Menu Region

Iniesta wrócił, Barcelona wygrała

Iniesta wrócił, Barcelona wygrała

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Wszedł na boisko w 66. minucie, zastępując Aleksandra Hleba. Kilka minut później zdobył bramkę, wykorzystując podanie Eidura Gudjohnsena. Było to trafienie na wagę trzech punktów, bo aż do tego momentu na Camp Nou utrzymywał się sensacyjny remis 1:1.
Andrés Iniesta miał wrócić na boisko w meczu z Realem i faktycznie wrócił. Z tą tylko różnicą, że nie z tym z Madrytu, tylko z Mallorki. Trzy tygodnie później, niż zakładali lekarze. Kibice Barcelony z pewnością jednak nie narzekali. W sobotę minęły dokładnie dwa miesiące od chwili, gdy Iniesta doznał kontuzji w meczu Ligi Mistrzów z FC Basel. Wszedł na boisko w 66. minucie, zastępując Aleksandra Hleba. Kilka minut później zdobył bramkę, wykorzystując podanie Eidura Gudjohnsena. Było to trafienie na wagę trzech punktów, bo aż do tego momentu na Camp Nou utrzymywał się sensacyjny remis 1:1. W doliczonym czasie gry gości dobił jeszcze Yaya Touré.

Rozgrywający swój pierwszy mecz po zimowej przerwie piłkarze Josepa Guardioli nie zachwycili. Wpływ na to miała z pewnością absencja Lionela Messiego, któremu trener dał odpocząć po powrocie ze świąt w Argentynie. Największy gwiazdor Barcelony obejrzał mecz z trybun w towarzystwie słynnego Diego Maradony. Słaba w wykonaniu gospodarzy była zwłaszcza pierwsza połowa, która rozpoczęła się od prowadzenia gości. Wyrównał Thierry Henry, później jednak Katalończycy długo bili głową w mur. Dopóki nie pojawił się Iniesta, którego zdjęcie ozdobiło okładkę niedzielnego wydania "El Mundo Deportivo".

"Bienvenido Mr. Iniesta" (Serdecznie witamy) - napisał w tytule kataloński dziennik. Wygrywając z Mallorcą, Barcelona przedłużyła swoją niesamowitą serię ligowych meczów bez porażki. Piłkarze Guardioli przegrali po raz ostatni 31 sierpnia ubiegłego roku - na wyjeździe z Numancią. Na własnym boisku 11 maja z... Mallorką. - Teraz też różnie mogło się zakończyć, gdyby nie sędzia. Przy drugiej bramce spalony był bezdyskusyjny, niestety liniowy źle się ustawił. Ta pomyłka ustawiła mecz - stwierdził po meczu trener gości Gregorio Manzano. Guardiola nie chciał komentować pracy arbitra. Stwierdził tylko, że: "zwycięstwo tego typu cieszy bardziej niż łatwe 5:0". Co ciekawe, sędzia był z Madrytu.

Powody do zadowolenia mieli również piłkarze Valencii, którzy pokonali 3:1 Atletico Madryt. Dwie bramki w tym meczu padły po strzałach innego rekonwalescenta - Davida Silvy (leczył się przez pół jesieni). Trzecią (chronologicznie pierwszą) zdobył z rzutu karnego David Villa. Król strzelców Euro 2008 uciął również po meczu spekulację prasy na temat swojego odejścia do innego klubu (interesują się nim m.in. Manchester City i Barcelona) - W Valencii czuję się doskonale, to idealne miejsce i środowisko do gry. Zamierzam zostać tutaj jeszcze sześć lat, a może nawet dłużej - stwierdził. W niedzielnym hicie kolejki Real Madryt z trudem, ale pokonał 1:0 Villarreal, po golu fenomenalnie ostatnio dysponowanego Arjena Robbena. Kiepsko wypadł za to debiutujący w zespole Królewskich jego rodak Klaas-Jan Huntelaar.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się