Menu Region

Rząd rozpaczliwie szuka nowych dostawców gazu

Rząd rozpaczliwie szuka nowych dostawców gazu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Henryk Sadowski

1Komentarz Prześlij Drukuj
W obliczu groźby zakłóceń w dostawach gazu polski rząd szuka możliwości zdywersyfikowaniem źródeł zakupu tego surowca.
Może to przynajmniej częściowo uniezależnić nas od dostaw z Rosji. Ale nie stanie się to natychmiast. Najszybciej, bo w przeciągu 1,5 roku do 2 lat, można by zrealizować lansowany od 10 lat przez Aleksandra Gudzowatego, szefa Bartimpeksu, projekt budowy Gazociągu Bernau - Szczecin, który połączyłby polską sieć z europejskim systemem gazowym.

Jak dowiedziała się "Polska", jutro Gudzowaty wznawia rozmowy z PGNiG w sprawie dostaw gazu ziemnego przez projektowany gazociąg .

- Projekt jest gotowy od 7 lat, ale nie wzbudził zainteresowania kolejnych rządów - powiedział nam Gudzowaty. Rurociąg na terenie Polski miałby 28 km długości. Można by nim przesyłać ok. 5 mld m sześc. gazu rocznie (w ciągu roku zużywamy 13 mld m sześc. tego surowca). - Uruchomienie projektu gwarantuje techniczne połączenie z systemem gazowym Unii. Dzięki temu w momentach kryzysowych do Polski mógłby transportować gaz z Norwegii lub Wielkiej Brytanii.

Dużo dłużej potrwałaby budowa drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego, która przebiegałaby przez Białoruś. Z niedawnych wypowiedzi przedstawicieli Gazpromu wynika, że projekt byłby realny, gdyby Polska odbierała z drugiej nitki co najmniej 10 mld m sześc. gazu rocznie. Inwestycja jest o tyle ryzykowna, że jeszcze bardziej uzależniłaby nas od dostaw z Rosji. Poza tym od momentu powzięcia decyzji i uzgodnienia warunków do zakończenia tej inwestycji musiałoby upłynąć minimum 5 lat.

Bardziej trafionym pomysłem jest w opinii fachowców budowa gazoportu w Świnoujściu. Już pod koniec rządów Marka Belki powstał projekt budowy terminalu do odbioru skroplonego gazu. Premier Donald Tusk chce doprowadzić do zakończenia inwestycji jeszcze za kadencji swego rządu. Ale sama budowa to nie wszystko. By terminal mógł funkcjonować, potrzebne są kontrakty na dostawy gazu. W tej sprawie szef rządu w listopadzie złożył wizytę w Katarze. Kontraktu jeszcze nie podpisano, prawdopodobnie niebawem uczyni to PGNiG.

Według źródeł w kancelarii premiera część środków na budowę gazoportu mogłyby wyłożyć firmy z Korei Południowej, która jest wielkim odbiorcą skroplonego gazu ziemnego z Kataru. Seul jest też gotowy odstąpić Polsce część swoich kontraktów na dostawy surowca. Ale ceny katarskiego gazu dla Korei są bardzo wysokie.

Sposobem na uniezależnienie się od Rosji jest także wzrost krajowego wydobycia. Z polskich źródeł pochodzi ok. 4,5 mld m sześc. gazu zużywanego w Polsce (32 proc. krajowego zużycia). Udokumentowane zasoby to ok. 130 mld m sześć. Przy obecnym zużyciu gazu starczyłoby na 10 lat. Jednak PGNiG nie planuje dużego wzrostu wydobycia.


Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Biogaz można robić z gnojowicy

+3 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Frant (gość)  •

Albo z innych odpadow organicznych. Węgiel można też zgazować. W ostateczności można razem Europejską Agencją Kosmiczna pojechać na Ksieżyc po hel-3, tylko trzeba się pospieszyć zanim Rosjanie z Chińczykami opanują cały Ksieżyc.

odpowiedzi (0)

skomentuj