Menu Region

Swayze: Pożyję najwyżej dwa lata

Swayze: Pożyję najwyżej dwa lata

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sophie Tedmanson "The Times"

Prześlij Drukuj
Popularny i niezwykle sympatyczny Patrick Swayze potwierdza, że od roku dramatycznie walczy z zaawansowanym nowotworem trzustki. I dodaje, że może mieć przed sobą jeszcze tylko dwa lata życia.
W swoim pierwszym wywiadzie telewizyjnym od czasu diagnozy gwiazdor "Dirty Dancing" wyznał znanej prezenterce Barbarze Walters, że jest przerażony chorobą. Opowiedział też o piekle, jakiego doświadcza.

56-letni aktor jest wychudzony i wygląda na zmęczonego. Nie kryje, że choć wrócił do pracy, a jego organizm dobrze reaguje na terapię, zostało mu niewiele czasu.

- Powiedziałbym, że pięć lat to tylko moje pobożne życzenia. Jeśli wierzyć statystykom, mogę mieć jeszcze przed sobą dwa lata życia - mówił o swych szansach na pokonanie tej śmiertelnej odmiany raka. - Chciałbym dotrwać do momentu, kiedy specjaliści znajdą wreszcie odpowiednie lekarstwo, co oznacza, że powinienem ich dopingować - dodał.


Jak dotąd nie poddaje się chorobie, choć wie, że pacjentom z nowotworem trzustki daje się zwykle pół roku życia.

- Bądźcie pewni, że przechodzę piekło. A to przecież dopiero początek - wyznał szczerze Swayze, który próbuje odzyskać siły na swym kalifornijskim ranczo pod opieką żony, aktorki Lisy Niemi. - Bardzo się boję... Jestem przerażony. Jestem zły i zadaję sobie pytanie: dlaczego właśnie ja?
Zapewnił jednak, że absolutnie nie ma zamiaru zrezygnować z walki o zdrowie.

- Czy ja już umieram? Czy się poddaję chorobie? Leżę na łożu śmierci? Żegnam się z najbliższymi ludźmi? Nic z tych rzeczy.

Swayze ogłosił, że jest chory, w marcu ubiegłego roku. Po raz pierwszy poczuł się źle w sylwestra 2007 roku. Zorientował się, że nie jest w stanie wypić kieliszka alkoholu.

- Spróbowałem szampana i od razu poczułem, jakbym wylewał kwas na jakąś otwartą ranę. W jednej chwili schudłem około dziewięciu kilogramów. Do tego doszła jeszcze żółtaczka. Zdałem sobie wtedy sprawę, że naprawdę coś jest ze mną nie tak.

Lekarze zdiagnozowali nowotwór w styczniu 2008 roku. Swayze poddał się natychmiast chemioterapii i kuracji eksperymentalnymi lekami. W tym czasie rak zaatakował wątrobę. Mimo to aktor zadziwił Hollywood, kiedy zaledwie kilka miesięcy po ostrym leczeniu wrócił do pracy.

Już w czerwcu rozpoczął zdjęcia do telewizyjnego serialu kryminalnego "The Beast", którego amerykańską premierę zaplanowano na przyszły tydzień. Pomimo wyczerpujących 12-godzinnych dni zdjęciowych w chłodnym Chicago gwiazdor grał bez zażywania środków przeciwbólowych. Uważał, że mogłyby one źle wpłynąć na jego grę aktorską. Zamiast tego w każdy weekend jeździł na chemioterapię.

- Chyba wszyscy sądzili, że zwariowałem - mówi o swoim powrocie do pracy. Przez pięć miesięcy opuścił tylko jeden dzień na planie.

Aktor znany między innymi ze wspaniałych ról w takich filmach jak "Uwierz w ducha" czy "Na fali" przekonuje, że choć przyszłość nie wygląda różowo, to jednak nie przestaje być optymistą.
- Wciąż marzę o jutrze, o długim życiu w zdrowiu. Nie w cieniu raka, ale w świetle jupiterów.

Tłum. Grzegorz Gutkowski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się