Menu Region

Przez konflikt Rosji z Ukrainą zabraknie nam gazu

Przez konflikt Rosji z Ukrainą zabraknie nam gazu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Mielnik

4Komentarze Prześlij Drukuj
Gazowa wojna Ukrainy z Rosją staje się coraz bardziej niebezpieczna dla Polski.
W walce o korzystne ceny rosyjskiego gazu Ukraińcy zagrozili wczoraj zamknięciem swoich gazociągów dla tranzytu surowca do Unii Europejskiej.

Chodzi o decyzję sądu w Kijowie, który zakazał państwowemu koncernowi Naftohaz pompować gaz Gazpromu na Zachód, jeśli Rosjanie nie zgodzą się na podniesienie opłat tranzytowych. Decyzja, która jest reakcją na rosyjskie żądanie ponad dwukrotnej podwyżki cen gazu dla Ukrainy, stawia jednocześnie pod znakiem zapytania ciągłość dostaw tego surowca także do Polski.

- Jeśli Ukraińcy wprowadzą w życie swoje groźby, to niewątpliwie odczujemy skutki zakręcenia kurka - mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert od energetyki, wskazując, że skutki rosyjsko-ukraińskiej wojny cenowej odczuje głównie przemysł. - Zagrożone są nasze rafinerie i przemysł chemiczny, indywidualni odbiorcy mogą na razie spać spokojnie - mówi Szczęśniak. Jeszcze w sobotę wicepremier Waldemar Pawlak zapewniał, że naszemu krajowi nie grożą przerwy w dostawach gazu. Jednak mimo tych uspokajających deklaracji, sytuacja wcale się nie poprawia.

Wczoraj koncern PGNiG poinformował, że dzienne dostawy gazu z Ukrainy ciągle są o 5 mln metrów sześciennych mniejsze niż przed zakręceniem przez Gazprom kurka dla Ukrainy. Na razie PGNiG równoważy ten brak, pobierając surowiec z biegnącego przez Białoruś Gazociągu Jamalskiego. Jednak możliwości ratowania ciągłości dostaw przez magistralę jamalską są ograniczone, bo 90 proc. płynącego nim gazu przeznaczone jest dla odbiorców niemieckich.

- Gdyby Ukraińcy zdecydowali się zablokować tranzyt do UE, braków w dostawach przez Ukrainę nie dałoby się uzupełniać bez podbierania gazu Niemcom - mówi Tomasz Chmal, ekspert rynków energetycznych z Instytutu Sobieskiego. Kryzys gazowy już zaczął rozlewać się po całej Europie.

Spadek ciśnienia w rurociągach pompujących surowiec Gazpromu przez Ukrainę odczuły kraje bałkańskie, od Chorwacji i Rumunii, gdzie dzienne dostawy spadły o 7 proc., po Bułgarię i Grecję, gdzie sięgają one nawet 15 - 20 proc. Rosjanie oskarżają Kijów o podkradanie surowca płynącego tranzytem do odbiorców europejskich.

Tymczasem ukraińska spółka Naftohaz twierdzi, że za odcięcie Bałkanów odpowiada mołdawska spółka-córka Gazpromu, która ograniczyła przesył gazu o 10 mln metrów sześciennych na dobę.
Sytuacja zmusiła w końcu do reakcji Unię Europejską, która dotąd wstrzymywała się od interwencji. Po wczorajszym spotkaniu w Brukseli państwa członkowskie zdecydowały się wysłać do Moskwy delegację, która ma zbadać przyczyny sporu Gazpromu z Ukrainą.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

www

+9 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

www (gość)  •

Nie zabraknie ! Zapewnił nas o tym p. Pawlak z rządu. Ja mu wierzę.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Następnym razem proszę redakcję o bardziej wyraźne grafiki

+10 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Frant (gość)  •

Najbardziej te białe litery na czarnym są zamazane, przez co trudniej się je czyta na monitorze LCD.

odpowiedzi (0)

skomentuj