Menu Region

Trzeciak wraca z urlopu i przywozi Afrykanów

Trzeciak wraca z urlopu i przywozi Afrykanów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
W polskim sporcie modne stało się ostatnio, że ważni działacze biorą urlop w momencie, gdy w ich dyscyplinie dzieją się ważne wydarzenia.
W polskim sporcie modne stało się ostatnio, że ważni działacze biorą urlop w momencie, gdy w ich dyscyplinie dzieją się ważne wydarzenia. Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, wyjechał do Kambodży, gdy Adam Małysz męczył się w Turnieju Czterech Skoczni. Podobną taktykę zastosował Mirosław Trzeciak, wiceprezes i dyrektor sportowy Legii Warszawa. Wyleciał odpocząć do Hiszpanii, gdy karuzela transferowa w polskiej piłce rozkręcała się w najlepsze. Wykorzystali to rywale legionistów w walce o tytuł, Wisła Kraków i Lech Poznań, które znacznie się wzmocniły. A Legia? Poza defensywnym pomocnikiem Tomaszem Jarzębowskim nie sprowadziła żadnego piłkarza. Pozbyła się za to Edsona i Aleksandara Vukovicia.

- Czytałem, że dużo szumu w mediach było o moim wyjeździe na urlop, ale to zwykłe złośliwości. To, że byłem w Hiszpanii, nie znaczy, że leniuchowałem. Miałem nawet więcej czasu na swoje obowiązki niż zazwyczaj - tłumaczy się Trzeciak i dodaje, że podczas zgrupowania Legii w Hiszpanii do zespołu dołączy trzech piłkarzy z Afryki. - I to nie byle jakich. To reprezentanci swoich krajów, którzy grają na co dzień w ligach afrykańskich. Na razie na pewno nie podpiszemy z nimi umów. Zobaczymy, co potrafią. Będziemy ich uważnie obserwować, bo nigdy wcześniej nie widziałem, jak grają - mówi wiceprezes warszawskiego klubu, który nie uznaje za dyshonor faktu, że przegrał z Wisłą Kraków pojedynek o Łukasza Gargułę.

- Szczerze? Tak naprawdę nie stanęliśmy do walki o Gargułę. Mamy przecież Rogera, Macieja Iwańskiego, Piotra Gizę. Konkurencja na pozycji rozgrywającego jest u nas ogromna. Nie dziwię się więc Łukaszowi, że wybrał ofertę Wisły - stwierdza Trzeciak. Potwierdziło się więc, że menedżer Garguły trzymał w szachu działaczy Wisły. Sugerował im, że oferta Legii jest poważna, chcąc tym samym podbić jak najbardziej kontrakt piłkarza w Krakowie. Taktyka okazała się skuteczna, bo Garguła będzie zarabiał pod Wawelem 350 tys. euro rocznie.

Dyrektor sportowy Legii zaprzeczył też informacjom, jakoby z Legii miał odejść Miroslav Radović. Serbem poważnie interesuje się AEK Ateny. - Mam nadzieję, że Rado zostanie z nami na najbliższe dwa, trzy sezony. Czytam w gazetach różne rzeczy, ale on nigdy nie powiedział mi, że chce odejść. A rozmawiam z nim bardzo często - zapewnia Trzeciak.

Zawodnik od roku podkreśla jednak, że chętnie z Łazienkowskiej odejdzie. Ostatnio jest jeszcze bardziej zdecydowany po tym, jak Legia potraktowała jego rodaka Aleksandara Vukovicia. Klub nie chciał dać byłemu kapitanowi podwyżki, dlatego Vuko odszedł do Iraklisu Saloniki. Na Łazienkowską, przynajmniej na razie, nie trafi Jacek Krzynówek. Lewy pomocnik reprezentacji Polski nie dostał zgody na odejście z VfL Wolfsburg. - Taki zawodnik bardzo by nam się przydał. Jacek chętnie przyszedłby do Legii, ale na razie to niemożliwe - komentuje Trzeciak.

Wiele wskazuje na to, że z Legii odejdzie Tito. Jeśli klub porozumie się z lewym pomocnikiem Śląska Wrocław Krzysztofem Ostrowskim, będzie musiał zwolnić dla niego miejsce w kadrze. I prawdopodobnie pozbędzie się właśnie Tito. Trzeciak stwierdził bowiem, że w kadrze na przyszły sezon zostało tylko jedno wolne miejsce. I priorytetem jest pozyskanie napastnika. Ostrowski spotkał się ostatnio z trenerem Śląska Ryszardem Tarasiewiczem. Dostał dziesięć dni, by podjąć ostateczną decyzję w sprawie transferu do Legii.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się