Menu Region

Zimowa olimpiada w Soczi, czyli sportowe puzzle Władimira...

Zimowa olimpiada w Soczi, czyli sportowe puzzle Władimira Putina [ZDJĘCIA]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Grzegorz Mikuła

Prześlij Drukuj
Królowanie Soczi na wakacyjnej mapie kraju nie podlega dyskusji od czerwca do września. Nie przez przypadek w herbie miasta widnieją słońce i palma, bo temperatury latem znacznie przekraczają 30 stopni Celsjusza. Na dodatek Soczi rozpostarte jest nad Morzem Czarnym na długości aż 147 km, co czyni je drugim najdłuższym miastem na świecie. Latem żyje i nie zasypia. ZOBACZ ZDJĘCIA!
1/10
Zimowa olimpiada w Soczi, czyli sportowe puzzle Władimira Putina [ZDJĘCIA]

Sztuczne ognie podczas imprezy zwiastującej rok do rozpoczęcia igrzysk w Soczi

(© AP Photo/Ivan Sekretarev)

  • Olimpijskie koła instalowane w Soczi
  • Jeden z nowoczesnych obiektów sportowych w Soczi nocą - Iceberg skating arena
  • Olimpijskie obiekty mają zachwycić świat
  • Obiekty w Soczi czekają na wielkie wydarzenie sportowe 2014 roku
  • Prezydent Putin chce organizować w Rosji wielkie imprezy
  • Wnętrze areny, gdzie rywalizować będą łyżwiarze szybcy
Swoją posiadłością szczyci się w Soczi nawet były prezydent, a obecnie premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. To on zaprosił w 2010 r. do siebie na wakacje Bono - lidera grupy U2, ale nawet takie akcje wizerunkowe nie zmieniły faktu, że wciąż tylko 3 proc. z 4 mln odwiedzających rocznie Soczi to obcokrajowcy.

- Na dodatek zimą pod palmami pojawia się śnieg i niewiele jest wtedy do roboty - przyznaje Aleksander, taksówkarz rodem z Syberii.


O śniegu pod palmami wiedzą tylko nieliczni. To dlatego, gdy w 2007 r. Soczi w walce o prawo organizacji igrzysk pokonała koreański Pyeongchang i austriacki Salzburg, wielu z przekąsem pytało, czy Rosjanie nie pomylili kolejek i nie mieli walczyć o letnią olimpiadę.

Prezydent Władimir Putin miał jednak dar przekonywania władz Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Zimowe igrzyska to część jego planu, który ma wprowadzić Rosję do elitarnego grona krajów organizujących największe imprezy. Układankę uzupełniają piłkarskie mistrzostwa świata w 2018 r. i wyścigi Formuły 1 (pierwszy już w przyszłym roku). Trwająca ponad godzinę podróż z lotniska Adler na Krasnają Polanę, czyli w okolice, gdzie za rok rywalizować będą o olimpijskie medale m.in. Justyna Kowalczyk i Kamil Stoch, przypomina slalom przez gigantyczny plac budowy. Kolejne zwężenia, mijanki, walce, koparki, ciężarówki, dźwigi, tony błota i kamieni...

100 tysięcy robotników

- Tylko przy obiektach olimpijskich pracuje sto tysięcy robotników. Sto tysięcy! Zmienili Soczi bezpowrotnie - opowiada Aleksander z Nowosybirska.

Rosjanie - przynajmniej oficjalnie - wydadzą na przebudowę Soczi 12 mld dol. (40 proc. ma dać państwo, 60 - sektor prywatny). Rozmach koncepcji - skupienie obiektów w Parku Olimpijskim, aby jednocześnie aż 75 000 widzów mogło oglądać zmagania, przemieszczając się na piechotę, oraz stworzenie olimpijskiego klastra w górach - był jednym z atutów oferty Soczi. Dzisiaj, na rok przed igrzyskami, liczy się już tylko czas. Protesty ekologów czy osób, które zostały przesiedlone, z trudem oglądają światło dzienne.

"Budujemy 206 obiektów, ale tylko 30 z nich jest bezpośrednio związanych z organizacją imprez sportowych" - szczycą się Rosjanie w oficjalnych materiałach. "Pozostałe mają przekształcić miasto w alpejski kurort".

Stadion olimpijski (będzie także stadionem w czasie piłkarskich mistrzostw świata i miejscem startu oraz mety wyścigów F1!) i hale (na czele z tą hokejową "Balszoj", której dach ma wielkość dwunastu lodowisk), to będą wisienki na olimpijskim torcie. Dzisiaj wisienki skąpane są w błocie i kałużach.

Jeszcze więcej niż obiekty kosztuje infrastruktura. Hotele o światowym standardzie, osiedla, nowy system dostarczania energii i gazu do miasta, drogi, tunele, mosty, szybka kolej, która połączy centrum dystryktu Adler z leżącą na jego rubieżach Krasnają Polaną.

40 kilometrów od wojny

- Igrzyska odbędą się w Soczi, ale jednak... obok Soczi - przyznaje szef polskiej misji olimpijskiej Apoloniusz Tajner, patrząc na mapę zamieszczoną przez gospodarzy imprezy w obszernej publikacji. - Z Parku Olimpijskiego do centrum miasta jest 30 km, a w góry kolejne 45.

Nim udaje się stanąć przy trasie pucharowego biegu, z kolejki linowej trzeba przesiąść się do busa, a z busa na skuter śnieżny i przejść kolejnych pięć kontroli. Są szlabany i posterunki nie tylko policji, ale i wojska. W tych miejscach nie ma żartów. Rosjanie zdają sobie sprawę, że ewentualny atak terrorystyczny na obiekty olimpijskie zniweczyć może wszystko. Przecież pięć lat temu, niespełna 40 km od Soczi, doszło do wojny w Południowej Osetii. Potem z rąk terrorystów zginęli na Kaukazie trzej rosyjscy turyści i wysadzone zostały filary kolejki linowej w okolicach najwyższego szczytu tych gór Elbrusu. W tym kotle ciągle wrze, choć dzisiaj pokrywka jest zamknięta - w samym Soczi mieszkają przedstawiciele stu narodowości!
1 »
Reklama
 

Komentarze

Aby komentować ten artykuł, musisz być zalogowany.

Zaloguj lub zarejestruj się
Reklama
Reklama