do Polski. Sonatarch należy do światowej czołówki producentów skroplonego gazu ziemnego.

Aby jednak dostarczyć LNG do gazoportu, konieczna jest flotylla gazowców. Obecnie Polska nie posiada żadnej jednostki do przewozu LNG. Bez tego możliwość szybkiego zorganizowania dostaw gazu jest niemożliwa. Przy braku własnych jednostek tego typu ich dzierżawa wymagać będzie zaoferowania wysokich stawek frachtowych armatorom. To z kolei wpłynie na cenę surowca. Cena takiego statku średniej wielkości obecnie nieznacznie przekracza 200 mln dol.

Gdybyśmy importowali 5 mld m sześc. skroplonego gazu ziemnego rocznie z rejonu Morza Północnego, to wystarczyłyby trzy jednostki. Jeśli gaz będziemy sprowadzać z Afryki, to droga transportu będzie prawie trzy razy dłuższa. Wówczas będziemy potrzebowali dwa razy więcej jednostek. Nieoficjalnie mówi się, że do budowy statków mają być zaangażowane przeżywające problemy polskie stocznie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się